Inne · 2 min czytania
To społeczność moja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
TO SPOŁECZNOŚĆ MOJA
Śniła mi się stuletnia staruszka, W pokoju pełnym pleśni, aż świeciło, tak biało, Pogrążona w malignie, bredziła od rzeczy, Lecz tak słodko, że serce ściskało.
Ożyły w pamięci lata dziecięce Wrażenia i wspomnienia jak przypływu fale. Ja te rysy znajome, spracowane ręce Kochałem prawdziwie i kocham je dalej.
Intuicja słodko gorzka przeniknęła do mnie Pośród jej majaków szczęśliwych (których nikt postronny nie pojmie) Że ta pleśń ją uśmierca a zarazem żywi.
Część 22 / 2
Rozrastała się w ciemnościach, do podeszw lepiła Unikała światła, kwitła w zaduchu, Dla jej halucynogennego optymizmu Termin Prawda ktoś ukuł.
Odwracałem wzrok ku obrazom u wezgłowia łoża śmiertelnego. Schemat boskich zamiarów, rysunek z namiotem Wszędzie znać było kult męża zmarłego.
Ja miałem być krwi transfuzją dla pacjenta tego, Odmłodzeniem