Fantasy · 11 min czytania
Talizman mocy cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział II : OLA I IMPREZA U AGI
Kiedy przyszłam do domu, wzięłam pieniądze i poszłam do sklepu. Musiałam przecież kupić sobie książki. Miałam też ochotę kupić sobie jakąś kreacje na zabawę u Agi. Jednak tak sobie pomyślałam, że przecież nie mogę pójść na nią wystrojona. Nie chcę się wyróżniać i pokazywać, że mam pieniądze. Może chociaż kupię sobie jakąś bluzkę i założę do niej stare dżinsy. Zrobiłam więc zakupy w najbliższej księgarni i w sklepiku odzieżowym. Na początku nie miałam zamiaru pójść na tą imprezę, ale potem zadałam sobie pytanie : Czemu nie? Przecież może być fajnie… Tak, i właśnie w tedy postanowiłam że jednak pójdę. Będąc już w domu, zjadłam pyszny obiad pani Teresy. Zrobiła wyśmienitą zupę pomidorową. Była tak pyszna, że poprosiłam jeszcze o dokładkę. Pewnie przytyję podczas pobytu w tym domu, ale ciężko jest odmówić takich pyszności. Miło mi się mieszka z panią Teresą i jej mężem, panem Janem. O nic mnie nie wypytują, nic mi nie zakazują lecz są bardzo troskliwi. Wciąż pytają mi się czy czegoś nie potrzebują. Traktują mnie jak własną córkę. Mają już własną córkę lecz wyjechała za granicę i nie mają z nią kontaktu od bardzo dawna. Najgorsze jest to że nie wiedzą jak wygląda ich wnuczek. Moja mama, odkąd tutaj jestem, czyli od dwóch dni, dzwoniła chyba z dziesięć razy. Nie cierpię tego, gdy muszę się jej tłumaczyć z wszystkiego co robię. Wiem, że się martwi, ale to już lekka przesada. Po obiedzie poszłam do swojego pokoju. Jego wnętrze było proste, idealnie dopasowane dla mnie. Biurko, łóżko, szafa, okno, komputer – wszystko co jest mi potrzebne. Jednak najlepiej czuję się na plaży, kiedy patrzę w oszalałe morze i zapominam o wszystkich smutkach. Czasem zazdroszczę morzu tej wolności. Plaża jest dla mnie oazą spokoju, jest dla mnie azylem. Posprzątałam trochę w pokoju. Musiałam się w końcu rozpakować. Wzięłam tylko trochę ubrań. Nie chciałam brać za dużo bagaży. Za dwa tygodnie zgodnie z umową, jadę do rodziców, więc wezmę jeszcze parę rzeczy. Kiedy skończyłam się rozpakowywać, wzięłam kurtkę i pobiegłam na plaże. Jak na wrzesień, wiatr był bardzo chłodny, lecz nie przeszkadzało mi to. Chodziłam wzdłuż plaży i co jakiś czas się zatrzymywałam, żeby spojrzeć na morze. Kiedy obudziłam się, nie wiedziałam jaki jest dzień. Po krótkim namyśle przypomniało mi się, że jest sobota. Przyzwyczaiłam się już do tego miejsca, więc całą noc smacznie przespałam. Wstałam, poszłam do łazienki, ogarnęłam burzę na mojej głowie i zeszłam na śniadanie. Miałam dobry humor. Odkąd wyrwałam się z domu, czuję że jestem wolna. Nie jestem obarczana żadnymi obowiązkami(oczywiście muszę chodzić do szkoły i się uczyć), nie mam pieniędzy, ale w dobrym słowa tego znaczeniu. Oczywiście mam pewną sumę potrzebną na małe drobiazgi, ale nie mam ich zbyt wiele i przez to czuję się szczęśliwa. Cieszyłam się, że tu przyjechałam. Podobało mi się tu. Poszłam nad morze. Chłodny wiatr ochłodził mi twarz. Czułam się szczęśliwa. Pierwszy raz, od bardzo dawna czułam się spełniona. Cieszyłam się, że w końcu osiągnęłam swój cel. W końcu dobiegł czas szykowania się na imprezę. Ubrałam nową bluzkę. Złocisty top idealnie pasował do starych dżinsów. Wyglądałam trochę rockowo. Lekki podkład i trochę tuszu na rzęsach czynią cuda. Zbliżała się już godzina siedemnasta. Pan Jan odwiózł mnie. Tak jak Aga mówiła, rzeczywiście było wiadomo który jest jej domem. Wielki z ogromnym ogrodem na którym świeciły wszelakie ozdoby. Słychać było głośną muzykę. Podeszłam do drzwi i wdusiłam dzwonek. Czekałam dosłownie sekundę gdy w drzwiach stanęła Aga. -Hej! Wiedziałam, że przyjdziesz! –wykrzyknęła tak mocno aby przekrzyczeć muzykę. Uśmiechnęłam się i wręczyłam jej szampana którego wcześniej kupił pan Jan, oczywiście za zgoda mamy. Muzyka była bardzo głośna. Byłam dopiero kilka chwil w domu a już myślałam, że odpadną mi uszy. Aga prowadziła mnie po korytarzach swojego wielkiego domu. Nie wiedziałam, że jest aż tak bogata. No, cóż nie to się liczyło. Ważne, że nikt nie wiedział, ze ja jestem bogata. Wtedy zauważyłam jego. Tego chłopaka, na którego wpadłam w szkole. Wpatrywał się w tańczących ludzi. Miał czarną koszulę i czarne dżinsy. Włosy miał postawione na żel. Wyglądał po prostu cudownie. W ręku trzymał szklankę z jakimś napojem. Wtedy zauważył mnie. Spojrzał takim wzrokiem jakby zobaczył ducha. Szybko odwrócił głowę zmieniając przy tym mimikę twarzy na poważną i obojętną. Przez przypadek nawet spadła mu szklanka z napojem rozbijając się na podłodze. Nawet nie zwrócił na nią uwagi. Udawał, że jest zajęty rozmową z barmanem. Tak, nawet barman był na tej imprezie. Czy było ze mną cos nie tak? Na pewno tak skoro tak się zachowuje w moim towarzystwie. Byłam strasznie ciekawa co jest przyczyną, że mnie nie lubi. Szczerze, to ucieszyłam się, że tutaj był. Oczekiwałam, że przyjdzie i go zobaczę. Nieważne, że mnie nie wielbił, ważne, że był. Nagle podeszła do mnie Aga z jakąś dziewczyną. - To Ola. Chodzi z nami do klasy.- powiedziała Aga. - Hej! – odpowiedziała Ola. - Cześć. – odpowiedziałam. Wpatrywała się we mnie z nieszczerym uśmiechem na twarzy. Była dziwna, ale urody jej nie brakowało. Była piękna. Miała lśniące, kasztanowe, długie włosy. A jej oczy… Cudowne. Były tak niebieskie jak lazurowy ocean. Do tego miała chude, zgrabne, długie nogi. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że jest modelką. Miała w sobie coś innego, trudno powiedzieć co to było. Miałam wrażenie jakby nie była…