Filozofia · 2 min czytania
Taka.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tam, gdzie słońce boi się przyjść, gdzie niepodzielnie panuje noc kobieta w czarnej sukni ukazuje okrutną swą moc.
Przechadza się wśród nagich drzew Palcami pieści płatki czarnych róż Spaceruje pod dachem ciemnego nieba Wśród wciąż szalejących burz.
Po mokrej ziemi stąpają Dwa czarne, skrzydlate konie. Innych istot już tu nie ma. Są tylko dusze, twarze i dłonie.
Dusze, pragnące uwolnienia. Twarze z zastygłym przerażeniem. Dłonie, wyciągnięte błagalnie... Bez szans na ocalenie.
ONA nie nosi ze sobą kosy, nie wkłada kaptura…