fantastyka · 16 min czytania
Targ - Dzień VII - Rozdział XXVIII
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jakieś dwie godziny później Zielonka znajdował wraz z Zimą i Niewiernym w gabinecie Siostry. Ta siedziała za biurkiem, a Piękny stał dość sztywno u jej boku. Przetrwał walkę z myśliwymi, ale został ranny w nogę i mocno kulał. Plan Zimy powiódł się znakomicie. Dzięki przebraniom od Złotoustego ludzie Pięknego zaskoczyli myśliwych, co dało im dodatkową przewagę w walce. Dodatkową, bo ich głównym atutem pozostawał Trumna. A jak dowiedzieli się później, do walki przyłączyli się również starsi podopieczni Matki, ludzie ze stronnictwa Sroki i Aksamitnej a nawet część znachorów z Dupy pod przewodnictwem Studni. Zwykli odwiedzający i kupcy w panice uciekli z Kwadratu, gdy Efur się ujawnił, więc nie było ofiar wśród postronnych obserwatorów. Walka nie trwała długo, a większość myśliwych po prostu się poddała i oczekiwali teraz na swój los w lochach Holdu. Sam Chleb również uszedł z życiem. Siostra zdążyła go już wstępnie przesłuchać, jednak o jego losie miała zadecydować Rada w Dawności, która z pewnością chętnie wysłucha tego co miał do powiedzenia o Efurze. Zielonka niewiele z tego rozumiał. Patrzył teraz z niepokojem na Siostrę. Wszyscy trzej przeżyli szok, gdy po wygranej walce podeszli do kobiety, którą uratowali od stosu. Zimie wystarczyło tylko jedno spojrzenie. -Nie jesteś nią -powiedział tylko i natychmiast pognał w stronę pałacu, a Niewierny i Zielonka pobiegli tuż za nim. Siostrę znaleźli w jej gabinecie, pilnowaną przez trzech myśliwych, których pokonanie nie sprawiło Zimie i Niewiernemu trudności. Okazało się, że choć Chleb upierał się, aby spalić Siostrę na stosie, Efur nie chciał na to przystać. Władczyni Targu opowiedziała im, jak próbował złamać jej mentalne bariery i wedrzeć się do jej umysłu, aby odczytać jej myśli i nakłonić do działania zgodnego z jego wolą. Trudził się jednak na próżno, kobieta nie poddała się i pozostała tak samo harda jak wówczas, gdy sytuacja na Targu pozostawała pod jej kontrolą. Z tego powodu zdecydowano się na oszustwo, na stosie miała spłonąć inna kobieta, jedna z służących z pałacu, taka która łatwo poddała się sile umysłu Efura. Taka, która wyglądała dokładnie tak jak chcieli tego mag z Chlebem, czyli na kompletnie złamaną i pokonaną. Zagadką pozostawało jedynie dlaczego pozostawili Siostrę przy życiu, skoro ostatecznie w ogóle jej nie potrzebowali. Być może Efur liczył na to, że kiedyś wreszcie ją złamie i uzyska od niej informacje na jakich mu zależało. Niezwłocznie po uwolnieniu Siostry całą czwórką ruszyli w dół wzgórza. Gdy dotarli na Kwadrat, walki właściwie się już skończyły, a ludzie Pięknego opanowywali sytuację. Widząc to Siostra niezwłocznie wzięła się do wydawania dyspozycji, aby ugruntować odzyskanie władzy a przede wszystkim zapanować nad pożarem Tentu, z którego właściwie nie było już czego ratować, jednak należało dopilnować, aby nie zajęły się pozostałe namioty na głównym placu. Zielonka miał na zawsze zapamiętać tę scenę, ogromny wielobarwny namiot, który zawsze podziwiał leżał bezładnie pośrodku placu trawiony płomieniami, wokół niego biegali ludzie Pięknego i podopieczni Matki z wiadrami. Część ludzi powracała na plac gnana ciekawością silniejszą od strachu, a pośród tego wszystkiego wciąż jeszcze nieco oszołomiony Ojciec stał ze swoim ciężkim kotłem przy nodze i nawoływał powracających ludzi do zaczerpnięcia Wody Oczyszczenia. Teraz, zaledwie kilka godzin po tym wszystkim, ponownie byli w gabinecie Siostry, a ona -jak domyślał się Zielonka, gdyż jej oblicze jak zwykle skrywała nieprzenikniona maska -patrzyła na nich z wdzięcznością, ale jednocześnie z jakąś determinacją. -Brakuje waszego przyjaciela –stwierdziła. -Nie przyjaźnimy się –odparł sucho Zima. –Nie tak, aby inni o tym wiedzieli. I proszę, aby tak pozostało. -Oczywiście -skinęła głową. -Chciałabym