Przyjaźń · 13 min czytania
Tajemnica życia Rozdział 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Tajemnica Życia"
Rozdział 1 – Początek końca
*** Szczupłe dziewczęce nogi w długich, szarych skarpetkach i czarnych pantofelkach zmierzają miejskim chodnikiem. Jest wczesne popołudnie, wszyscy Japończycy o tej porze siedzą w pracy, więc ulice są nadzwyczaj puste. Majowe Słońce świeci w pełni, lecz w powietrzu czuć duszność, która zwykle zapowiada obfity deszcz. Nagle przystają przed automatycznymi drzwiami, które rozsuwają się. Wkraczają do czystego pomieszczenia z niezwykle czystymi, białymi panelami na podłodze... ***
Ranek, ok 10. Pokój w zwyczajnym, japońskim domku. Promienie słoneczne wpadają przez okno na duże łóżko. Lecz mimo tych rozmiarów śpi na nim tylko jedna osoba. Jej długie, miodowe włosy zdają się zajmować niemal całą powierzchnię materaca. Dziewczyna odwraca się na plecy, lewą ręką odgarnia włosy z twarzy i przykrywa się odrazu kołdrą po szyjęSss..zimno. Mam nadzieję, że mama pozamykała już okna- Mimo chłodu uśmiechnęła się. Lubiła budzić się, gdy w pokoju było chłodniej. To zarazem budziło ją, ale też zachęcało do dłuższego pozostania w łóżku. Nie należała do osób wybitnie leniwych, ale chętnie została by tam dłużej. No, z jednym wyjątkiem- musiałaby mieć jakieś zajęcie. Po chwili zdecydowanie odgarnęła kołdrę i wstała. Mimo chłodu i kapci leżących obok łóżka zmierzała do wyjścia na boso, i w piżamie. Miała długie spodnie, ale bluzka była cienka i odkrywała ramiona. Fakt, nie była od kompletu, ale to jej nie przeszkadzało. Zresztą, druga połowa ubrania była teraz daleko... Rozsunęła drzwi i podążyła korytarzem do kuchni. Nagle usłyszała za sobą delikatny, ciepły głos: – Panienko, znowu na boso? – Yougo-san! Ym..No tak ^^ – „San"? Mówiłam Ci, żebyś tak nie mówiła, przecież jesteśmy rodziną – Dopóki Pani będzie mówić do mnie per 'Panienko', ja będę mówiła w ten sam sposób, Yougo-san ^^ – Aleś Ty uparta! Zupełnie jak Twoja matka- uśmiechnęła się pobłażliwie Yougo. Była tutaj czymś w rodzaju gosposi, jednak nikt jej tak nie traktował. Była członkiem rodziny, jak trzecia babcia. Zresztą, gdyby ktoś spojrzał, w istocie nią była. Miała już ponad 50 lat, piękne siwe włosy i kilka kilogramów nadwagi. Tylko jej oczy, tak krystalicznie niebieskie pokazywały, ile jeszcze ma w sobie energii i ducha działania. – - Zrobić ci śniadanie?- spytała Yougo-san – Nie, nie, poradzę sobie ^^- i z uśmiechem oddaliła się w stronę kuchni, zostawiając Yougo z ciepłym uśmiechem. Babcia wiedziała, że jej podopieczna prawdopodobnie nie zje ani kęsa na śniadanie. Mimo to odwróciła się i podążyła w przeciwnym kierunku. Kuchnia była małym, ale przestronnym pomieszczeniem. Drobne, ciemnobrązowe szafki świetnie komponowały się z kremowymi ścianami. Włączyła elektryczny czajnik, a z szafki wyjęła ciężki mosiężny imbryk i nasypała do niego miarkę liści czarnej herbaty. Zawsze tak robiła, mimo, że mogła użyć sitka- wtedy trunek nie byłby taki mocny. Uwielbiała mocną herbatę, ale miała umiar. Gdy już zalała herbatę, wzięła imbryk i czarkę z kompletu i wyszła z kuchni. Chciała posiedzieć trochę w swoim ulubionym zakątku domu. Był nim ciasny korytarzyk na końcu budynku. Miejsce gdzie mogła się wyciszyć i czasem spokojnie wyjść do