Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

To były ciężkie czasy...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Trzeba mnie wychować na porządnego człowieka. Nie, nie tak. Ucywilizować. Też nie... Ukrócić batem wszelkie wybryki (lepiej), założyć smycz i trzymać krótko... Niestety nie padły dokładnie takie sformułowania, jak powyżej. Szkoda, bo szalenie mi się podobają. Ale też było ciekawie. Dowiedziałam się, że jestem m.in.: uparta, pyskata, zbyt harda, samodzielna, ciekawa, pewna siebie, ironiczna itp. Wybryki należy mi natychmiast stanowczo ukrócić i w ogóle pilnować na każdym kroku, jak małe dziecko. Z tym, że ze mną jest gorzej, bo nasze niezbyt mądre władze wydały mi już dowód osobisty, zamiast ubezwłasnowolnić. Co się stało? Oczywiście nie zrobiłam nic bulwersującego. Czuję się urażona przedstawianymi mi zarzutami i żądam sprostowania oraz przywrócenia mi czci. A miejsce miały następujące wydarzenia: W sobotę około 23 pojawił się u mnie pewien –usz. Na późną porę składa się kilka czynników: ludź ten akurat musiał pójść do pracy (tak, tak – w sobotę), później do biblioteki (to już moja zasługa) i jeszcze dojechać. Najpierw dostałam reprymendę, że nie witam go z wszelkimi rewerencjami, tylko siedzę w internecie i pewnie jeszcze flirtuję z kim się da (w tym miejscu kłaniam się pewnym osobom, z którymi akurat rozmawiałam ). Miałam właśnie wstawić wodę na herbatę, kiedy komórka nieoczekiwanie złapała zasięg, co nie zdarza jej się często w moim domu. Odczytałam SMS-y i coś we mnie wstąpiło. Ten od Emilki, zawierał dwie literki: SC. Mamy między sobą taką umowę, że jeśli któraś bardzo potrzebuje pomocy, ale tak na poważnie (nie w kwestii problemów typu: gdzie jest mój kubeczek w misie?) wysyła SMS-a właśnie z tymi literkami i wtedy ta druga szybko się u niej zjawia, bez względu na to, co robi i gdzie jest. Zdenerwowałam się bardzo, bo wiadomość była wysłana po szesnastej. Po osiemnastej powinnam była dostać drugą, w której moja przyjaciółka napisała, że coś na mnie czeka i mam tylko to odebrać jak najszybciej. Biedna Emilka! Tyle godzin bez pomocy, sama jedna na tym bezdusznym świecie, z pewnością umierająca z przekonaniem, że wszyscy ją opuścili... Natychmiast zaczęłam szukać swoich kluczy do samochodu i oczywiście ich nie znalazłam. Zrobiłam to co zawsze: wzięłam taty. Jedną ręką zakładałam kurtkę, drugą odkręciłam kran i wlewałam wodę do czajnika (obiecałam –uszowi herbatę) i jednocześnie tłumaczyłam mu, że nie może mnie tam zawieźć, bo to babska sprawa, że nie zwariowałam i że wrócę za chwilkę. Z domu wybiegłam bez…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
To były ciężkie czasy... — czytnik · opowiadania