Romans · 8 min czytania
Toksyczny związek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Dlaczego go zabiłaś? Nienawidziłaś go? - Ja... ja go kochałam. - On ciebie nie kochał? - Kochał. - Musiała być z was niezła para. - I była. – pomyślałam, po czym przeniosłam się w czas, gdy poznałam Tadeusza. Nic nie zapowiadało, że pewnego dnia on skończy w grobie, a ja za kratkami. Byłam studentką, gdy po raz pierwszy spotkałam Tadeusza. Szukałam pracy, chodziłam na studia zaoczne, a pieniędzy za dużo nie było i byłam w stanie chwycić się wszystkiego – prawie wszystkiego, nie miałam zamiaru stać przy drodze. Poszłam do tego dużego biurowca, mając nadzieję, że znajdę w końcu jakaś pracę. Nie byłam ubrana, ani ekstrawagancko, ani skromnie. Gdy czekałam pod gabinetem Tadeusza zastanawiałam się jak może wyglądać, wyobraziłam go sobie jako starego, siwiejącego mężczyznę, ale kiedy drzwi się otworzyły i zobaczyłam młodego, przystojnego, ciemnookiego mężczyznę zamurowało mnie, ale weszłam do jego gabinetu. Uśmiechnął i wskazał na fotel bym usiadła, on usiadł naprzeciw mnie. - Nazywam się Tadeusz Romanowski, jestem szefem tej firmy. Przeglądając twoje dotychczasowe zajęcia uznałem, że jesteś dobrą kandydatką na to stanowisko, jednak chciałby zadać Ci parę pytań – i przeszedł do rozmowy kwalifikacyjnej. Dostałam tę pracę, ale z nią zyskałam co jeszcze – zakochałam się. Tadeusz zaczął zabierać mnie na wszystkie możliwe wyjazdy, mimo że starałam się o posadę recepcjonistki, zostałam jego asystentką, gdyż zauważył, że wiele spraw potrafię załatwić w szybkim czasie. Od samego początku wiedziałam, że ma żonę i dziecko, ale to nie przeszkadzało mi w tym, by go kochać. Nie od razu on zakochał się we mnie, ja na niego nie naciskałam, przyszło samo. Byliśmy na kolejnym wyjeździe służbowym, jak zwykle zameldowaliśmy się w dwóch różnych pokojach, jedyne co się zmieniło to to, że zjedliśmy wspólnie kolację, a potem poszliśmy na spacer. Było ciepło, szliśmy wzdłuż plaży, rozmawialiśmy nie o pracy, a o naszych życiach. Ja opowiedziałam mu o tym co spadło na mnie podczas studiów, a on krótko powiedział o swojej żonie. Nie opowiadał o niej z miłością, jak dobrze kojarzyłam w biurze, nigdy nie widziałam jej zdjęcia. Mimo że wymieniliśmy się naszymi problemami, dla mnie wciąż był tylko szefem, którego kochałam. Złapał mnie za rękę i powiedział zdanie, które teraz, kiedy siedzę w tej celi wciąż rozbrzmiewa w mojej głowie, jakby nie mogło inne – Ludzie w firmie mówią, że mam z tobą romans, a ja sobie myślę, że szkoda, że to tylko plotki. – zatrzymał się, moje serce biło jak oszalałe, ja również przystanęłam, odgarnął włosy z mojej twarzy, uśmiechnął się do mnie, a następnie delikatnie objął i pocałował z taką czułością, że po raz pierwszy poczułam się kimś. Po pocałunku się speszył i powiedział – Nie powinienem. Przepraszam – uśmiechnęłam się do niego, złapałam rękę, którą puścił i odpowiedziałam mu – Nie przepraszaj. Nie za to. – od tego mojego zdania, wszystko się zaczęło. Cały nasz romans. Po tym spacerze, jak gdyby nigdy nic nie zaszło wróciliśmy do swoich pokoi, każdy do swojego. Po powrocie z wyjazdu, pracowaliśmy nad ważnym zleceniem, siedzieliśmy do późnych godzin w firmie. Tadeusz zwykle podczas takich projektów nie wracał do domu, tylko zostawał w biurze. Tak powiedział żonie i tym razem, ale pojechał ze mną do mojego mieszkania. Kolację zjedliśmy podczas pracy, a w moim domu przekąsiliśmy tylko coś lekkiego. Tu Tadeusz nie musiał się kryć z tym co do mnie czuje, mógł mnie całować, przytulać ile chciał. Poszliśmy razem pod prysznic, było ciasno, ale przyjemnie. Tej nocy również po raz pierwszy się z nim kochałam, od czasu wyjazdu minął miesiąc. Po wszystkim leżałam przytulona do jego boku, a on głaskał mnie po nagich plecach, wtedy właśnie po raz pierwszy usłyszałam te słowa – Kocham cię…