Inne · 14 min czytania
Tańczę na deszczu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Tańczę na deszczu...
"Dzisiaj ostatni raz, zatańczmy proszę tak, jak gdyby umarł czas" (Myslovitz)
Jak to się zaczęło? W zasadzie czy to ważne? Ale tak dla porządku: Wyszłam z domu, jak zwykle, pohuśtać się, no i rozpadało się. Trudno, czasem się tak zdarza. Najpierw chciałam iść do domu, ale... pierwszy obrót, tak po to, żeby świat się zakręcił. I wtedy się zaczęło. A raczej ja zaczęłam. Tańczyć Na Deszczu. Proste.
"I cannot leave here. I cannot stay." (Afi.)
Coś w tym jest. Czasami naprawdę czuję, że nie pasuję tu. Ale jak nie tu, to gdzie? Ja pasuję tylko do siebie, nie mogę wymagać, aby inni się dostosowali. Po prostu. Albo ja się zmienię, albo... cóż, nieprzystosowani też mają prawo żyć. Chciałabym tylko, żeby czasem ktoś rozumiał moją "inność". Bo inny nie oznacza "gorszy". W pewnym sensie, każdy jest inny, niektórzy tylko lepiej to ukrywają, albo ich "inność" nie wyróżnia się. A ja tak nie znoszę umundurowania. Teraz warto zacząć o tolerancji i podporządkowaniu się głupim zasadom, których, jakby to powiedzieć, nie ma, ale każdy zna i wie, że należy stosować. Ich w ogóle nie ma. Po prostu, żeby się nie wybijać, przyjmuje się zasady, które nie istnieją, aby dostosować się do Reszty. A przecież każdy jest inny, warto to zauważyć, warto żyć inaczej, warto być innym. Wtedy można zacząć myśleć o Wolności. Zniewolony = Poddający Się Nieistniejącym Zasadom, Które "Muszą" Wszystkich Obowiązywać. Nie pasuję tu, przyjmuję swoje zasady, znane wszystkim "będę sobą". Nie każdemu się podobają Moje Zasady, według, których żyję. Ale warto czasem być innym. Tak nawet, żeby nie było nudno. To nie jest trudne. Nawet łatwiejsze. Warto żyć po swojemu, ja przynajmniej tak zamierzam.
"Forever hunted, more than afraid." (Afi.)
Jestem sama. Tak się przynajmniej czuję nie raz. Dziwne, bo naprawdę, są ludzie, którzy chcą mi pomóc, chcą być Przyjaciółmi. Ale ja się boje ich zawieść. Bo na mnie trudno polegać. Bo za często jestem sama. Nie jestem przyzwyczajona po prostu do przyjaźni. Zdarza się. Zaniedbanie. I wiem, że nie tylko ja tak mam.
Część 22 / 3
"Prosiłem i błagałem, chodź uciekniemy stąd, ona śmiała się tylko, ładowała broń" (The Analogs)
Uciec. Ile razy o tym myślałam. Nie uciec z domu, ale uciec o d ludzi, od świata, zamknąć się w sobie. Ale zawsze "ktoś śmiał się tylko i ładował broń". A ja postanawiałam walczyć. Czasami ten ktoś, kto pomagał mi, dawał przykład, też umierał. Ale ja, przez pamięć dla tej osoby, dla jej ideałów, chce żyć, tak, jak ta osoba chciałaby żebym żyła. Było ich wielu. Każdy dał mi cząstkę mojej dzisiejszej nadziei. Dla nich staram się, wierzę. Teraz nie myślę o uciekaniu. Teraz ja staram się dać innym nadzieję, że nie trzeba się zamykać, uciekać, izolować, żeby żyć. Banał, prawda?
"Zmieniają nas nie zdarzenia, ale uczucia, które im towarzyszyły." (L.)
Zmieniłam się, to jasne. Ale dlaczego? Kiedyś może bym wiedziała. Ale teraz nie jestem już taka pewna. Zmieniłam się, bo się zmieniłam. Bo coś się wydarzyło, coś, o czym będę pamiętać. Może coś złego, może coś dobrego. O ile przyjmuje się podział na dobro i zło. A raczej podział na złe i dobre zmiany. Moja zmiana na pewno nie jest zmianą na lepsze. Po prostu zmiana. Zmieniłam się, nie każdemu się podoba. Ale JA uważam, że czasem się trzeba zmienić. Nie dostosować. Ja się nie dostosuję. Ale zmienić. Bo czasem trzeba. Tak po prostu, żeby nie było tak samo. Bo zwykłość i niezmienność zabija.
