Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

tell me

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

---WIADOMOŚĆ --- DO: [e-mail] OD: [e-mail] DATA: 25 listopada 2006 03:50 TEMAT: ...

To smutne. Jak dużo można stracić, przez własny upór i głupotę. Pisze tego mejla rok po czasie. Nie powinnam go w ogóle pisać, głupio się czuję. To takie żałosne. Widzieliśmy się wczoraj na imprezie. Było... miło. Nasze stosunki są... miłe. Nienawidzę tego słowa. Nienawidzę takich sytuacji. I tak wychodzi na Twoje, bo to ja pierwsza zaczynam ten temat, nigdy niedokończony jak należy. Sam to czułeś, czujesz nadal, mimo, że masz tę swoją nową dziewczynę. Ona pewnie zadzwoniła. Od początku wiedziałeś, jaka jestem – tak samo złośliwa, twarda, nieustępliwa i egoistyczna jak Ty. To Ci się podobno najbardziej podobało, nie potrafiłeś mnie przegadać, zaskoczyć, wyprowadzić z równowagi, zranić. Przynajmniej na początku. Na tamtej imprezie wpadliśmy na siebie przypadkiem. Ja zostałam sama, bo znajomi postanowili iść do domu, Ty kontynuowałeś wieczór z kolegami. I to Ty dyktowałeś warunki. "Udawaj, że się nie znamy", ledwo dosłyszalne w ciasnym przejściu do klubowej łazienki. Wiesz dobrze, że zawsze dostaję czego chcę – jak Ty. Wiesz, że to na mnie faceci zawsze musieli czekać, starać się, błagać. Też byś taki był, gdybym tylko zechciała, ale za bardzo podobała mi się Twoja pewność siebie, wręcz arogancja. Więc udawaliśmy, Twoi koledzy szaleli z zazdrości. Nie dziwię się – tańczyłam najlepiej, jak umiałam, według nich, za sprawą tylko jednego Twojego spojrzenia. A ja już od dawna wiedziałam, że nasze najbliższe spotkanie skończy się w łóżku. Sam pamiętasz, jak było trudno nie rzucić się na siebie przez dłuższy czas, jak musieliśmy ROZMAWIAĆ przez 15 minut, gdy piłam postawionego przez Ciebie drinka. To rozmawianie, w naszym stylu, składające się z dwuznacznych słów i aluzji, doprowadzało każde do granicy wytrzymałości. Jeszcze godzina, pół, piętnaście minut. Gdy tylko poczuliśmy świeże powietrze rzuciłeś się na mnie, przyparłeś do muru, pocałowałeś tak, jak za pierwszym razem – władczo, mocno. Złapałeś mnie za pośladki tak, że gdyby było chociaż trochę cieplej, rozebrałabym się już tam, w centrum miasta. Potem te 20 minut w Twoim samochodzie. Nie pamiętałam jak masz na imię. Nie pamiętałam nawet jak ja sama się nazywam, nie to było ważne. W milczeniu przeszliśmy drogę do drzwi Twojego mieszkania. Charakterystyczny dźwięk, który wydają przy zamykaniu zlał się z tym rozpinanego zamka. Nie pamiętam nawet jak znaleźliśmy się na łóżku. Pamiętasz, że podarłeś moją bluzkę? Pamiętasz, że nie zdążyłam nawet pozbyć się stringów, wszystko działo się tak szybko... Nie mogłam złapać oddechu, świat wirował, mówiłam coś... krzyczałam, żebyś nie przestawał... Byłeś pierwszy, następny, byłeś końcem. Snem, królem, bestią... A ja byłam wtedy, przez tę…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
tell me — czytnik · opowiadania