Inne · 4 min czytania
The gift
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„A w sumie dlaczego nie?”- pomyślał chodząc w kółko po swoim pokoju. Wspomnienia szalały po jego głowie burząc resztkę spokoju wewnętrznego który trzymał go przy życiu. Cały ten czas, kilkanaście przeklętych miesięcy. Przestał pomagać alkohol, nerwowe wyginanie palców powodowało jeszcze więcej rozpaczy. Próbował o tym zapomnieć. Imprezy to tu, to tam. Żeby tylko w nocy nie być samemu. Przychodził na tyle późno, żeby mieć siłę tylko na pościelenie łóżka. „Przecież wszystkiego próbowałem...”- chęć wytłumaczenia przed samym sobą. Zmęczył się. Leży teraz patrząc martwym wzrokiem przed siebie. W radiu rozległ się głos Grechuty ... ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy... smutno się uśmiechnął. Zawsze uważał tą piosenkę za lekarstwo na wszelkie myśli o końcu, lecz teraz nie czuł już nic. Może nawet chciałby zapłakać, odreagować głębokim szlochem cały swój ból, całą tęsknotę. Wzruszył ramionami. W takich chwilach człowiek jest strasznym egoistą, myśli tylko o sobie, nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia może wywołać jednym krokiem. Obnosząc się ze swoim nieszczęściem nie widzimy innych, nie chcemy ich widzieć, oni nie są ważni. Cierpiąc przez brak zrozumienia, nie chcemy rozumieć innych. Błędne koło. Wstał, podszedł do biurka. W szufladzie leżało coś, co miało uwolnić go od wszystkich kłopotów. Sięgnął ręką, dotknął zimnej stali, prawie ją popieścił. Adorował rzecz, która miała mu zabrać najcenniejszą cząstkę każdego człowieka. Zamyślił się. Samobójca jest cholernie odważnym tchórzem. Bojąc się przyszłości, nie boi się niewiadomej czającej się za progiem życia. Gdzieś tu się toczył nabój... Otworzył następną szufladę. Jest. Ścisnął go w pięści i tak trzymając znów rozpoczął swoją wędrówkę po pokoju. Pistolet został na biurku. Po paru minutach zatrzymał się. Stojąc na drugim końcu pomieszczenia odwrócił się i patrzył tępym wzrokiem na czarną stal. Czuł się jak po paru piwach. Kiedyś myślał, że sama…