Erotyka · 22 min czytania
Test
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wróciłam do domu wcześniej niż planowałam. Gdy tylko przekroczyłam próg wiedziałam, że coś się święci. Tata był w kuchni, oparty o blat stołu. Gdy mnie zobaczył spojrzał na mnie w sposób, który przygwoździł mnie do podłogi. - Chodź do salonu- powiedział chłodnym tonem i wyszedł Podążyłam za nim jak cień. W salonie na kanapie siedziała już mama i Rose. Z ich min wyczytałam, że wiedzą tyle samo, co ja. Usiadłam w fotelu obok mamy. Spojrzała na mnie pytająco, ale ja tylko wzruszyłam ramionami. Wszystkie wpatrywałyśmy się w ojca, który do teraz stał do nas tyłem, ale odwrócił się. Jego mina nie wróżyła….zaraz, co on trzyma w reku? Wytężyłam wzrok i zdołałam odczytać widniejące na pudełku słowa ‘test ciążowy’. I nagle pojęłam dlaczego ta cała szopka. Ojciec myślał, że test był mój, tyle, że….nie był. Zaczerpnęłam głośno powietrza z wrażenia. Tata jednak błędnie odebrał moje zachowanie. - Prue chyba wiesz, dlaczego tu się zebraliśmy?- spytał retorycznie - Nie –odpowiedziałam. Chciałam się z nim trochę podroczyć - Czyżby?- zapytał ojciec, unosząc brew Nadal trzymał pudełko kurczowo w rękach. Zauważyłam, że mama i Rose również próbują oczytać napis na pudełku, ale , jak dotąd, bezskutecznie. -Tak- odpowiedziałam Ojciec zaczynał tracić panowanie nad sobą. - Nie kłam mi tu w żywe oczy- krzyknął, aż wszystkie podskoczyłyśmy - Ale ja nie kłamie- powiedziałam lekko zszokowana tym nagłym wybuchem - Nie kłamiesz?! A więc co to jest?!- spytał i cisnął pudełko na stolik - Test ciążowy – odpowiedziałam spokojnie - W dodatku bezczelna- mruknął ojciec Zauważyłam, że mama poruszyła się dziwnie….O nie…. - Czy chcesz nam coś powiedzieć Prue?- spytał ojciec z udawanym spokojem - Tak, chce. Test nie jest mój- odpowiedziałam Ojciec tego nie wytrzymał - Kłamiesz! - krzyknął - Nie kłamie!- odkrzyknęłam - Jesteś w ciąży!- zmienił taktykę tata - Nie jestem!- byłam na prawdę zła - Możesz mi udowodnić, że nie jesteś?- spytał -A ty możesz mi udowodnić, że jestem?- odgryzłam się Żyła na czole ojca zaczęła niepokojąco pulsować. - Jesteś w ciąży!- krzyknął znowu Chciałam znowu się na niego wydrzeć, ale nagle sobie coś uświadomiłam - Jak możesz wiedzieć, że jestem w ciąży, skoro masz tylko pudełko? Nie masz samego testu, skąd wiesz, że wynik jest pozytywny? Do ojca chyba dotarł sens tych słów. Po chwili jednak znowu przybrał groźny wyraz twarzy. Przeanalizowałam jeszcze raz to, co przed chwilą powiedziałam i zrozumiałam, że moją wypowiedź można było potraktować, jako przyznanie się do winy. - Więc przyznajesz się, że to twój test?- ojciec najwyraźniej wpadł na tą samą myśl co ja - Nie, to nie mój test- powtórzyłam - Czyli usiłujesz mi powiedzieć, że nie spałaś z Ronem?- warknął To pytanie totalnie mnie zszokowało. Patrzyłam na ojca z otwartą buzią. Rose nadstawiła uszu. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć….Ojciec patrzył wyczekująco. - Tego nie powiedziałam- mruknęłam cicho do swoich kolan - Jim….- to mama się wtrąciła - Zamilcz, kobieto- powiedział tata triumfująco Wkurzyłam się nie na żarty - Tak, spałam z Ronem! I co?! Jestem pełnoletnia! Ale to nie mój test- wydarłam się na całe gardło - Kłamiesz!- krzyknął po raz któryś tata - Jim, ona nie kłamie- powiedziała mama - Powiedziałem ci, że masz…..zaraz, co powiedziałaś?- ojciec chyba nic już nie rozumiał - To nie jest test Prue, tylko….tylko mój- powiedziała cicho mama Wszyscy jak na komendę spojrzeliśmy na mame - Twój? Ale….ale ja myślałem…- mówił tata - Od razu pomyślałeś, że to test Prue tak?- załkała mama- No szkoda, że najpierw mnie o to nie zapytałeś - Czyli chcesz mi powiedzieć….?