Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 6 min czytania

The ghost

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rok 1926. Mieszkam sam z bratem. Zawsze byliśmy blisko. Wszędzie chodziliśmy razem i razem szukaliśmy opuszczonych miejsc, kochaliśmy je... ..do pewnego czasu. Pamiętam ten dzień jak dziś. Ciężko mi o tym mówić.

15- 25 czerwca 1908 roku. Znaleźliśmy z Rogerem stary, opuszczony budynek. Od samego początku czułem, że coś jest nie tak. Przerażało mnie to miejsce. Nie chciałem tam przychodzić, ale nie chciałem, aby eR sam tam chodził. Chodziłem tam razem z nim. Pewnego dnia znaleźliśmy wielkie, piękne drzwi, a za nimi ponury pokój, w którym stała przepiękna komoda. Otworzyłem ją i znalazłem zdjęcie, które przedstawiało prawdopodobnie rodzinę. Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Wszyscy oprócz jednej dziewczynki. Wyglądała na około 13 lat. Miała czarne, długie włosy oraz duże i ciemne oczy, z których wypływało głębokie spojrzenie. Z jej oczu dało się wyczytać zło. W tej samej chwili usłyszeliśmy okropny krzyk. Rzuciłem zdjęcie i wybiegliśmy z domu. Nie rozmawialiśmy więcej o tym. Baliśmy się.

4 lipca 1908 roku poszliśmy z eR (tak nazywałem Rogera) do budynku. Baliśmy się niesamowicie, ale to było silniejsze od nas. Po drodze spotkaliśmy Willego. Zapytałem czy chciałby się przejść z nami do naszego nowego budynku. Był bardzo zadowolony. Uwielbiał takie miejsca tak samo jak my. We trzech dotarliśmy na miejsce. Wszedłem pierwszy, po mnie Willie i Roger. W środku Willie chciał zobaczyć co jest za tymi "magicznymi" drzwiami. Zabroniłem mu i powiedziałem, żeby nigdy tam nie wchodził. Chodziliśmy i oglądaliśmy cały dom, gdy w pewnym momencie zobaczyłem, że nie ma Willego. Chodź eR- powiedziałem.- zobaczymy gdzie się schował. Przeszukaliśmy prawie cały dom. Został tylko jeden pokój. Pokój dziewczynki. W głębi siebie modliłem się, abyśmy go tam nie znaleźli. Stanołem przed schodami i z niedowierzaniem wpatrywałem się w otwarte drzwi tajemniczego pokoju. Wołałem go i wołałem, ale się nie odzywał. Wszedłem po kilku schodkach i ujrzałem kałużę krwi, a w niej twarz Willego wpatrującego się we mnie. Jak mogłeś mi to zrobić Willie? Jak?! Przecież Ci mówiłem, że tam nie wolno wchodzić! Dlaczego mi to zrobiłeś!- wrzeszczałem sam do siebie. Czułem jak bardzo będzie mi brakować przyjaciela. Nagle ujrzałem czarną postać zatrzaskującą drzwi. Chwyciłem Rogera za rękę i zaczeliśmy biec nie odwracając się za siebie. W domu nikomu o tym wydarzeniu nie powiedzieliśmy. Na drugi dzień wszyscy szukali Willego. Czułem się okropnie. Czułem się winny i wiedziałem, że muszę im o wszystkim powiedzieć, ale brakowało mi odwagi. Willego znalazło dwoje starszych mężczyzn. Pamiętam pogrzeb…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%