Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 11 min czytania

Tajemniczy gość - część III

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Dobry wieczór - komisarz Sadowski przywitał się z policjantem, który czekał na niego w drzwiach domu. Wokół roiło się od policjantów oraz agentów w garniturach. - Dobry wieczór - odpowiedział i poprowadził komisarza w głąb budynku - trzy ofiary - mówił gdy szli wspólnie - dziewczyna i jej rodzice. Na ziemi leżała młoda, ładna dziewczyna z poderżniętym gardłem. Oczy nadal miała otwarte. - Biedna dziewczyna - powiedział Sadowski i zajrzał do zaparkowanego samochodu. W środku siedzieli jej rodzice. Również zamordowani. W samochodzie nie było dużo krwi. Prawdopodobnie zostali zabici gdzieś indziej, a następnie przeniesieni na siedzenia samochodu. - Co to za okrutny zwyrodnialec - do komisarza podszedł agent CBŚP Zbigniew Tomczak, który właśnie przyglądał się ranie na szyi matki dziewczyny - uważasz, że to ten sam. - Obawiam się, że tak - odparł Sadowski - musimy jeszcze raz przyjrzeć się tej sprawie. Coś musieliśmy przeoczyć. - Wysłałem Marka Zawadzkiego do Natalii Kobus. Ma się odezwać gdy dotrze na miejsce - powiedział agent. - Oby tylko zdążył - komisarz się zmartwił - z tego będzie afera - po chwili ciszy zaczął - Zbyszek, myślę że mamy poważniejszy problem - Sadowski wiedział że to temat, który jeszcze bardziej zdenerwuje jego rozmówcę - Ktoś sypnął i musimy się dowiedzieć kto - zmarszczył brwi i spojrzał w oczy swojego rozmówcy - to musiał być ktoś od was. - Dorwę zdrajcę - agent był mocno zdenerwowany - nie ma miejsca dla takich ludzi w mojej komórce - był wstrząśnięty faktem, że w jego agenturze może działać kret. - Spotkajmy się za godzinę w moim biurze - zaproponował komisarz. - Dobra - odpowiedział Tomczak i podszedł do policjanta robiącego zdjęcia miejsca zbrodni. Rzucił mu kilka poleceń a następnie wyszedł wraz z komisarzem przed dom. Natychmiast jego uwagę zwróciła grupa ciekawskich dziennikarzy. - Kto wpuścił tutaj media - zdenerwował się Sadowski - wyprowadzić ich stąd - polecił - Wydamy oświadczenie - rzucił do dziennikarza gdy ten odprowadzany poza strefę wyznaczoną przez policję próbował zadać jakieś pytanie. - To czekam u mnie – powiedział do agenta wsiadając do samochodu. Ten machnął ręką na pożegnanie i wrócił jeszcze na miejsce zbrodni.

Godzinę później w biurze komisarza policji Piotra Sadowskiego paliło się światło. Było to jedyne pomieszczenie, w którym ktoś jeszcze o tak późnej porze pracował. Agent CBŚP Tomczak rzucił okiem na tabliczkę przy drzwiach i nacisnął na klamkę. - Już jesteś - przywitał go Sadowski i wskazał na krzesło za biurkiem - siadaj. Natychmiast jak usiadł komisarz wziął do ręki teczkę. - Kraków, Wola Justowska - zaczął czytać - taka spokojna dzielnica - dodał. - No właśnie - wtrącił Tomczak - dzielnica bogaczy, same wille, pełno kamer - wyliczał - kto mógłby dokonać tam napadu. - Skoro kamery nic nie nagrały - komisarz się zastanawiał - musiał znać ich rozmieszczenie. Może tam gdzieś mieszka. Jakiś sąsiad, z którym mieli zatarg? - Przyjrzyjmy się ofiarom sprzed 10 lat - zmienił temat agent - Kim są i co o nich wiemy - wziął do ręki dokumenty i kolejno czytał - Andrzej Klimczyk, lat 37. Ceniony chirurg, który mimo młodego wieku jest znakomitym fachowcem w szpitalu. Komu mógł podpaść? - zapytał retorycznie. - Może ktoś ma do niego żal o nieudaną operację? - kombinował jego rozmówca - ktoś kogo bliska osoba zmarła na stole operacyjnym pod opieką Klimczyka, - Tylko, że żaden pacjent mu nie umarł - wtrącił agent i czytał dalej - Kasjerka w banku. 36-cioletnia Janina Klimczyk. Nic do niej nie pasuje. Bezkonfliktowa i żyjąca z wszystkimi w pracy w zgodzie. Zawsze miła, podchodziła do klientów z uśmiechem - Komisarz tylko rozłożył ręce. Nastąpiła dłuższa cisza, w trakcie której obaj mężczyźni przeglądali zdjęcia zamordowanej pary. Sadowski wziął do ręki dokumenty i przeczytał. - Morderca zaatakował w środku nocy gdy wszyscy spali. W domu panowała kompletna ciemność. Najpierw zaatakował w sypialni Andrzeja i Janinę Klimczyk. Andrzej zginął natychmiast otrzymując kilka ciosów nożem w okolice serca. Następnie morderca zaatakował Janinę. Ona również otrzymała serię ciosów nożem w klatkę piersiową. Pozostawił ją martwą na łóżku obok ciała męża. Wyszedł z sypialni po kolejne ofiary. - Zabójstwa zaczął od rodziców - przerwał mu agent - Idąc do pokoju dzieci przemyślanie atakował od najstarszych. Znał rozmieszczenie domu i jego mieszkańców - pociągnął łyk kawy, którą nalał sobie z ekspresu - Jestem też pewny, że on wiedział, że tam śpią dodatkowe dziewczynki. Był doskonale przygotowany i miał konkretny plan. - Może to jakiś znajomy Beaty. Miała 17 lat. Może to odrzucona miłość - zastanowił się komisarz - w końcu dalszą część zdarzeń znamy głównie z jej relacji - zaczął czytać jej zeznanie: „Coś mnie wyrwało ze snu. Otworzyłam oczy i usłyszałam kroki na korytarzu. Chciałam wstać, gdy nagle otworzyły się drzwi do mojego pokoju. Nieznana zamaskowana postać pojawiła się w drzwiach. Mężczyzna wtargnął do mojego pokoju i rzucił się na mnie. Odskoczyłam i chciałam uciec, ale nagle poczułam ostry ból w udzie. Upadłam. Wbił mi długi nóż w udo. Z rany natychmiast polała się krew, a on wyszarpnął ostrze z nogi. Usłyszałam jak odrzucony nóż uderza o podłogę. Mężczyzna szybko doskoczył do mnie ale zamiast mnie zabić uderzył mnie z całej siły w twarz. Zrobił to jeszcze kilkukrotnie, a następnie kopnął parę razy w brzuch. Nie byłam w stanie wydać z siebie żadnego dźwięku. Byłam ledwo przytomna, a on skrępował mi ręce i zakneblował usta.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%