ogrodu. Korytarz był jak jej drugi pokój. Usiadła, imbryk postawiła na podstawce, którą zawsze tam trzymała. Odsunęła drzwi. Słońce zaszło i zaczął padać deszcz. Mimo zimnego wiatru nadal siedziała w samej piżamie. Narzuciła na siebie tylko ciepły polarowy koc. Wzięła do rąk czarkę z gorącą herbatą i siedząc tak patrzyła na zalewany wodą ogródek. Nagle usłyszała szybkie kroki. To była Yougo-san. – Miyako, panienka Akiko przyszła! – Świetnie, daj jej czarkę i przyprowadź tutaj, dobrze? – Hai. Yougo odrazu wróciła do miejsca, gdzie prawdopodobnie stał gość. Po chwili do siedzącej Miyako doszła dziewczyna trochę wyższa od niej, szczupła. Włosy brązowej barwy miała zaczesane w kucyk, bez grzywki. Uśmiechnęła się do niej. – Hej, siadaj. - przywitała ją Miyako – Cześć. - Akiko usiadła po drugiej stronie imbryka. Miyako nalała jej herbaty. – Ostrzegam, że mocna. Zresztą, jak każda moja herbata ^^ – Jasne. Wiesz, że mi to nie przeszkadza. Dlaczego siedzisz w piżamie na takim zimnie? – Em..no wiesz. Nie chce mi się ubrać.- Miyako jak zwykle żartowała ze swoich nieodpowiedzialnych zachowań. – Powinnam ci za to skopać tyłek! – Wiem, wiem.. Akiko była jej dobrą koleżanką. Nawet przyjaciółką. Poznały się w przedszkolu, ale potem ich drogi się rozeszły. Jednak starały się utrzymywać kontakt. I im się udawało! Mimo próby zbagatelizowania sprawy, Akiko wygoniła Miyako do jej pokoju, gdzie się porządnie ubrała. Miyako ubrała elegancką koszulę i swoje ulubione jeansy. Zostały w pokoju i rozmawiały w najlepsze. – I jak było wczoraj?- spytała Akiko wiedząc, że Miyako była wczoraj na tajemniczym, aczkolwiek bardzo ważnym spotkaniu. – Świetnie, dzisiaj też idę. Wiesz, to tylko farmalności, w końcu chodziłam tam już wcześniej z babcią.- mówiąc 'babcia' Miyako miała na myśli oczywiście Yougo-san. – Więc napewno wyjedziesz? – Tego jeszcze nie wiem do końca, ale pewnie tak- uśmiechnęła się Miyako. – Napewno ci się uda, ja tam wierzę, że tak będzie- odwzajemniła uśmiech Akiko. Mimo, że działanie Miyako było owiane pewną tajemnicą, w pełni wspierała ją w jej działaniach. Widziała uśmiech na jej twarzy, szczery i pełen zapału. Wiedziała, że Miyako zaczyna szukać drogi zapomnienia od czegoś, co niszczyło ją od miesiąca. Nie wiedziała co to było, ale chodziło o coś co było dla Miyako najważniejsze na świecie. Teraz była przynajmniej trochę bardziej szczęśliwa, choć czuła, że to zło nadal jest gdzieś wewnątrz. – Ja też, już nie mogę się doczekać wyjazdu! Do pokoju po uprzednim zapukaniu weszła Yougo-san. Przyniosła tacę pełną tostów i owoców. – Musicie coś zjeść- postawiła tacę miedzy nimi. – Ale..- zaczęła protestować Miyako – Przecież wiem, że nic nie jadłaś, Miyako. A teraz przynajmniej Akiko cię przypilnuje.- uśmiechnęła się swoim najcieplejszym uśmiechem i wyszła. Miyako bez słowa wzięła się za jedzenie, żeby tylko nikt nie zwrócił jej uwagi. Akiko nie komentowała słów babci. Było widać, że Miyako straciła kilka kilogramów przed egzaminami. I napewno przez to, że nie jadła. Teraz już wszystkie stresy minęły, przynajmniej te szkolne. Zdały ostatnie egzaminy i rozkoszowały się wakacjami.
*** Nogi w szarych skarpetkach podchodzą do lady. Za nią siedzi młody mężczyzna w okularach, pisze coś na kartce, ale po jej podejściu podnosi wzrok.…