- zaczął tata - Nie, nie jestem w ciąży. Test był negatywny- powiedziała mama ocierając łzę z policzka Nie wiedziałam, co zrobić. Siedziałam w fotelu i patrzyłam to na jedno, to na drugie. Ojciec też usiadł z wrażenia. Spojrzał na mnie. - Przepraszam, Prue. Powinienem mieć do ciebie więcej zaufania- powiedział tata - Przeprosiny przyjęte- powiedziałam - Zabezpieczałaś się, prawda?- spytał ojciec - Tato!- krzyknęłam- To chyba moje sprawy, tak? - Proszę….tylko to chcę wiedzieć…- mruknął tata Zamknęłam oczy -Tak, zabezpieczałam się- burknęłam Zerknęłam na Rose. Cały czas siedziała cicho. - Zabiorę stąd Rose. Nie chcę, żeby zdemoralizowano mi siostrę- zaśmiałam się- A wy macie chyba coś do omówienia- rzuciłam w stronę rodziców na progu pokoju - Spałaś z Ronem?- spytała Rose, gdy wchodziłyśmy po schodach - Chyba słyszałaś- warknęłam - Opowiesz mi?- spytała z nadzieją w głosie - Zwariowałaś?! Jesteś za mała, żeby o tym nawet słuchać- krzyknęłam - Nie jestem mała!- zaprotestowała Rose- Już się nawet całowałam Tak mnie tym rozśmieszyła, że chyba przez dobre 10 minut stałam na schodach i śmiałam się, trzymając za brzuch. - Rose całowanie to nie wszystko. Zresztą do tego też jeszcze nie dojrzałaś- powiedziałam- W ogóle to z kim się całowałaś? - To moje sprawy. Ty masz swoje, prawda? Więc odczep się od moich. Ty nie chcesz gadać, to ja też- powiedziała, poczym pobiegła do pokoju i zatrzasnęła drzwi. Znowu się zaśmiałam. - Jeszcze do tego wszystkiego dojrzeje- pomyślałam patrząc na drzwi pokoju mojej siostry. Po chwili weszłam do swojego i usiadłam na łóżku. Musiałam przemyśleć to, co przed chwilą miało miejsce na dole. Gdyby mama była w ciąży….czy dalibyśmy rade? Myślę, że tak. Może nawet byłby to chłopiec? Zawsze chciałam mieć brata…Ale moment, jak mogłam nie zauważyć, że z mama coś się dzieje? Wiedziałam, że ma dostać okres na początku miesiąca, bo kupiła podpaski. Tymczasem, jak zauważyłam wczoraj, opakowanie było nietknięte. Nic mi to nie podpowiedziało. Ja zawsze później dostaje…. Zerwałam się z łóżka prawie z krzykiem. Właśnie coś do mnie dotarło. Dopadłam biurka i rozgorączkowanie przetrząsałam zawartość szuflady. W końcu znalazłam to, czego szukałam. Kalendarzyk miesiączkowy. Usiadłam na łóżku. Bałam się go otworzyć. Po chwili jednak wzięłam głęboki oddech i zrobiłam to. Po woli i w skupieniu zaczęłam liczyć dni. Jeden raz, potem drugi, trzeci… Zaczerpnęłam głośno powietrza, a kartonik wypadł mi z ręki i spoczął na podłodze. Ręce mi się trzęsły. Spojrzałam z góry na leżący na podłodze otwarty kalendarzyk, który pokazywał to, co pokazywał. Powinnam była dostać okres pięć dni temu… Czy to oznacza to, co oznacza? Co powie ojciec po tym wszystkim, jeśli….? Boje się, ale wiem, że muszę to sprawdzić. Wzięłam komórkę. Wybrałam numer. - Halo?- Ron odebrał po dwóch sygnałach - Ron, musimy się spotkać- powiedziałam - Prue, coś się stało?- spytał zaniepokojony Ron - Nie wiem- odpowiedziałam, ponownie trzymając kalendarzyk w ręce - Ok, spotkajmy się w naszej kawiarni za pół godziny- zaproponował - Dobrze. To do zobaczenia- powiedziałam - Do zobaczenia. Kocham cię. - Ja ciebie też. Rozłączyłam się. Wstałam z łóżka i przebrałam się. Gdy zeszłam na dół rodzice nadal rozmawiali. - Wychodzę. Będę za jakieś dwie godziny- powiedziałam - Dobrze- powiedzieli rodzice i wrócili do rozmowy Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę kawiarni - Jesteś….jesteś pewna?- spytał Ron, gdy usiedliśmy przy stoliku i zamówiliśmy herbatę Widziałam, że jest przerażony - Przecież tłumacze ci, że nie- odpowiedziałam - Nie robiłaś testu?