Fantastyka · 7 min czytania
Talia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Martwy Bóg! - powtórzył mężczyzna i zakreślić kijem okrąg w powietrzu. - Nie rozumiem. - Marcin odpowiedział w tej samej mowie, choć nie rozumiał jak. - Martwy Bóg! - Starzec powiedział raz jeszcze. Mieszkańcy zaczęli powoli wychodzić ze swych domostw. Zgromadzili się wokół starca i nie odzywając się obserwowali sytuacje. W wielu z nich widać było oznaki strachu. Zauważył, że mężczyzna, który wyszedł mu na spotkanie, ubrany jest odmienienie od pozostały i ma także jaśniejszy kolor skóry. - Martwy Bóg! - Podszedł bliżej Marcina, popatrzał mu w oczy i powiedział raz jeszcze - Martwy Bóg! - Kim jesteś? - On nie istnieje - powiedziała kobieta zza jego pleców. - Co cię sprowadza do nas Martwy Bogu? - Nie jestem żadnym bogiem - zaprotestował. - Dlaczego więc przybywasz z boskiego grobowca? - Niewiasta wskazała palcem kryptę na szczycie pagórka. - Nie wiem, ale nie jestem żadnym bogiem - odpowiedział zgodnie z prawdą. - Kim więc jesteś? - Jestem Marcin Sówka przybywam z ... - zastanowił się przez chwilę - sam nie wiem skąd. - Ja natomiast jestem Kirlia Wojownicza - wskazała dłonią ludzi za nią - a to jest moje plemię. - Miło was poznać - skłamał. - Czy zechcesz przyjąć moją gościnne? - Tak. Jadło jakie mu zaoferowano składało się głównie z warzyw i owoców, część z nich był w stanie rozpoznać, jednak większość była dla niego obca. Każda potrawa była pieczołowicie udekorowana w kwieciste wzory, a wszystko wyłożone było na ziemi w ozdobnych glinianych misach. Nic co mu podano nie było jednak w żaden sposób ugotowane lub przetworzone, wszystko było naturalne i świeże. Pomimo tego, że w pomieszczeniu, w którym się znajdowali, zgromadziło się całe plemię, to tylko on spożywał posiłek. - Czemu nie jecie? - Marcin zdziwił się. - Według tradycji gość je pierwszy - wyjaśniła Kirlia. - Skończyłem - odłożył misę na podłogę. Miejscowi zaczęli się posilać. - Powiedzcie mi proszę kim był ten starzec, który mnie powitał? - Jaki starzec? - Ten z laską. - Nie było tam takiego. - No dobrze. W takim razie co wiecie o Martwych Bogach? - Zdenerwowała go lekko, ale postanowił nie drążyć dłużej tego tematu. - To oni stworzyli nasz świat i wszystko co widzisz - powiedziała z nieukrywanym zachwytem. - Na początku byli jeszcze żywi. Bogowie opiekowali się nami, lecz później ich znak zniknął z nieba i od tej pory jesteśmy sami, a ich nazywamy Martwymi Bogami. - Czy wiecie coś jeszcze na ich temat? - Niestety nie. Nigdy ich nie widzieliśmy. Uczta się skończyła po około godzinie, a kiedy to się stało, dwóch młodzików na środku sceny rozpoczęło odgrywanie wesołego i skocznego rytmu na instrumentach z wyglądu przypominających flety. Zza ich plecami pojawiła się dziewczyna o anielskim głosie i urodzie dorównującej jej umiejętnościom, miała piękne blond włosy, mały delikatnie odstający nos, lekko zarumienione poliki i duże czarne oczy, które wręcz hipnotycznie na niego działały. Czuł się jakby nie oglądał ludzkiej istoty, a coś tak doskonałego, że w żaden sposób nie potrafił się jej oprzeć. Zastanawiał się czy to co obserwuje jest realne. - To jest moja córka - powiedziała dumnie Kirlia - Talia. - Ona jest cudowna. - Tak wiem. Przez jakiś czas mówiła coś