Fantastyka · 6 min czytania
Tajemniczy kamyk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
3 dni przed wakacjami drogą szła dzieczyna może 14-letnia. Jej uroda była bardzo ciekawa. Jej bardzo długie złote włosy splecione w ciasny warkocz obijały się o dół pleców. Małe usteczka koloru dojrzałych malin były kurczowo zaciśnięte, mały nosek zabawnie zadarty do góry, a wielkie zielone oczy "ciskały pioruny" w kierunku kwiatków i świergotających ptaszków siedzących na drzewie. Zdenerwała się jeszcze bardziej widząc małe dzieci pluskające się w jeziorze. Dlaczego musi iść do szkołyyy?!! Tylko cudem nie nikogo nie udusiła. Nagle usłuszała gwizd który jak wiedziała miał oznaczać: Ale fajna laska. Próbowała się uspokoić, ale kiedy autor dźwięku puścił tekst: Hej! Natalia! Daj buzi! A jego kolega dodał: Albo loda!! Wściekła się nie na żarty! Podeszła do chłopaka który gwizdał i powiedziała: -Jak śmiesz tak do mnie mówić ty...ty...ty...ordynarna świnio utytłana w błocie!! -No no malutka tylko bez takich! Wolę żeby nazywano mnie swoim własnym imieniem, ale dziękuje za ten śliczny przydomek-jego kumpel parskną śmiechem. -Szymon! I ty! Marek! wasze matki pewnie się zachwycą kiedy powiem im że jesteście na wagarach! -Hej kotku! Nie przeginaj! -Bo co mi zrobisz? Pobijesz dziewczynę? -Ależ oczywiście że nie! Jesteś bezbronna! Chodź z nami na łąke a wtedy zmienisz zdanie jak posiedzimy w krzakach! -CZY TY MIŚLISZ ŻE JESTEM DZIWKĄ???!!! TY HAMIE!! I zanim chłopcy się zorientowali, ona potężnym ciosem powaliła na ziemię Szymona i już miała się zabierać za Marka, ale ten zwiał. -O ku#@a! Dziewczyno! Ale masz cios!-wymamrotał chłopak leżąc zgięty wpół. -Nigdy nie zapominaj że dziewczyna potrafi się obronić!!!- Ryknęła i poszła dalej. Była wściekła do granic wytrzymałości... i nagle zobaczyła coś co ją zafascynowało: kamyk wielkości orzecha włoskiego o kolorze graniczącym niędzy różem a czerwienią. Uwielbiała ten kolor. Przepiękny okaz! Jeszcze jeden do jakże licznej kolekcji! Ciekawe czy to jest naturalny kolorek czy pofarbowany? Szczęśliwa schowała kamyczek do keszeni i spojrzała na zegarek. -O nie!-pomyślała ze zgrozą. -Za pół minuty lekcje się zaczynają! pomyślała z jeszcze większą zgrozą. Pobiegła tak szybko że pomimo ciepła panującym w całej miejscowości poczuła że jej płuca rozrywa lodowaty ból. -Nareszcie dobiegłam!- Krzyknęła w myślach widząc obrzydliwy i znienawidzony budynek pomalowany na groszkowy kolor. Zdążyła. *** Natalia miała więcej spraw na głowie niż sprawdzania naturalności kamienia, ale wygrzebała kilka minut i ogromnie się ucieszyła. Kamień nie był pomalowany! Naprawde ta natura sprawia cuda!! Następne dni mijały szybko i już były wakacje. Natalia siedziała w kuchni i obierała kartofle, kiedy usłyszała jakby ktoś coś turlał po podłodze, a potem usłyszała oburzone…