Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 16 min czytania

Targ - Dzień V - Rozdział XVIII

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Było jeszcze ciemno, gdy przekradali się z powrotem na Targ. Zielonka prowadził Zimę i Niewiernego znanymi sobie ścieżkami unikając patroli straży. Wprawdzie nadal mieli swoje szarfy, jednak zważywszy na okoliczności nie chcieli zwracać na siebie nadmiernej uwagi. Szli powoli między namiotami czujnie rozglądając się wokół. Trumna pozostał w Osadzie Wyrzutków. Zgodnie uznali, że tam będzie bardziej bezpieczny, dopóki nie wyjaśni się sytuacja z cieniem. Poza tym mógł tam choć trochę podleczyć rany, a Brud obiecał, że zajmie się nim w miarę swoich możliwości. Cała ta spawa powodowała, że szczurołap miał jeszcze większy mętlik w głowie. Obiecał sobie wcześniej, że nie uwierzy w ani jedno słowo Niewiernego, ale jednak jego opowieść wywarła na nim spore wrażenie. Mag ostatecznie nie wyparł się odpowiedzialności. Przyznał, że faktycznie to on wraz z sobie podobnymi sprowadzili Skażenie, ale obraz świata jaki przedstawił wcześniej był dla chłopaka czymś zupełnie nowym. Zielonka słyszał parokrotnie o królu Dreanie, zawsze mówiono o nim z szacunkiem, sławiono jego dobroć i mądrość. Pamiętał, jak Matka wspominała, że Drean troszczył się o wszystkich swoich poddanych, dokładnie tak jak ona troszczy się o swoje dzieci. Patrząc z perspektywy czasu i zważywszy na te słowa Zielonka uznał, że powinien głębiej przemyśleć swój stosunek do ostatniego króla. Co tak naprawdę wiedzieli o nim obecnie? Co on sam o nim wiedział? Czyż nie mógł tak dobrze zapisać się w ludzkiej pamięci właśnie dlatego, że kupił sobie miłość ludu? Ludu, który zaślepiony własną wygodą nie dostrzegł nadchodzącego upadku. To była trudna myśl, ale jakoś nie chciała się od Zielonki odczepić. Musiał też przyznać przed samym sobą, że tak naprawdę Drean go nigdy nie obchodził. Był postacią na poły mityczną, obowiązkowym wspomnieniem w co drugiej rozmowie o dawnych czasach, że wtedy wszystkim żyło się lepiej. Ale co jeśli prawda wyglądała inaczej? Jeśli wszyscy tylko udawali przed sobą, że nie stoją nad krawędzią zagłady? Albo byli zbyt ślepi, aby to dostrzec? Czy w takiej sytuacji można było winić magów za to, że próbowali zrobić cokolwiek? Jeśli wierzyć Niewiernemu, Skażenie postępowało już od wielu lat i z czasem i tak Orezja znalazłaby się w obecnej sytuacji... Z tym że nie zostałaby wyrwana ze swojego miejsca na kontynencie i ciśnięta między mroczne wymiary. Ta kwestia dodatkowo burzyła duchowy spokój Zielonki. W czasie swojego krótkiego życia wielokrotnie słyszał o mrocznej mgle kłębiącej się na granicach, nieprzebytych ciemnościach, które prowadziły do krain fantastycznych bytów, ogników, cieni oraz śluzowców. Nadal nie do końca dowierzał tym opowieściom, choć w ostatnich dniach spotkał ognika oraz jak wierzyli jego towarzysze także cienia. Jednak jeśli już uwierzyłby w istnienie tych stworzeń oraz w to, że Orezja została w magiczny sposób wyrwana ze swych korzeni i ciśnięta między ich wymiary, to czy nie zwiększało to winy magów? Przyspieszenie degradacji krainy w wyniku nieudanej próby jej uratowania mógłby chyba jakoś usprawiedliwić, ale narażenie jej na atak mrocznych istot... Nie mógł rozstrzygnąć tej kwestii, więc postanowił skupić się na czymś innym. Gdy już Niewierny skończył swą opowieść, opowiedzieli mu z Zimą więcej o cieniach. Stworzeniach jakby utkanych z ciemności o plastycznych ciałach, którym mogły nadawać właściwie dowolne kształty. Mogły również ubierać się jak ludzie i wtapiać się w tłum. Z tego co powiedział Zima Zielonka zrozumiał, że jak do tej pory cienie nie wykazywały wobec ludzi wrogości. Głównie się rozglądały i zdobywały wiedzę. Były jednak groźne dla skażonych. Z nieznanego powodu wyszukiwały tych szczególnych osobników i łapały ich. Żaden z towarzyszy szczurołapa nie potrafił jednak powiedzieć, w jakim celu to