Horror · 5 min czytania
Tam Gdzie Nie Sięga Światło Słońca... - cz.4
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Siedziała na parapecie w pokoju Joel'a i czekając na jego powrót walczyła z wątpliwościami. Niby postawiła siebie przed faktem dokonanym, a jednak jeszcze czuła, iż mam wybór, iż jeszcze istnieje droga ucieczki. - Nadine! - usłyszała tak dobrze znany, basowy głos przyjaciela. Przyjacielem nazywała go chociaż w głębi duszy dobrze wiedziała, że jest tylko kolegą. Szybkim krokiem podszedł do niej.- Co Ty masz na sobie? - zachichotał. Zeszla z parapetu i obdarzyła go stalowym spojrzeniem. Cofnął się jakby wiedział, jakby wiedział, że za chwilę pozbawi go żałosnej egzystencji. I zrobiła to, ponownie. Kopnęła martwe ciało śmiejąc sie wbrew sobie. Odkryła, że to...że to sprawia przyjemność.
Jak bardzo krwawić będziesz; Kiedy błyszczącym ostrzem; Zamieszam w Twoim sercu?
Jak głośno krzyczeć będziesz; Kiedy własną dłonią; Zabiorę duszę, by postawić ją między większymi trofeami?
Jak wiele łez wylejesz; Kiedy powiem, że kocham; Że jesteś moim przyjacielem?
***
Ponownie pojawiając się na schodkach wiodących do swego dawnego domu z przyjemnością przypominała sobie każdą chwilę, w której tak brutalnie pozbawiła przyjaciela życia. Zdawała sobie sprawę, iż zesłanie jej w podziemia, w głąb krainy ciemności wcale nie było pomyłką. Pan wiedział, że będzie szczęśliwa wykonując swe zadania, więc powierzył je tymsamym dając sobie kilka dni wolnego. Zadziwiające, że morderstwo porównywała do pracy, ale tak właśnie było i wcale nie było jej z tego powodu wstyd. Nacisnęła mosiężną klamkę, chociaż sama nie wierzyła w to, iż drzwi będą otwarte, a jednak. - Pan zadbał o wszystko.- weszła i rozejrzała się po domu. Jeszcze bardziej zadziwiające było to, że żande z mebli nie było usunięte, wszystko dokładnie tak jak zostawiła. Oczywiście jeśli by nie liczyć rodziców. Spojrzała w duże lustro i uśmiechnęła się do siebie. Jej suknia i skrzydła przybrały kolor szary, włosy natomiast przeplatały się z bluszczem. Wyglądała zupełnie jak wyjęta z księgi demonów. Zakręciła się w okól własnej osi wydobywając z siebie złośliwy śmiech. Kręcąc się tak i śmiejąc czuła jak ludzkie uczucia wypływają z jej wnętrza. To co zobaczyła spowodowało szybki upadek na ziemię. W lustrze ujrzała twarz Darius'a. - Z czego się cieszysz? - wzruszyła ramionami i uniosła się z podłogi. - Mógłbyś jakoś się zapowiedzieć,…