Dla dzieci · 11 min czytania
"Tęczowy skarb"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Tęczowy skarb” Witam! Nazywam się Wojtek i mieszkam w Wiecznej Krainie Gniewu. Wszyscy mieszkańcy są tu smutni i pełni niechęci do życia. A wiecie dlaczego jesteśmy tacy smutni? W samym centrum naszego miasteczka znajduje się mały budynek, nazywany przez nas „Budynkiem Pecha”. Ta nazwa bardzo pasuje do tego miejsca. Znajduje się tam bowiem bardzo ważna sala. To w niej umieszczony został sprzed kilkuset lat kamień, który spuścił elf Elgorro zaczarowany przez czarnoksiężnika. To dzięki niemu wszyscy mieszkańcy są tu zaklęci tym kamykiem. Nie wyobrażam sobie życia w naszej krainie z tym kryształem! Codziennie o szesnastej przychodziłem do mojego kolegi , który mieszkał ze swoim dziadkiem. Uwielbiałem ich odwiedzać! Na początku wszyscy troje siadaliśmy przy stole z uśmiechem na twarzy. Piliśmy herbatkę i długo rozmawialiśmy. Kiedy zapanowało tu nieszczęście kłóciliśmy się bez przerwy. Nigdy dziadek kolegi nie opowiedział mi żadnej bajki. Wanda (tak się nazywała opiekunka dziadka) opowiadała mi o życiu w Dolinie zanim znalazł się tu przeklęty kryształ. Ono musiało być piękne! Ludzie byli weseli, nie kłócili się, panowała zgoda i harmonia. Czuję się nieszczęśliwy, żyjąc w obecnym czasie. Tego dnia był wyjątek. Dziadek zaczął opowiadać mi historię o „O skarbie na końcu tęczy”. - Po każdym deszczu, na który z upragnieniem czekają nasze pola i ogrody, zawsze wychodzi słońce. A potem na niebie widać piękny, kolorowy łuk. Naukowcy nazywają go „zjawiskiem optycznym, powstałym w wyniku załamania światła słonecznego, odbitego na kropelkach deszczu” ale każdy, kto posiada marzenia, mówią na to zjawisko po prostu „tęcza” – dziadek zaśmiał się, wiedział, że mam teraz przed oczami wspaniały łuk złożony z kolorowych pasm i rozciągnięty nad niebem. Naukowcy mylą się, mówiąc na tęczę tylko „zjawisko optyczne”. Jest to bowiem bardzo cenna, kolorowa droga, na końcu której można znaleźć skarb. Skarbem jest wielki kocioł, pełen złotych monet. Nie można go jednak wziąć, od tak. Kotła strzeże sprawiedliwy, lecz surowy skrzat. Trzeba być dobrym i zrobić pewną rzecz, żeby dostać ten skarb. Ludzie mówili, że aby zdobyć zaufanie skrzata trzeba... – i nagle dziadek zamilkł. Uśmiech na jego twarzy znikł, a w oczach zgasła wesoła iskierka. Mnie też zrobiło się smutno. Jakie to dziwne uczucie! - Dziadku, to straszne! Do „Budynku Pecha” wtargnął wielki troll i powiększył moc kryształu. Kryształ, rozumiecie?!! Zażądał za niego sztabki złota. Jeśli przez najbliższe sześć miesięcy mieszkańcy Krainy nie dadzą mu skarbu, troll jeszcze bardziej pogorszy sytuację i już na zawsze pozostawi złą moc w naszym Krysztale. Co my teraz zrobimy, dziadku?!! „Kryształ, Kryształ? – myślałem gorączkowo. – Przecież to niemożliwe!! Trzeba oddać trollowi złoto, to pewne. Ale skąd my je weźmiemy? Zaraz... Skarb na końcu tęczy. Skarb na końcu tęczy. SKARB NA KOŃCU TĘCZY!” Kiedy wybiegałem dziadek krzyknął: - Tęcza to tylko „zjawisko optyczne”. To była prawda. Ale warto sprawdzić - dziadek krzyknął głośniej. - Jak już chcesz się dostać na tęczę, to tylko wyobraźnią, ale mocną wyobraźnią. Rozejrzałem się po placyku. Było bardziej szaro, przekupki kłóciły się ze swoimi klientami, dzieci płakały a... O jejku! „Budynek Pechu”! Przedstawiał straszny widok! Okna powybijane, jedna z wieżyczek zawalona, a małe, drewniane schodki jeszcze się paliły. Nasz Kryształ... Odzyskam go! Wszystko musi, MUSI wrócić do normy. Nie ma go dopiero przez pół godziny, a ja już pokłóciłem się z dziadkiem mojego przyjaciela. Jakie dziwne są łzy smutku... takie ciężkie, szare. Nagle zerwał się wiatr, zrobiło się jeszcze ciemniej i zimniej. Po chwili lało już jak z cebra. Pobiegłem do domu. Nie było tam rodziców. Tata był w pracy, to normalne, ale mama? Od sąsiada dowiedziałem się, że moja mama pobiegła, wraz z innymi mieszkańcami Doliny ratować Kryształ przed trollem i jeszcze nie wróciła. Jaka szkoda! Chciałem się z nią pożegnać przed wyruszeniem „na koniec tęczy”. Trudno, spakowałem potrzebne mi rzeczy i napisałem liścik dla mamy: „Droga Mamo! Słyszałem historię o Krysztale. Wiem, że troll żąda złota od mieszkańców. Postanowiłem wyruszyć »na koniec tęczy« ponieważ tam powinienem znaleźć kocioł złota. Nie martw się o mnie. Kochający Cię Wojtek” Mama powinna mnie zrozumieć. Zostawiłem liścik na stole i wyszedłem z domu. Było już troszkę jaśniej i przestało padać. Rozejrzałem się... TAK! Nad całą Doliną przechodziła piękna tęcza. „Znajdę tam skarb!”- pomyślałem. - „Tylko, w którą stronę powinienem iść?” Tego właśnie nie wiedziałem. Po której stronie jest koniec tęczy? „Początek tęczy jest w twoim sercu a kończy się w sercu twojego wroga” -przypomniałem sobie słowa dziadka. - „Więc dla każdego z nas będzie w innym miejscu”. „Kto jest moim wrogiem?” - szybko myślałem, przed oczami przelatywały mi twarze mieszkańców Krainy. Nagle zatrzymała się twarz skrzata Garliego. Jest bardzo surowy. Zawsze gdy spotykałem go patrzał na mnie złowrogo. Ludzie mówili, że jest sprawiedliwy. Może to i prawda, ale dla mnie Garli jest wrogim i to u niego znajdę skarb! Skrzat mieszkał w Wielkim Lesie. Nigdy tam nie byłem, bo był za daleko. Postanowiłem szybko wyruszyć, żeby być już za Doliną po zapadnięciu zmroku. Tęcza górowała nade mną do końca dnia. Po jakimś czasie spostrzegłem,