go jednak wynagrodzić, podobnie jak was. -Będzie ku temu okazja. O ile wiem, spędzi dzisiaj noc w Zarazie świętując zwycięstwa. -Zwycięstwa? -spytała Siostra. -To sprawa między mną a nim -powiedział tylko Zima. -Rozumiem -ponownie skinęła głową. -Piękny zajmiesz się tym -zwróciła się do kapitana. -Oczywiście -odpowiedział, widoczną część jego twarzy wykrzywił grymas bólu, gdy przeniósł ciężar ciała z jednej nogi na drugą. -A co z waszą zapłatą? -spytała znów na nich spoglądając. -Zielonka potrzebuje pracy i opieki –Zima nie patrzył na niego, kiedy to mówił. Szczurołap nie od razu pojął sens jego słów. W pierwszym odruchu chciał nawet skwapliwie pokiwać głową, dla potwierdzenia tego co usłyszał, wówczas jednak dotarło do niego, co właściwie powiedział Zima i spojrzał na przybysza z wyrzutem. -Myślałem, że... –zwrócił się do niego nie kryjąc rozczarowania. -Nie możesz ze mną wyruszyć –Zima nadal na niego nie patrzył. –Poza tym Siostrze przydasz się bardziej. -Chętnie przyjmę ciebie na służbę, jeżeli zechcesz –powiedziała kobieta. -W ciągu kilku ostatnich dni udowodniłeś ile jesteś wart. Poza tym, zamierzam dotrzymać złożonej tobie obietnicy. Wiele na Targu musi się zmienić, a jeżeli faktycznie chcemy budować lepszą przyszłość, musimy wiele rzeczy zorganizować inaczej niż do tej pory. A powinniśmy zacząć od dzieci tego miejsca. Chłopak tylko skinął głową. To był dobry los, lepszy niż mógłby kiedykolwiek marzyć. Ale gdzieś w głębi liczył, że po tym wszystkim co razem przeżyli, będzie mógł wyruszyć w drogę wraz z Zimą. -Co z twoją zapłatą magu? –spytała tymczasem Siostra. Niewierny uśmiechnął się słysząc te słowa. -Przy Efurze jestem ledwie sztukmistrzem -powiedział. -Co się zaś tyczy nagrody... Starość nie rodzi już wielu potrzeb -kontynuował mag. -Wystarczy mi nieco prowiantu na drogę. -Otrzymasz go -powiedziała. -A z pewnością znajdę również coś więcej za twoje zasługi. Zamilkła jakby się zastanawiając czym jeszcze wynagrodzić maga za jego pomoc. Jednak gdy ponownie się odezwała, spojrzała wprost na Zimę. -Pozostaje jeszcze kwestia twojej nagrody... -Proszę jedynie o pukiel twych włosów Siostro –odparł cicho jakby zawstydzony. Zielonka zobaczył, że to nią wstrząsnęło. Przez chwilę nie była w stanie się odezwać, jedynie patrzyła badawczo na przybysza. -Jesteś więc... -Jestem Zimą -przerwał jej szybko i dość szorstko. Siostra nie powiedziała nic więcej. Z namysłem sięgnęła po sztylet leżący przed nią na biurku i odcięła kilka pasm ze swoich długich blond włosów. Następnie odłożyła ostrze z powrotem na swoje miejsce a odcięte pukle z namaszczeniem zwinęła w niewielki kłębek i bez słowa podała Zimie, który jak wydawało się Zielonce, przyjął je z drżeniem. -Dziękuję, pani -powiedział jakoś tak miękko. -Powodzenia, dokądkolwiek zdążacie -odparła. -Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy. -Bardzo bym sobie tego życzył -odparł Zima składając jej krótki ukłon. -Ja również -zapewnił Niewierny. Na tym zakończyli. Następnie Zielonka odprowadził Zimę i Niewiernego do Odwróconego Uśmiechu. Ustalili bowiem, że służbę u Siostry rozpocznie dopiero kolejnego dnia, aby mógł do końca towarzyszyć przybyszowi podczas jego pobytu na Targu. Przed namiotem kupca obaj jego pomocnicy pakowali skrzynie na wóz. Zielonka jak za każdym razem spojrzał z podziwem na zaprzężonego do niego konia. Nie było to przesadnie wspaniałe zwierzę. Choć wysokie i dobrze odżywione, nie ustrzegło się śladów skażenia w postaci zaczerwienionych blizn biegnących przez jego brzuch oraz opasujących tylne nogi. A jednak nawet pomimo tych niedoskonałości, była to najprawdopodobniej najcenniejsza własność kupca. Szczurołap nie mógł jednak podziwiać konia zbyt długo, bowiem od razu weszli do namiotu. Odwrócony Uśmiech siedział za biurkiem pochylony nad jakimiś papierami. Gdy tylko ich zobaczył wstał i wyszedł im naprzeciw. -Mam nadzieję, że to już koniec –powiedział bez