Psychologia · 5 min czytania
To dlatego...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To dlatego… (fragment powieści: Zakochana czarownica…) Zoja Hajdrych [ … ] Był późny wieczór. Domownicy spali. Siedział w pozycji lotosu z twarzą zwróconą na wschód. Za pomocą rutynowych technik, wprowa-dzał swój mózg w rytm Alfa. Tętno spadało, obniżało się ciśnienie krwi, coraz rzadziej oddychał. Wyostrzały się wewnętrzne zmysły. Wybrał medytację „na temacie”, tematem były poprzednie wciele-nia. Zanim w pełni osiągnął wymagany stan, poprosił Boga o pomoc i prowadzenie. Powierzył się Mu z ufnością. Zapadał w głąb samoświa-domości. Wewnętrznym okiem zobaczył mentalny ekran. Pozbył się myśli. Przestał czuć własne ciało. Był obserwatorem. Pozostającym w stanie radosnego oczekiwania, punktem w przestrzeni. Ale był poza przestrzenią. Poza czasem. Był ale jakby go nie było … . Patrzył. Nie czuł, nie analizował, nie myślał. Trwał. Trwał i patrzył… Na mentalnym ekranie pustka. Szara, gęsta choć niematerialna ale namacalna wręcz, ciepła, żywa pustka. W tej pustce coś falowało, gęst-niało, przepływało, próbowało tworzyć kształty. Pojawił się fragment psiej głowy, twarz starej kobiety, która płynnie przeszła w błękitny ża-giel. Żagiel rozpłynął się, oaza na pustyni, nie to już nie pustynia to śnieg. Mnóstwo śniegu. Gałęzie olbrzymich świerków uginające się pod ciężarem białych czap. Czapy falują … są grzywami fal. Ocean. Jak okiem sięgnąć granatowo-zielona, falująca powierzchnia. Na wprost, w wynurzeniu, okręt podwodny. Niemiecki, z II wojny. Na burcie biały, wyraźny napis U – 427. Wzdłuż relingu stoją marynarze, patrzą w tę stronę, gestykulują, wśród nich dwóch oficerów. Jeden z nich woła: - Hans, co tak długo? Już myślałem, że was angole ukatrupili! – Śmieje się rubasznie. - Musieliśmy jeszcze coś sprawdzić – odkrzykuje wesoło Stefan, które-mu po udanej akcji chce się żyć. Stefan siedzi w pontonie dopływają-cym do u-bota. Siedzi na drewnianej ławeczce. Nie wiosłuje. Inni tak. Nie jest marynarzem, jest oficerem. Nie jest Stefanem, jest Hansem. Rozmowa odbywa się po niemiecku. Normalne. To język ojczysty. Do-pływają, chwytając się lin wchodzą po śliskim kadłubie na pokład, za reling. - Achtung! 15 stopni na wschód, amerykański niszczyciel, odległość trzy mile! – Dobiega ostry głos z wieżyczki. - Achtung!!! Alarm bojowy! Zanurzenie alarmowe! – Dudnią megafo-ny. Pokład pustoszeje,