Akcja · 6 min czytania
Talerz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Talerz to przedmiot nieożywiony. Ten jednak talerz nie dość, że żył, oddychał i miał organy wewnętrzne, to jeszcze mówił i myślał. Spłodzony z porcelany i z głowy plemnika. Niektórzy bowiem ludzie spłodzeni są z wielkiego ogona plemnika, wręcz monstrualnego, lecz bez główki. W związku z tym potem wybrakowanie takie w sobie mają, choć go w gruncie rzeczy nie odczuwają. Talerz z kolei, jako że spłodzony z główki, miał poczucie niedoboru, niedoboru rąk i nóg. Narzekał wciąż do pani Ani, narzekał, że ich nie ma. Ona zaś jadła trzymając na nim ziemniaki buraki i klops. W sosiku. Talerz jednak sam nie konsumował, nie umiał i nie musiał. Pewnego dnia, gdy pani Ania poszła na targ, do jej domu włamał się złodziej. Od dawna słyszał o skarbie jaki kobieta posiada – o gadającym, inteligentnym talerzu. Myślał, że to dobry motyw tak sprzedać na czarnym rynku takie dobro. Wkradł się zatem, kiedy pani Ania na targu kupowała por, a talerz odpoczywał po ciężkim noszeniu na swych barkach pierogów z kapustą i grzybami. Złodziej zakradł się, szybko i sprawnie zakneblował i związał talerz, aby się nie wiercił i tak właśnie nasz bohater został porwany. Pani Ania zgłosiła po powrocie do domu sprawę na policji, lecz komisarze śmiali się z niej. - Daj buziaka – krzyczał komisarz Robert - Hej dana dana – śpiewał komisarz Zbych Tymczasem talerz w starym Żuku przemierzał już otchłanie Europy po autostradzie niemieckiej do Paryża jadąc, gdzie znajduje się Centrum Przedmiotów Niecodziennych. Profesor Platoit, który kierował ośrodkiem, słyszał o talerzu, podejrzewając go o związki z kosmitami. W sumie nic dziwnego. Kto o zdrowych zmysłach przyjąłby, że gadający, myślący talerz to ziemskie stworzenie stworzone przez Boga? No kto? - Kto cię tu przysłał – rozpoczął przesłuchanie profesor świecąc we wgłębienie talerza lampką taką nocną do czytania - Nie przyszedłem na świat z własnej woli – odpowiedział wyraźnie roztrzęsiony talerz – czego ode mnie chcecie? Co zrobiłem światu, że zabraliście, porwaliście mnie jak psa? - Spokojnie, spokojnie. Nikt panu krzywdy zrobić nie chce – odpowiedział uczony – sam pan rozumie, że takie stworzenie jak pan budzi ciekawość - ale ja nie jestem… - talerz chciał odpowiedzieć „byle stworzeniem”, ale zorientował się, że w gruncie rzeczy nie ma nic do gadania – co chcecie ze mną zrobić? - chcemy poznać pańską misję, nastawienie pańskie i pańskich przełożonych Talerz poczuł się strasznie. Pierwszy raz w życiu zmuszony był do bycia zwyrodnialcem, kłamcą i oszustem, aby móc ocalić skórę. Pani Ania często opowiadała mu o młodości, którą spędziła na Syberii. Dla niego opowieści te miały jednak postać bardziej „czarnych” baśni niż…