Filozofia · 7 min czytania
Taka sytuacja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Światła rażące po oczach. Światła z gwiazd i z księżyca okrągłego jak bańka mydlana. Rozmigotane, błyszczące miasto wokół się nie liczy. Miliony ludzi ukrytych w swoich małych życiach... Oni też się teraz nie liczą.
Ulica jest pusta. Pusta jak serce, w którym nie znajdzie się choćby iskierki ciepłych uczuć. To ty tam siedzisz na ławce przy przystanku. Jedynie tam nie dociera światło. Rozpiska autobusów nad tobą ginie w ciemności, jak drogi, którymi mogłeś kiedyś się wybrać. Drogi prowadzące do dróg, których już nie ma. A może nigdy nie było? Twoja droga też się niedawno skończyła. Widzisz tylko dom. Przed tobą. Był kiedyś twój, a teraz? Należy do osób ci bliskich i dalekich jednocześnie...
Skupiasz rozkojarzony wzrok na swoich dłoniach. Ilu rzeczy dotknęły? A ilu nie, choć tak bardzo chciały? Siłą woli musiałeś je powstrzymywać. Od pogłaskania po głowie dziecka po cios prosto w głowę tym, którzy cię kiedyś zdenerwowali. Cios, który według ciebie wyleczyłby wszystkie szkodliwe myśli. Ale to nieprawda. Nic nie leczy myśli, które niczym choroba toczą się do żył tak długi czas. Blizny na palcach... Tak mało znaczące, zapomniane. Może nieprawdziwe, wymyślone, narysowane w chwilach bez namysłu? Może...
Długi płaszcz przykrywa twoje nogi, które kiedyś mogły przebiec kilka kilometrów bez zmęczenia. Teraz nie możesz biegać. Nic nie możesz zrobić. Każdy oddech, którego już nie wykonasz to jak kilometr na drodze do dawnego życia. Tak wiele rzeczy się zmieniło. I nie wróci. Przez okno starego domu widzisz kobietę. Znasz ją doskonale, lepiej niż samego siebie. To ona była z tobą przez tyle lat. W zdrowiu, chorobie, w złości i chwilach szczęścia. Ma twarz pooraną zmarszczkami, patrzy bezmyślnie w telewizor, przedstawiający codziennie te same odpadki, śmieci, pakowane tonami do głowy. Jej dłonie drgają, jej kąciki ust opadają. O czym teraz myśli? Czy spojrzy przez szybę, zobaczy cię? Nie... Wstaje gwałtownie i wybiega z pokoju. Na jej kiedyś pięknej twarzy drga przerażenie. Boi się. Przez ciebie? Bo ciebie już nie ma przy niej?
Część 22 / 2
Zamykasz oczy, wierząc, że to nie tak. Ona zaraz wróci. Ale coraz mniej masz nadziei. Ty wiesz, co się teraz stanie. Tylko ty i nikt więcej.
Jak przez mgłę widzisz ogień buchający z jednego z okien. Płomienie rozpoczynają powolnego, upiornego walca zapraszając do zabawy cały dom. Podniesiony krzyk uderza cię w twarz, ale żaden mięsień ci nawet nie drgnie. Przez ciężkie drzwi wybiegają dwie kobiety wraz z mężczyzną, tak młodym, tak pełnym sił, jak i ty bywałeś. Jednak i on ledwo powstrzymuje drżenie, łapiąc się gwałtownie za głowę.
Dom staje w płomieniach. A ty? Wstajesz powoli. Odchodzisz od przystanku, wiedząc, że to nie autobus, lecz własne nogi zabiorą cię w ostatnią podróż po niedawnej ostatniej podróży. Powoli mijasz kobiety i mężczyznę. Tulą się do siebie i w ich oczach gra ogień pochłaniający wszystko, co znali i kochali. Zatrzymawszy się spoglądasz na tą twarz, pooraną zmarszczkami, na oczy – tak samo zielone i poważne jak kiedyś, gdy ją poznałeś. - Joanno... – szepczesz do niej, szukając śladu zrozumienia. Poczucia twojej obecności. Lecz ona cię nie widzi. Nie czuje ciebie. Nikt cię nie widzi. Przechodzisz więc koło nich, schylając głowę,…