- spytał - Nie. Boje się- mruknęłam Ron wziął mnie za rękę - Prue spójrz na mnie- nakazał. Spojrzałam- Zrób ten test. Jeśli wyjdzie pozytywny… ciężko mi to ująć…Prue chodzi o to, że nie zostawię cię niezależnie od wyniku testu. Kocham cię, słyszysz? Kocham cię! Zależy mi na tobie. Jeśli jesteś w ciąży, przebrniemy przez to razem, słyszysz? Razem. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Wzruszyłam się. - Dziękuję- wydusiłam w końcu- Wiedz, że też cię bardzo kocham Uśmiechnął się do mnie czule, a potem pocałował. Przeszkodziła nam kelnerka, przynosząc nasze herbaty. Resztę czasu rozmawialiśmy o innych rzeczach, a Ron cały czas trzymał mnie za rękę. Gdy wypiliśmy herbatę ruszyliśmy w stronę pobliskiej apteki. Chciałam mieć to jak najszybciej za sobą. Kolejka nie była długa, ale stanie w niej było dla mnie wiecznością. Gdy wyszłam z apteki z dwoma testami w torbie poczułam się jakoś lepiej. - Gdzie je zrobisz?- spytał Ron - Na pewno nie w domu. Nie po tym, co dzisiaj zaszło- odpowiedziałam- Chyba pójdę do Eve. - Idę z tobą- oświadczył Nic nie odpowiedziałam, tylko chwyciłam jego dłoń. Gdy przyszliśmy do Eve cała się trzęsłam. W jej pokoju Ron wyjaśnił jej w czym rzecz. Z wrażenia aż usiadła w fotelu, jak mój ojciec przed godziną. - Prue, będzie dobrze- powiedziała chwytając mnie za rękę- Idź do łazienki Wstałam i lekko się chwiejąc poszłam do owego pomieszczenia. Jego widok przeraził mnie jak nigdy dotąd. Wyjęłam pierwszy test. - No dobra, Prue- powiedziałam sobie- po prostu to zrób Zdjęłam spodnie, usiadłam na sedesie, nadstawiłam patyczek i nasiusiałam. Chyba jeszcze nigdy tak się nie denerwowałam podczas tej czynności…Zapięłam spodnie i zerknęłam na pudełko. 3 minuty niepewności…. Wyszłam z łazienki. Eve i Ron siedzieli na łóżku wpatrując się w miejsce, gdzie stałam. - Musimy czekać trzy minuty- mruknęłam Usiadłam koło mojej przyjaciółki. Położyła mi rękę na ramieniu. Co chwila spoglądałam na zegarek stojący na jej biurku. Sekundy minęły nieubłaganie. - Co robiłaś, zanim przyszliśmy?- spytał nerwowo Ron - Zamierzałam zabrać się za referat na historie- odpowiedziała Eve skubiąc róg prześcieradła - O czym ten referat? - O kadencji Richarda Nixona Prawie nie docierało do mnie to o czym rozmawiają. Minęła pierwsza minuta…. Wstałam i zaczęłam krążyć po pokoju. Co jeśli wynik jest pozytywny? Co poczuje na widok dwóch kresek? Złość? Radość? Bezradność? Za dużo myśli na raz…Co powiedzą rodzice? W szczególności tata…Tyle pytań bez odpowiedzi. Co robić…? Minęła druga minuta… - Prue, wszyscy się denerwujemy. Krążąc po pokoju niczego nie załatwisz. Usiądź- powiedziała Eve Dałam za wygraną. Usiadłam obok Rona. Przytulił mnie. - Wszystko będzie dobrze. Choćby nie wiem co- szepnął mi do ucha - Wiem- powiedziałam I nagle sobie uświadomiłam, że Ron może mieć rację. On kocha mnie, a ja jego. Czy dziecko miało zburzyć tą harmonie? Odpowiedziałam sobie obiektywnie: nie. A rodzice? Cóż… nigdy nie mogłam przewidzieć jej reakcji. Wróć: reakcje taty już znałam. A mama? Ona zawsze była dla mnie zagadką. Minęła trzecia minuta… Wstałam. Nogi miałam jak z waty. Poszłam do łazienki. Wzięłam test nie patrząc na niego. Wróciłam do pokoju. Eve i Ron patrzyli na mnie wyczekująco. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na test. Nagle nie wiadomo dlaczego żołądek podskoczył mi do gardła. Patrzyłam na jedną pojedynczą kreseczkę na podłużnym patyczku. Negatywny. Bez słowa podałam go Eve, która wyciągnęła rękę. Gdy razem z Ronem przyglądali się testowi również nie wypowiedzieli słowa. Gdy mój ukochany milczał wraz z moją przyjaciółką, ja coś sobie uświadomiłam. Coś ważnego. Otóż zdałam sobie sprawę z tego, że na wynik testu nie