Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 25 min czytania

Terapia Anty T Antyterapia

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Przejdźmy do terapii dziwko.

To był nietypowy, albo i zwykły, no taki trochę post-apokaliptyczny, a dla innych -przyjemny dzień. No tak czy inaczej wszelkie istoty ze wszystkich światów doświadczały jakiegoś tam dnia na swój sposób. Dla pewnego kolesia dzień ten jednak był niezbyt udany i właśnie przeżywał swoją wewnętrzną psychoterapię podczas gdy obok jego kumpel z piwem, gadał z tym drugim bez piwa. W tej chwili to nie miało większego znaczenia ani dla niego, ani dla ciebie czytelniku. Muszę cię jednak zapoznać z pewnym faktem. Dla niektórych istot świat jest jak plastikowa suka, dla innych nie. W tej terapii trzeba nawiązać do wszystkiego bo pacjent jest neurotykiem jak i jego terapeuta więc możesz pomarzyć o tym, że wątek będzie jedną ułożoną ciągłą. Niech więc nastąpi część teoretyczna tejże terapii, tego w pewnym sensie opowiadania. Proszę ciebie teraz czytelniku być wyobraził sobie zamek z piasku na plaży. Niech owy zamek stoi na wielkiej szybie, tak byś miał większą fazę w wyobrażaniu sobie tego. Niech posiada część centralną i zewnętrzne mury. Twoim zadaniem jest wyrwać ten kawałek zamku który świadczy o tym, że to jest zamek. Wybrałeś mury czy część centralną? A może tylko jedno ziarenko piasku? Nieważne. Wszystko jest nieważne, ale to nie ma znaczenia, wybacz, wracajmy do zadania. Było dość spoko więc by nie było za łatwo ustalmy, że jesteś muchą, która nie ma zielonego pojęcia o zamkowatości owego piachu. Jeden piaskowy zamek, a tyle możliwości, zastanów się nad tym. Inny przykład, bo nie wiem czy już wiesz o co mi chodzi. Jest sobie rzeka i kilka istot. To będzie jak kawał o trzech narodowościach, tylko bez elementu kawału. Tak wiem, że mnie nie rozumiesz, ale to jest terapia i twój intelekt nie gra żadnej roli w odbiorze tej treści więc tylko postępów jak w instrukcji. Jest więc ta trójka i rzeka. Bóg, człowiek i istota piekielna. Bóg widzi rzekę jako nektar, człowiek jako rzekę, istota piekielna jako strumień lawy. Gdyby starać się istotę piekielną napoić tą rzeką, spalilibyśmy ją. To nie jest taka znowu, że abstrakcja. W życiu uciekamy przed cierpieniem naszych zmysłów. Tylko, że te cierpienie nie jest ostateczną prawdą. Nie ma jakiegoś uniwersalnego cierpienia, niezależnego bytu w tym cierpieniu. To prawda, że każdy człowiek nie chce mieszkać na wysypisku śmieci bo tam jak dla nas jest odór nie do wytrzymania. Wyobraź więc sobie, że na te wysypisko wchodzisz nie jako człowiek, tylko z uwarunkowaniami szczura czy ponownie tej naszej niczego nie świadomej muchy. Z tej perspektywy to jest raj. Tak samo jest w życiu. Nie ważne jest to, czy czyjeś cierpienie jest prawdziwe, czy to jest tylko sen lub iluzja. Ważny jest sam fakt, że w niektórych sytuacjach życiowych jesteśmy muchą jedzącą gówno, a drugi raz jesteśmy człowiekiem nie mogącym wytrzymać tego smrodu. Mam nadzieję, że pamiętasz jeszcze zamek, bo właśnie do niego wracam. Specjalnie ustawiliśmy go na sterylnie czystej szybie na plaży by teraz zebrać te wszystkie ziarenka i zrobić z nich krokodyla. Raz, dwa, trzy, kilka ciachnięć i takie tam, niechże już będzie piaskowy krokodyl. Okazuje się, że nasz zamek co prawda istniał, ale był pozbawiony niezależnego bytu, tej całej trwałej idei. To jest właśnie życie. Zależnie od tego w jakim stanie umysłu w nie wchodzimy, takim nam się jawi niezależnie od tego czy wierzymy we Freuda czy Nietzschego, albo nie daj Bóg, w samego Boga. Taka jest właśnie istota tej terapii, że trzeba wejść w czyjeś życie i zaakceptować cierpienie czy pomieszanie takim, jakim go postrzega tenże cierpiętnik. Nie ma znaczenia, czy opowiadane zdarzenia są prawdziwe. Słuchamy tego samego utworu i zależnie od naszych uwarunkowań jednemu się ten kawałek podoba, drugiemu nie. Wracamy teraz do początku z tym bagażem teoretycznym do owego kolesia co siedzi z ziomkami przy piwie i przeżywa swoje stare/nowe traumy. Tak to opisuję, bo ujmując rzecz dokładniej to nasze działania