Nauka · 7 min czytania
Ten pierwszy dzień
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Prue, wstawaj!- krzyknęła mama wpadając do mojego pokoju -Zaraz- mruknęłam nakrywając się szczelniej kołdrą -No weź mi tu nie cuduj- powiedziała mama ściągając ze mnie kołdrę, która wylądowała na ziemi- chyba nie chcesz się spóźnić pierwszego dnia, co? -Nie- odpowiedziałam siadając na łóżku przecierając oczy -No to wstawaj i choć na śniadanie Mama wyszła zamykając drzwi. Wstałam z łóżka i zaścieliłam je. Zaczęła ogarniać mnie panika…..nowa szkoła, nowi ludzie…..czy mnie polubią? Niby znałam Eve, ale po jednej poznanej osobie nie mogłam stwierdzić, czy inni są równie mili… Postanawiając, że ponure rozważania zostawię na później wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę łazienki, która, jak się okazało, była już zajęta. - Rose, co Ty tam robisz?- krzyknęłam przez drzwi - A jak myślisz?- usłyszałam w odpowiedzi - Pospiesz się! Nie tylko Ty jesteś w tym domu - Spokojnie już wychodzę. Coś ty taka nerwowa?- zapytała Rose wychodząc z łazienki - Denerwuje się- przyznałam - Eeee nie ma czym – odpowiedziała moja siostra z uśmiechem- to po prostu kolejne doświadczenie w naszym życiu - Skąd Ty bierzesz takie teksty? –spytałam zdumiona W odpowiedzi wyszczerzyła zęby i poszła do swojego pokoju, a ja zajęłam łazienkę. Gdy jako tako doprowadziłam się do porządku ubrałam się i spojrzałam w lustro. Efekt był całkiem niezły, jednak wciąż czułam w żołądku to niemiłe uczucie… - Uspokój się- upomniałam siebie w duchu- wszystko będzie dobrze Odetchnęłam głęboko i uśmiechnęłam się. W lustrze wyglądało to jak grymas, więc postanowiłam poćwiczyć. Najbardziej odpowiedni wydał mi się uśmiech numer 12 i ten oto uśmiech zaprezentowałam mamie i Evie. - Gotowa?- spytała ta druga, gdy spotkałyśmy się przed moim domem - Eee nie do końca- odpowiedziałam szczerze. Przez całą drogę Eva próbowała dodać mi otuchy, jednak przed bramą szkoły dała sobie spokój. Gdy przekroczyłam próg szkoły i zobaczyłam tyle nowych twarzy ugięły się pode mną kolana. Zaczęłam na nowo panikować - Spokojnie- szepnęła mi do ucha moja kompanka po czym złapała moją rękę i pociągnęła w stronę grupki dziewczyn. Nie ulegało wątpliwości, że to jej koleżanki. Gdy ona się z nimi witała ja stałam z boku i rozglądałam się dookoła. - Prue- z zamyśleń wyrwał mnie głos Evy- choć tutaj. Niepewnie zrobiłam kilka kroków w ich stronę. - No dalej, przecież one nie gryzą – żachnęła się Eva. Stanęłam obok niej spoglądając niepewnie na każdą z nich. Wyglądały na takie z „wyższych sfer”, a z takimi miałam aż nad to do czynienia w San Francisco. - To po kolei – powiedziała Eva wskazując na pierwszą dziewczynę od lewej- Clair, Jane, Rachel, Karen, Brenda i Holly. Dziewczyny, to jest Prue, będzie z nami chodzić do klasy. Uścisnęłam każdej z osobna dłoń. Nie wiem dlaczego, ale Brenda jakoś od razu przypadła mi do gustu. Uśmiechnęła się do mnie serdecznie, a mi zrobiło się bardzo miło. Reszta dziewczyn przyjęła mnie bez większych wylewności. Nie zdziwiło mnie to zbytnio. - Więc….jesteś nowa – zaczęła Karen - Tak, przeprowadziłam się tu z San Francisco w połowie lipca. - I jak Ci się podoba LA?- tym razem głos zabrała Holly- Dopiero poznaję to miasto, ale ogólnie to zaczyna mi się tu podobać- odpowiedziałam - Tęsknisz za swoim starym miastem?- spytały równocześnie Clair i Rachel Zastanowiłam się - Za San Francisco już nie, tylko za znajomymi- przyznałam- na szczęście mam z nimi kontakt - Miałaś tam chłopaka?…