robiły. Ta sprawa bardzo zainteresowała chłopaka, dodawała również dodatkową wątpliwość do jego dylematu w kwestii magów. Bowiem o ile dobrze zrozumiał, to skażeni nigdy by nie powstali, gdyby nie doszło do Skażenia, zatem ich los również obciążał wyłącznie magów. Tymczasem przemknęli już na Drugi Trójkąt. O tej porze na Targu praktycznie nie było ruchu, z rzadka zdarzały się jedynie patrole straży, czy zamroczeni świętowaniem odwiedzający. Przecież już pojutrze wypadał Dzień Oczyszczenia. Chłopak uzmysłowił to sobie z niejakim zdziwieniem. Wcześniej zawsze czekał na ten moment i robił wszystko, żeby przekraść się na Targ niezauważonym, by choć przez chwilę z daleka obserwować obchody. Teraz, gdy mógł w nich bezpośrednio uczestniczyć, inne sprawy zaprzątały jego uwagę tak bardzo, że nawet nie pamiętał o święcie. Na mijanych placach stały przecież sceny i podwyższenia, a on ledwie zwracał na nie uwagę. Przed namiotem Odwróconego Uśmiechu krzątali się jego pomocnicy. Pakowali ciężkie skrzynie na stojący nieopodal wóz. Rzucili im jedynie przelotne spojrzenia, gdy ich mijali i wrócili do pracy. Gdy weszli do namiotu Odwrócony Uśmiech pakował właśnie jakieś księgi do jednej ze skrzyń. -Wyjeżdżasz? –spytał Zima. Kupiec odłożył księgi i podszedł do biurka. Sięgnął po kubek i pociągnął z niego tęgi łyk. -Chleb wrócił –powiedział. –Wolę być przygotowany. Zdaje się, że obchody Dnia Oczyszczenia będą w tym roku wyjątkowo interesujące. -Może nawet bardziej niż myślisz –skwitował Niewierny. Kupiec rzucił mu przeciągłe spojrzenie, po czym pociągnął kolejny łyk z kubka. -Gdzie macie Trumnę? –spytał. -Liże rany –odparł Zima. –W Siłowni znaleźliśmy o wiele więcej niż się spodziewaliśmy. -Doprawdy? -Zaatakował nas Cień. Odwrócony Uśmiech zamarł z kubkiem w połowie drogi do ust. Po chwili zorientował się, że nadal ma go w ręce, zbliżył niepewnie do twarzy, ale natychmiast odstawił z trzaskiem i przeszedł gwałtownie do jednej ze skrzyń. -Jesteście pewni? –spytał. –Słyszałem plotki, że Chleb trzyma tam maga. -I nie powiedziałeś nam o tym –stwierdził Zima. -Mówiłem, żebyście się w to nie pchali –kupiec zaczął szperać w skrzyni. -To był Cień –stwierdził z naciskiem Niewierny. –Kilka ich już spotkałem. -Więc Trumna się ukrywa –Odwrócony Uśmiech wyciągnął ze skrzyni sporą drewnianą szkatułę i uważnie się jej przyjrzał. -Podejrzewam, że Cień może się ukrywać na widoku –Zima podszedł do biurka i przelotnie spojrzał na porozrzucane tam papiery. –I że robisz z nim interesy. Odwrócony Uśmiech rzucił mu przeciągłe spojrzenie i również podszedł do biurka, na blacie którego położył znalezioną przed chwilą szkatułę. -Tamten przedmiot nabyłem dla własnych celów –wskazał na przyniesioną przez siebie skrzynkę. –Widziałeś jak go tutaj schowałem. Nie wyciągałem go od tamtej pory i miałem zamiar wywieźć z Targu, kiedy już załatwisz swoje sprawy. -Wszyscy obecni w namiocie z napięciem wpatrzyli się w stojącą na blacie biurka szkatułkę. Zielonka myślał, że Odwrócony Uśmiech ją otworzy i pokaże im, co jest w środku. Kupiec jednak podniósł ją z powrotem i odniósł do skrzyni, z której ją wyciągnął. -Jednakże nawet gdybym handlował z Cieniami, to jest to wyłącznie moja sprawa. Kogo podejrzewacie? -Utraconego -wyrwało się Zielonce. Odwrócony Uśmiech odłożył szkatułkę na miejsce. -Faktycznie wygląda na takiego –kupiec w zamyśleniu podrapał się po głowie. –Ale siedzi na Targu odkąd pamiętam. -Jeśli to Cień, to może tu być niemal od samego Skażenia –stwierdził Niewierny. –A ty jesteś za młody, żeby wiedzieć, czy był tutaj wcześniej. Odwrócony Uśmiech skinął głową i wrócił do biurka, po czym sięgnął po swój kubek. -Był, nie był, jest pod opieką Siostry, a wy o ile się orientuję, próbujecie zdobyć jej przychylność. Jeśli chcecie cokolwiek z nim zrobić, musicie mieć absolutną pewność i działać…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Targ - Dzień V - Rozdział XVIII — czytnik · opowiadania