przynoszą określone rezultaty w określonych warunkach. To nie jest tak, że jest jakaś determinująca karmiczna siła robiąca z nas ofiary własnej przeszłości. Jeśli popełniliśmy działania, które ujawnią się w postaci tego, że zostaniemy zamordowani, to przede wszystkim musi zajść odpowiedni warunek ku temu i kiedy już dajmy na to wejdziemy w spór z kimś i uświadomimy sobie, że właśnie narasta w nas gniew, to mimo sprzyjającego warunku, dzięki świadomości możemy cały proces zatrzymać. Tak więc w tej terapii nie nastawiam się na determinizm. Sytuacja w której bylibyśmy zdeterminowani przez własne działania to moment w którym nasza świadomość odlatuje i przestajemy się zajmować tym co jest przedkładając nad to fakt jak chcielibyśmy by było lub nie było. Gdy świadomość odlatuje, rzeczywiście można wtedy dojść do wniosku, że kręcimy się zdeterminowani straszną karmą w kijowej samsarze i cierpienie nas otula ze wszystkich stron wszem i wobec. Po co tyle słowa wstępu? Wyobraźmy sobie teraz, że koleś przeze mnie opisany ma rodziców, to chyba dość proste, sądzę że nawet niektórym się uda akurat taki fakt wyobrazić. Co więcej, ci rodzice mają oczekiwania. Wezmę te oczekiwania za zmienną niezależną od woli kolesia. Rodzicie ci chcą by koleś poszedł na spontana i dorobił się dziecka, chcą by oblał studia i został życiowym nieudacznikiem. Niestety koleś jest zbyt przezorny i niechcący się zabezpieczył, dziecka nie będzie, jest mu wstyd, nie wie jak to powie rodzicom. "Byłem z nią w łóżku, ale nie spuściłem się w nią tylko w prezerwatywę, na dodatek nie wiedziałem, że bierze tabletki, tam mi przykro, wybaczcie mi". Sytuacja staje się jeszcze bardziej patologiczna, koleś się prawie w ogóle nie uczy tak jak kazali mu rodzice, ale niestety jest geniuszem i farciarzem, ma zmysł intelektualny i mimo braku woli przetrwania, cały czas jakimś niefartem przechodzi dalej. Rodzicie wiedzą, że koleś ma problemy i wspierają go często mówiąc "Nie martw się, nawet jak nie będziesz płacił alimentów i zdasz te nieszczęsne studia, to my i tak pomożemy ci byś chociaż życie sobie spierdolił i był nikim, na prawdę możesz na nas liczyć". Te słowa zawsze go pocieszały, prawdę mówiąc nie wiedział co miałby robić gdyby nie oczekiwania rodziny. Bardzo zależało mu na tym by spełniać wszelkie ich oczekiwania bo w końcu co by powiedział, jakby się okazało, że coś idzie nie po ich myśli. Wtedy koleś miał koszmarną wizję, że o to jest zupełnie inaczej, ale ten koszmar go pociągał, bo oczekiwania rodziny pokryłyby się z jego tendencjami. Tak więc rodzicie nie chcieliby by koleś spontanicznie zapłodnił kobietę i tak dalej. Bardzo uradowała go ta wizja, wyobraził sobie jak wreszcie nie musi tłumaczyć się im z tego, że uprawia seks w gumce z kobietą która bierze tabletki. No może nie wszystko na raz ale wiecie o co mi chodzi. Jest jednak mały problem. Koleś nie wyobraził sobie tego. Reguły jego domu były zbyt sztywne by pozwolić mu zobaczyć absurd tej całej sytuacji i siedział z kumplami zmartwiony nad piwem. Wtedy gdy koleś wrócił coś się zmieniło. Jego kumpel siedział przy jego laptopie, w sumie ten średnio kojarzył jak mu się udało złamać hasło. Coś tam bełkotali do siebie po pijaku i tak jakoś pewnie wyszło samo z siebie. "O kurwa miałem pozmywać" uświadomił sobie jego kumpel. Ogólnie mieli zrobić wiele różnych rzeczy i nie wiadomo do końca jak ta historia się potoczyła. Istotne jest to, że terapeuta kolesia zawsze przychodził do niego w nocy gdy ten zamykał oczy i kładł się spać. Tej nocy ten absurdalny terapeuta ponownie pełzał po jego umyśle w postaci snów. To rodzaj wewnętrznego terapeuty, głosu, intuicji. Tak więc przyjmijmy spekulację, że ta absurdalna sytuacja nastała - Nie możesz myśleć, że ci wszystko wolno, rozumiesz? - Tak, chyba tak. - Twoje lęki przed rodziną są całkowicie naturalne i uzasadnione, dziwne by było gdybyś ich nie miał, musisz podejść do tego tak, że po prostu oczekiwania rodziców są zawsze słuszne. - Ale co pan wygaduje przecież... - Wiem co chcesz powiedzieć. Ale nie rozumiesz. W życiu są pewne zasady, normy społeczne z