Fantasy · 5 min czytania
Talizman mocy cz.5
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział V : GROŹBA Mijały dni. Codziennie spotykałam się z Marcinem. W życiu się tak nie czułam tak jak kiedy byłam z nim. O wszystkim zapominałam. Liczył się tylko on. Nasza miłość rosła. Nie ukrywaliśmy naszego związku w szkole. Na początku wszyscy się nam przyglądali. Potem wszyscy nie zwracali na nas uwagi oprócz jednej osoby. Oli, rzecz jasna. Za każdym razem kiedy przechodziliśmy koło niej mierzyła mnie ostrym wzrokiem. Na lekcjach w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Raz nawet potknęłam się o jej nogę. Specjalnie ją podłożyła. Uśmiechnęła się tylko i poszła dalej. Dzień przed wyjazdem do rodziców, czyli w piątek, od razu po lekcji języka polskiego podeszła do mnie i powiedziała: -Muszę z Tobą pogadać. Czekam w damskiej ubikacji. Odeszła. Co miałam zrobić? Pójść za nią? W sumie co mi mogła zrobić. Miała dar wyszukiwania kłamstwa. Najwyżej dowie się ode mnie jakiejś tajemnicy. Kiedy weszłam do łazienki, Ola czekała na mnie. Spojrzała tylko tym przeszywającym wzrokiem i uśmiechnęła się z pogardą. - Słuchaj mała! –krzyknęła Ola – masz odczepić się od Marcina, rozumiesz? - Nie bardzo. Jesteśmy razem i jest nam dobrze. Nie wiem co masz z nim wspólnego. Zrozum on Cię nie chce! -powiedziałam lekko wściekła. Jej twarz przypominała maskę. Miałam wrażenie, że zaraz obnaży swoje kły i rzuci się na mnie niczym wampir. - Chyba się nie rozumiemy… Masz się oddalić! Bo pożałujesz! -Grozisz mi? – spytałam. - A jak myślisz? – uśmiechnęła się i wyszła uderzając mnie przy okazji w ramię. Czułam, że zaraz moje serce wyskoczy z ciała. Miałam w sobie tyle wściekłości. Nie mogłam pozwolić by odebrała mi najważniejszą rzecz jaka w życiu mnie spotkała. Musiałam się jej postawić. Ale co miała na myśli mówiąc, że pożałuję? A jeśli coś knuła? Wyszłam z łazienki. Na korytarzu czekał już mój anioł. Miałam mu powiedzieć? Nie chciałam go denerwować. Niby po co? - Wszystko dobrze? - spytał Marcin. Najwidoczniej było widać po wyrazie mojej twarzy, że coś jest nie tak. Przybrałam inną mimikę twarzy i powiedziałam: - Jasne, wszystko w porządku. I pocałowałam mojego aniołka.
Sobota. Szykowałam się do wyjazdu. Strasznie nie chciałam rozstawać się z Marcinem. Namawiałam go, żeby jechał ze mną. Odmówił, tłumacząc się, że ma kilka ważnych spraw do załatwienia. Jakie…