Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Tango z Aniołem cz.1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wysoko, ponad wszystkim smutne oczy spoglądały w dół. Mężczyzna w białej szacie siedział w bezruchu trzymając swoją harfę. Harfa ta miała burzliwą przeszłość, jednak była w doskonałym stanie, a on był jej jedynym właścicielem. Nie musiał nawet spoglądać na struny. Delikatne, długie palce dotykały ich z czułością. Powiew wiatru, tak spokojny jak on sam muskał twarz na której malował się lekki strach. Lokowane włosy o odcieniu ciemnego blondu opadały na jego ramiona, nie były jednak zbyt długie. Piękne melodie niosły się w świat. Mężczyzna patrzył na kobietę, swoją przyjaciółkę i ukochaną, jednak miłość płynęła tylko w tym kierunku. Mimo to patrzył na nią z uwilbieniem i zachwytem. Przygotowywał się na bój, mając nadal nadzieję że go uniknie. Skrzydła miał złożone, nie musiał być gotowy do lotu. Podobno najsmutniejsze oczy potrafi mieć anioł. A ten anioł miał w swych oczach tyle żalu i rozpaczy, że nikt nie umiał by się cieszyć zaglądając w nie. Nie chciał rozlewu krwi, nawet jeśli demony prowokowały do walki. Wiedział że najpierw będzie rozmawiał. Wiedział też że nie zostanie wysłuchany. Wiedział równierz ku swemu przerażeniu że zostanie zaatakowany, nawet jeśli będzie błagał o pokój, a był tak bezsilny. Jeżeli anioł chce pozostać na swoim miejscu w raju nie może zabijać. To jedna z głównych zasad, niby oczywista a czasem tak skomplikowna. Anioł nie może zabić, może jedynie sam bronić się przed śmiercią. Właśnie z tego powodu atak był niemożliwy. Dlatego musiał wczoraj udać się do niej i posić o pomoc. Był prawie pewny że się zgodzi i nie zawiódł się. Lena najpierw opuściła głowę, myślała przez chwilę. Podniosła wzrok, niepokój znikł, pojawiła się pewność siebie. Otuliła go spojrzeniem jakby chciała powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Na głos wypowiedziała tylko kilka zdań.

"Prosisz więc bym poszła z Tobą na wojnę." Nie wiedział czy to tak wygląda ale zrobiło mu się wstyd.

"Dobrze więc. Pójdę. Poszukam pomocy. Tymczasem odejdź w spokoju, a gdy będziesz mnie potrzebował, przybędę."

Sam nie wiedział co powiedzieć. Dotknął delikatnie jej dłoni, wiedząc że odbierze to jako podziękowanie, zgodnie z tym co chciał przekazać. Ostatnie spojrzenie w oczy przepełnione było nadzieją i wdzięcznością. Potem odwróciła się i popędziła przed siebie szybciej niż mogł to sobie wyobrazić. Nie zauważył kiedy przestał grać. Wspominając miniony dzień patrzył w przestrzeń całkowicie nieruchomiejąc. Z zamyslenia wyrwał go dotyk innego mężczyzny. Ten anioł był znacznie młodszy od niego, chociaż na twarzy malowała się mu męskość. Jego skrzydła nie były tak ogromne, jego oczy nie patrzyły na ten świat tak długo. Ten mężczyzna miał ciemniejsze włosy, jednak nieznacznie, które równierz lokowały się uwidaczniając czasem jego młodzieńczy wyraz twarzy. Usiadł obok niego. - Byłeś u Ojca? - anioł pytając ponowił spokojną grę. - Tak byłem. Stanąłem przed Nim w pełni gotowy i świadomy. Zapewniałem o swej dojrzałości. A On odpowiedział mi tylko jednym zdaniem. "To jeszcze nie czas. " - Tak. Widzisz teraz Jego doskonałość i mądrość? Oboje wiemy, może ja w większym stopniu, że On ma rację. To nie dla ciebie czas. Jeszcze nie. - Jego mądrość przewyższa moje wyobrażenie jednak ja czuję że mogłbym... - Zadecydował, nie cofnie zdania. A ty Juliuszu nie próbuj się buntować - nie był świadomy tego że zaczyna…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tango z Aniołem cz.1 — czytnik · opowiadania