których należy się wywiązać bo inaczej... - No co inaczej, wydziedziczą mnie? Będą niezadowoleni, może pokrzyczą, będą prawić moralitety i takie tam, nie zabiją. - Źle do tego podchodzisz, nie możesz tego tak olewać, jesteś w pełni odpowiedzialny, za to jak czują się twoi rodzice, rozumiesz, jesteś ich synem, odpowiadasz za nich, za ich emocje i przeżycia, powinieneś podźwignąć ten krzyż i ten cały bagaż, ten ciężar bycia synem, to wielka odpowiedzialność której nie możesz zostawić. - Ale dlaczego nie, chwila, nie rozumiem. Dlaczego miałbym być odpowiedzialny, za to że ktoś postrzega moje życie według swoich oczekiwań. - Widzisz, bo to jest tak jak z zamkiem z piasku. Jest pewne ziarenko piasku, które świadczy o tym, że to jest zawsze zamek, jest ta pewna trwała niezmienna dla każdej istoty. Tak samo jest z prawami moralnymi i sytuacjami życiowymi bo w sumie moralność dotyczy nie czego innego jak sytuacji życiowych. Są normy, których nie można łamać, to są ślubowania, przykazania. - To o czym mówisz to determinizm i niewola. - Może i tak, ale co z tego. Urodziłeś się w klatce i jeśli z niej wylecisz to zginiesz bo jesteś nieprzystosowany do życia poza klatką. Jako chrześcijanin musisz przestrzegać przykazań więc musisz też czcić matkę i ojca swego. - Stary, ty jesteś jakimś chorym antyterapeutą. - Tak jestem, a ty mnie ukochałeś i mnie nie zostawisz bo jestem ci niezbędny. Jestem kajdankami które odbierają ci odpowiedzialność. A odpowiedzialność boli. Daję ci odpowiedzialność niewolnika. Odpowiedzialność przynależnościową. Daję ci coś co znasz, wolność do zmian. To co cię zaprowadziło do tego kim jesteś pogłębiam byś zawsze był tym kim jesteś, byś tego nie mógł zmienić po pognasz w nieznane i zabijesz się. Daję tobie poczucie winy wobec rodziny, nazywam to warunkiem życia moralnego. Daję ci zależność od ich opinii. To nakręca cię do działania jako człowiek, jako część cywilizacji, to jest istota życia, schemat według którego należy żyć. Rozumiesz? Są oczekiwania i tym podobne. Najważniejsze jest to, że są rzeczy pełne bólu, które należy pokornie znosić. Odpowiedzialność za emocje innych jest bardzo ważna, to sens życia. Nie możesz być nieczuły na to jak inni reagują na ciebie bo będziesz psychopatą. Kim byś był gdybyś nie przejmował się opinią innych. Popatrz na to z tej strony, czy kobieta by ci się oddała, gdybyś był niezależny od niej, od jej emocji? Oczywiście że nie. Kobiety lubią uległych, chcą mieć władzę, a ty im to zapewnisz i będziesz ich pieskiem na posyłki, będziesz żył jak dawniej, jak zawsze, twoje życie nie będzie ani gorsze, ani lepsze, będzie takie jakie jest. Nie jest takie złe przecież nieprawdaż? - To wszystko jest jak jakaś sekciarska zmowa. - Uspokój się, pamiętaj że musisz postrzegać bardzo dokładnie to jak inni cię odbierają, nie dlatego, by być dla nich lustrem, ale by razem z nimi skakać w przepaście, by razem z ludźmi przeżywać ich światy, ich imaginację, jak inaczej mógłbyś powiedzieć, że rozumiesz przyjaciela gdybyś nie wpadł z nim w te same gówno? Mówię to dlatego, ponieważ myślisz, że jesteś neurotykiem, a ja uleczam twoją neurozę, potęgują ją by pokazać ci, że nią nie jest, że to jest właśnie bezpieczna normalność, że to jest jedyna i ostatnia bezpieczna przystań. Wróćmy jeszcze raz do rodziny i kobiet. Musisz żyć w zgodzie. Co by było gdybyś się z nimi nie zgadzał, to w końcu bliskie tobie istoty. Jak twoja matka by miała przyjechać do ciebie do twojego pokoju, wiesz jakby to wyglądało, wiesz jak się wtedy zachowasz, wiesz co zrobić by było dobrze i bezpiecznie. Pokażesz jej się z najlepszej strony jakiej oczekuje, bo ją kochasz i szanujesz. Będziesz spełniał każde jej oczekiwania. Nie przyjmiesz jej jak kumpla. Przemeblujesz cały pokój by spełniał wszelkie oczekiwania standardów umysłu twojej matki. Tak postępuje każda racjonalna istota i ty jesteś taki. No dobra, może nie racjonalna istota, każda istota która zna najważniejsze wartości, walić rozum, intuicja duchowa jest ważniejsza, a ona podpowiada, że otworzenie się

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%