Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 4 min czytania

Tam, gdzie zawsze wracam...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czasem budzę się z dziwnym uczuciem smutku. Nie wiem, co jest tego powodem. Można powiedzieć, że to przychodzi znikąd i również tam odchodzi, aby za jakiś czas powrócić. Tak, jakby było to stałym elementem mojego życia. Smutek. Teraz jestem już do niego przyzwyczajony. Nie przeszkadza mi to już ani trochę. I gdy jestem już pewien, że to uczucie nie minie tak szybko, stwierdzam, że brakowało mi go. To dziwne. Czy tylko mi brakuje smutku? Czy może nawiedza on mnie, tylko i wyłącznie mnie, wiedząc, że nikt inny go nie potrzebuje. Może tak właśnie jest. Może to mnie gwiazdy, los, czy cokolwiek innego wyznaczyło na Człowieka Owianego Smutkiem? Jedno wiem na pewno. To jedno i jedyne, co weszło we mnie i już nigdy mnie nie opuści. To świadomość. Świadomość tego, że smutni spędzają czas sami. Może to co innego mną kieruje? Egoizm? Czasem z nikim nie chcę dzielić się swoim smutkiem. Wtedy odchodzę. Wracam do miejsca, które zapewnia mi spokój. Tam zawsze wracam. I wracać będę do końca moich dni. Za każdym razem, gdy smutek jest we mnie, idę do parku. I tak pozostaję. Jeśli ktoś myśli, że w parku przebywa dużo ludzi, to bardzo się myli. W ten jeden dzień park pozostaje pusty. W ten jeden dzień niebo przysłaniają czarne chmury, a wiatr zrywa się nagle, jakby ledwo się obudził. Liście gęsto sypią się z drzew, które wydają się mówić mi, że wielu już takich było przede mną i wielu takich będzie po mnie. Nie wiem, czy mi współczują, czy mi zazdroszczą. To nie jest ważne. One tak samo…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tam, gdzie zawsze wracam... — czytnik · opowiadania