filozofia · 4 min czytania
Tam, skąd nikt nie wraca...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Było tak: zacząłem pracę w lokalnej gazecie lewicowej i redaktor zamówił u mnie "na wczoraj" coś niby reportaż z hospicjum w naszym miasteczku. Hospicjum "Palium" było gęsto obłożone chorymi. Natychmiast po otrzymaniu zlecenia udałem się tam i wybrałem osobę, z którą zrobiłem dość krótki - aby go nie męczyć - wywiad. Oto on. Był to mężczyzna w średnim wieku, koło pięćdziesiątki, z lekkimi oznakami siwizny i przerzutami do wątroby. Umierał na raka płuc. Od 28 roku życia palił po dwie paczki mentoli dziennie. Nie mógł rzucić, podobnie jak jego dziadek. Tyle, że dziadek palił "ekstramocne", a on słabe linki. Tak, jak dziadek, próbował rzucić na różne sposoby, ale nie mógł. Zapytałem go o minione życie. Oto co opowiedział. "Kończę to życie. Nie jestem zbytnio pobożny. Śmierci się nie boję. Nie jest ważne, czy tam coś jest i jakie to coś jest, czy nic nie ma. Tu i teraz są nasze dni. Cieszę się każdą pobudką poranną i śpiewem ptaków i gruchaniem gołębi. Przypominają mi podwórko w mieszkaniu babci w dalekim mieście, skąd pochodzę. Miałem dobre życie. Szukałem miłości, wreszcie znalazłem. Próbowałem czymś się zainteresować, skończyłem studia, nawet zrobiłem niepotrzebnie doktorat. Chciałem żyć normalnie, cokolwiek to oznacza. Bóg istnieje, to wiem. Spotykałem go w ludziach, kobietach, mężczyznach, dzieciach. Nawet raz uzdrowił moje chore oczy, miałem poważną chorobę. Jednak interesowało mnie, czemu nie wyleczył mnie z choroby umysłowej, na jaką zapadłem w wieku 15 lat. Powiedział, że gdyby planował, abym długo żył, to by mnie uzdrowił. Wniosek stąd, że tych, którzy mają odejść młodo, nie uzdrawia. Pozwala, aby choroba dopełniła dzieła. Finis coronat opus. Koniec wieńczy dzieło. Wszyscy, którzy będą żyć długo, są uzdrawiani. Ci wybrani do nieba wcześniej, nie będą uzdrowieni. Choroby stworzył Bóg. I to trzeba przypomnieć. Dlatego niczego nie żałuję i nie mam żadnych potrzeb. Jedyne, co się w tym życiu liczy, to miłość. Nawet taka…