Pada coraz gorzej. To znaczy gorzej dla innych, coraz mniej ludzi w ogóle ośmiela się przebywać pod gołym niebem. Dla mnie coraz lepiej. Będzie padać do wieczora. To dobrze. Będę cudownie sama z moim pustym łbem pełnym głupich, niedokończonych myśli. Swoją drogą ciekawe określenie.
"Tęsknisz. Za kim? Za czym? Czy umiesz odpowiedzieć?"(L.)
No właśnie, za czym? Albo raczej: za kim? Nie wiem, o kim powinnam myśleć, gdy jestem sama. Nie samotna, ale sama. Gdy siedzę, i nie ma przy mnie nikogo. Bo samotność to cecha osoby, nie chwilowy stan. A gdy jestem sama, oznacza to, że naprawdę jestem sama, wiem, że może za chwile ktoś podejdzie, może ktoś się odezwie, ale nie jest to ciągłe. I jest tym trudniejsze, że trudniej zaakceptować bycie samemu, niż bycie samotnym. Samotność się wybiera, a bycie samemu-nie. Tak przynajmniej ja to widzę. Szkoda, że nie każdy szanuje inne zdanie. Można się z innym zdaniem nie zgadzać, ale żeby inne-gorsze? Po prostu inne. Czy Inność zawsze jest gorsza? Więc: o kim? O Mamie? O przyjaciółce? O kimś, kogo kocham? Nie wiem. Smutne trochę, ale ja nie wiem, o kim powinnam myśleć. Z prostego powodu: nie wiem, za kim tęsknię. Po trochu za wszystkimi. Kogoś mi czasem bardziej brakuje, kogoś mniej. Ale czy tęsknie? Nie. Nie wydaje mi się.
Część 33 / 3
Chwila bez deszczu. Szkoda, tak ciekawie było. I nikt nie patrzył na mnie jak na wariatkę, bo kręcę się w kółko i skaczę po wodzie. Może, gdybym miała 6 lat, byłoby inaczej. Ale, z powodu, że mam lat 16 nie wolno mi już bawić się z deszczem. Muszę być mądra, odpowiedzialna, muszę zachowywać się "dorośle", bo tego się w końcu wymaga od szesnastolatki. Nie wolno mi być dzieckiem. Na chwilę usiąść na mokrej huśtawce. I tak jestem cała mokra, nawet w butach chlupocze. Pohuśtać się. Oderwać od ziemi. Pobujać. Wysoko, może nawet sięgnę obłoków. A raczej, ciężkich chmur. Ale, dla dobrej metafory, można je nazwać obłokami. Na chwilę staną się lekkie, białe, oddalone o całe marzenia. Wysoko, z dala od wszystkiego, co trzymało na ziemi. Oderwać, odlecieć. Jestem tak blisko nieba... Moje wyobrażone obłoki z powrotem są chmurami. Deszczowymi. Pada. Każdy, kto chociaż na chwilę wyjrzał, od razu ulotnił się. I znowu nie ma nikogo. Można Zatańczyć.
"Tańcz, głupia tańcz, swoim życiem się baw." (Lady Pank)
Jak tu się nie uśmiechnąć?
"Ktoś przechodzi, trąca łokciem, wzrokiem pluje w nas."(Aya Red Love)
Zdarzało się, nie raz. Po prostu popatrzeć jak na gorszą. Przez wygląd. Przez "inność". Nie wolno być innym. Nie rozumiem. Widzę (wg Zniewolonych) Innego. Ja chce go poznać, chce go zrozumieć, chcę poznać coś nowego (lub, jak ktoś woli "innego"), chcę żeby wiedział, że nie jest sam, że jest kimś, że jest kimś więcej, że nie jest Zniewolony. I że lubię jego inność. A Zniewoleni? Nie wiem, co myślą. Nie mogę wiedzieć. Ale widzę, że uważają Innego za gorszego. Wynikałoby z tego, że jestem idealna, a cały świat TAKI nietolerancyjny. Tak też nie uważam. Po prostu za wielu ludzi jest tolerancyjnych, akceptują inność, ale mimo to uważają "inność" za coś gorszego. Albo osobą Inną za osobę poza klasyfikacją. Akceptacja? Ok. Ale zrozumienie? Docenienie? NIE! Nie zrozumiem tego nigdy.
Tak się musiało zdarzyć. Przewróciłam się. Cała w błocie. Trudno, Tańczę dalej. Z resztą i…