Inne · 2 min czytania
Tak, najwyższy już czas pociąć im te cuchnące pysk
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ciągle to słyszę. Niezaspokojony, zjadliwy patos. Słyszę go gdzieś za ścianą. Chrzęst, odgłos bólu, mimowolne stukanie. Nawet te małe, świdrujące krople uderzające o parapet są jakoś znośne w porównaniu z tym nieokreślonym odgłosem. Gdy budzę się czuję jak rozsadza mi skronie.
Jak wściekła, chropowata pijawka krążąca w skomplikowanej arterii żył, jak tłuczone szkło, jak cierpkie śliwki o poranku, jak odór gówna, tak bardzo nieznośny bywa ten bezrefleksyjny chrobot. Ciągle widzę te pijackie koła – te znikające i te zupełnie nowe. Regenerują się i przetwarzają odłamy z przeszłości. Monotonnie skrzypiąca analiza snów i majaków posennych.
Mam już dość. Próbuje ulepić jak najgładsze kulki z tego rozbitego szkła. W psychopatycznych wizjach rozpuszczam szkło i czynię z niego gładką masę najbardziej perwersyjnych myśli.
C