Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Aktualności · 7 min czytania

Teściowa 3

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pizza była wyjątkowo pyszna. Teściowej o dziwo też smakowała (widocznie miała chwilę dobroci dla poddanych). W nocy Piotek przytulił mnie mocno i rozkosznie. Jesteśmy ze sobą tyle lat, a ja wciąż reaguję na jego dotyk tak jak kiedyś. Ciało kieruje się własnymi prawami. Fala gorąca i tego dziewczęcego omdlenia zalewa mnie. Kierujemy się do sypialni. Powoli nie spiesząc się cieszymy się tą jedną z niwielu chwil, gdy możemy być w końcu sami. Teściowa położyła się spać. Jesteśmy tylko my i nasze pragnienia. Świat tęczowo wiruje, Piotr taki męski, władczy ale i delikatny. Pragnę, by delikatność tę wyrzucił do kąta, by... - Ania!!! Tężeję. To niemożliwe! Nie teraz. Błagam, nie teraz! - Ogłuchliście tam!? Piotrek odsuwa się. Nie chcę zgadywać co myśli. Ubieram się szybko i zbiegam po schodach. - Co się stało? - staram opanować, ale czuję jak palą mnie policzki, jak jeszcze drży moje ciało, jak domaga się jeszcze pieszczot, dotyku, pocałunków... - Wszystkie koty są w domu? Spoglądam na zegarek. Jest druga w nocy. - Tak mamo, wszystkie. - Ale nie widzę Belfegora. - Zapewne śpi na parapecie. - On z a w s z e śpi na s w o i m posłaniu. - Ostanio na parapecie - mówiąc to kieruję się w stronę okna. - O jest. Mówiłam - kot śpi w najlepsze zwinięty w kłębek. - Niemożliwe! Wołałam go. N a p e w n o przyszedłby. - Przyszedłby, gdyby słyszał. Przy nim może przejechać czołg, a i tak się nie obudzi. - Niemożliwe. Gdzie jest Belfegor? "Rusz tyłek i zobacz sama!" Empatia, czytanie w myślach i wszelka intuicja była jej jednak obca. Nadal leżała w łóżku i już zaczęła roztaczać wizję jak to Belfegor właśnie zostaje zagryzany przez psy, wieszany przez sąsiadów, topiony przez rozwydrzone dzieci... - Niech mama podejdzie i zobaczy... - Nie wierzę, że tam jest! - mówi nawet nie spoglądając w stronę okna. - To co, mam go obudzić i przynieść, aby mogła się mama przekonać? - Tak. Nie wierzę własnym uszom. Biorę kota delikatnie i przynoszę jej. Kot przeciąga się leniwie na moich rękach i rozgląda wokół. - O! Jesteś kiciuś? To dlaczego nie przyszedłeś do paniusi? - Bo spał - odwracam się i niosę kota na parapet. Teraz z gorącej nocy pozostały już tylko nici. Piotrek chrapie w najlepsze, zapewne nie mógł się doczekać i usnął. Kładę się obok i przytulam do niego mocno. - O jesteś kochanie - mówi jak zwykle przez sen i obejmuje mnie. Za chwilę uroczo chrapie mi prosto w ucho. Belfegor przebudzony zapewne myśli, że niebawem już czas na spacer. Chodzi po całym domu i ropacza w niebogłosy. Telewizor rzeczywiście miał jeszcze opcję "głośniej". Adrealina podnosi mi się niebezpiecznie wysoko. Zapewne jest już powyżej czerwonej linii. Wstaję zrezygnowana. Już wiem, że nie prześpię kolejnej nocy. Wołam Belfegora i idziemy do pracowni. Kot uspokaja się. Spoglądam na sztalugi i krzywię się. Na rozciągniętym płótnie widzę krwawe plamy i kawałki porozrzucanego ciała, pomiędzy tym wszystkim wiją się stada żmij. Mrugam oczami. Wizja znika, biel płótna razi w oczy. Wraz z Belfegorem idziemy do komputera. Po chwili kot wskakuje mi na kolana, zwija się w kłębek i szybko usypia. Pieszczę jego delikatne futro, nad ranem moje powieki stają się ciężkie. Przesiadam się na fotel, Belfegora zabieram ze sobą. Podniósł leniwie jedno oko i usnął ponownie. Pazurki delikatnie wbił mi w rękę, by po chwili schować je. Usypiam w fotelu z kotem na kolanach. Budzę się po dwóch godzinach. Boli mnie kark. *** - Trzeba kupić nowy odkurzacz - zawyrokowała mamusia po raz setny w tym dniu.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Teściowa 3 — czytnik · opowiadania