Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

biografia · 6 min czytania

To był zwykły ponury dzień

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To był zwykły ponury dzień

Niby takie nic. Niby zwykły dzień, taki, jak co dzień. Mój w każdym calu. Wypełniony po brzegi sprawami, zadaniami, obowiązkami. Właściwie, to większość dnia składa się z obowiązków. Moich obowiązków. Cudzych obowiązków. Obowiązków, które mi narzucają. Ale nigdy nie narzekałem. Wszystko wypełniałem, spełniałem z uśmiechem na ustach, bo takie były moje zadania. Do dzisiaj. Nie zdawałem sobie sprawy, że dzień może być jeszcze bardziej ponury, niż zwykle. Ale po kolei. Obudziłem się tak jak każdego dnia, czyli pobudka o siódmej piętnaście. Tradycyjnie poranne czynności. Tak przynajmniej miało być. Zaczęło się już od wejścia do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi a w ręku została mi klamka. Jednym słowem zatrzasnąłem się. Ale to nic, myślę sobie, nic się nie stało, wiem przecież, co należy zrobić w takich sytuacjach. Nie będę się wydzierał na cały głos tylko dlatego, że zatrzasnąłem się w łazience. Spokojnie wezmę prysznic, umyję zęby a potem coś wymyślę. Mam przecież jeszcze sporo czasu, by ze wszystkim zdążyć. I tak jak pomyślałem, tak i zrobiłem. Ale kiedy zabrałem się w końcu za mycie zębów, okazało się, że pasta, której używam, którą lubię najbardziej na świecie, za której brak w moim sklepie potrafię wpisać się do Książki Skarg i Zażaleń, ona to właśnie, dzisiaj zdradziła mnie! Uschła czy co? Nie dała się wycisnąć, ani grama. Ani tyci, tyci. Nic. Zero. Null. W szafce wiszącej nie ma zapasu?! Pomyślałem sobie, że trudno, będę wracał po południu, to kupię sobie nową, a tymczasem zmoczoną wodą szczoteczką przetrę tylko zęby. Tak też zrobiłem. Na szczęście udało mi się wyjść z łazienki. Co prawda zajęło mi to odrobinę więcej czasu, niż zakładałem, ale, od czego ma się w końcu mózg, no i oczywiście sprawne ręce? Śniadanie właściwie przebiegło bardzo spokojnie, bez żadnych większych uniesień, czy emocji. Ser żółty, razowy chleb, jajko na miękko, na to trochę ketchupu. Herbata, koniecznie czarna. Owocowe nie przechodzą mi przez gardło. Wystarczy, że codziennie zjadam, co najmniej kilogram owoców. Pełny wymiar witaminowych odżywek. Zdrowo. Tak, jak uczą wszystkie dzisiejsze poradniki prawidłowego odżywiania. A kiedy już w końcu udało mi się przebrnąć przez śniadanie, ubrać się w przygotowane starannie wczorajszego wieczora ubranie, wyszedłem z domu. A przynajmniej taki miałem zamiar. Wyjść i do popołudnia nie spoglądać wstecz. Nie mając już czasu czekać na windę, która w żółwim tempie zjeżdżała z dziesiątego piętra na moje, postanowiłem zejść po schodach. Jak kiedyś obliczyłem, do pokonania miałem zaledwie czterdzieści osiem schodków. Co to jest dla takiego sprawnego mężczyzny, jak ja! To tylko jakieś pół minuty szybkiego zbiegnięcia. Ale nim się rozpędziłem, poślizgnąłem się na piętnastym schodku i z wielkim hukiem wylądowałem na pół piętrze. Nie to, żebym był gruby, tłusty, no dobrze, z lekkim brzuszkiem, żeby tak zaraz z hałasem spadać, ale jednakże

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%