Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Akcja · 23 min czytania

Tomek

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pracowałam z Tomkiem od kilku miesięcy. Od początku między nami dało się wyczuć chemie. Gdy się widzieliśmy zawsze zamienialiśmy ze sobą kilka chociażby zdań, uśmiechaliśmy się do siebie. Lubiliśmy tą samą kawę, tą samą muzykę. Gdy zmieniłam fryzurę, lub założyłam jakiś naszyjnik zawsze zwrócił na to uwagę. Był wysokim mężczyzną, nie jakimś chuderlakiem, takim w sam raz. Podobał mi fizycznie jak i jego usposobienie. Pracował na innym piętrze, czasem przychodziłam do niego na kawę. Rozmawialiśmy na wiele tematów, również tych uważanych za tabu. Był facetem który od razu widział że nie jestem w humorze.. wtedy otwierał szafkę z czekoladą i mówił: bierz i jedz, pomoże albo się wygadaj co wolisz? Zauważyłam jednak pewnego dnia że on nie dąży do niczego więcej niż znajomości kumpelskiej. Koleżanki z pracy pytały czy byliśmy już na randce, zawsze kręciłam przecząco głową… Któregoś dnia koleżanka przyniosła mi wielki bukiet żółtych tulipanów. Wręczyła mi je tak żeby Tomek widział. Nie wiedziałam o co chodzi.. a ona do mnie: przecież masz dziś urodziny, zapomniałaś? Zaczęłyśmy się śmiać. Ja z tego że rzeczywiście zapomniałam, ale…skąd ona wiedziała jak ja nikomu nie mówiłam?? W związku z tym że w pracy wszyscy słyszeli nasze śmiechy zaprosiłam wszystkich na piwo po pracy. Widziałam minę Tomka…sama nie wiem co miała znaczyć? Jakaś taka mówiąca: przepraszam? Tego dnia nie miałam możliwości pogadać z nim. Po pracy zaczęliśmy się zbierać do pubu. Zobaczyłam że idzie też Tomek.. Uśmiechnęłam się do niego, podeszłam i powiedziałam: to chyba Twój debiut pójścia z nami na piwo? - Tak. Tylko tyle powiedział i zamilkł. Koleżanka z pracy mnie zaczepiła i poszłyśmy w śmiechach do pubu. Każdy zamówił piwo, Tomek colę bo był samochodem. Widziałam że Justyna, moja najlepsza koleżanka z pracy długo konwersowała z Tomkiem, który nawet się uśmiechnął raz czy dwa. Zabawa była przednia. Było wesoło, nawet Tomek się rozluźnił i zaczął normalnie rozmawiać. Koło 22 jednak się zwinął bo miał jeszcze długą drogę do domu. Powiedział mi na ucho: jeszcze raz wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Odwróciłam się, mało brakowało byśmy się pocałowali, byliśmy tak blisko siebie, ale cmoknęliśmy się tylko w policzek i poszedł. Wyszliśmy z lokalu koło 24 wszyscy lekko wstawieni, ale do cna rozweseleni. Następnego dnia dzwoni do mnie Justyna koło 11 z zapytaniem co robię. Nie miałam jakiś większych planów więc krzyknęła rozbawiona: zabieram Cię na wycieczkę, ubieraj się. Będę za pół godziny, pa ! krzyknęła przez telefon i się rozłączyła. Pomyślałam że w sumie czemu nie, piękna pogoda, ciepło, gdzieś połazić można…Zebrałam się, jak zwykle, wzięłam dużo rzeczy, wodę, prowiant, ubranie na przebranie, kurtkę. Justyna jak mnie zobaczyła zaczęła się śmiać: Ty jakbyś nie wzięła tobołów to chora byś była. Wsiadłyśmy, włączyłyśmy muzykę i pojechałyśmy. Próbowałam się dopytać gdzie jedziemy, ale nie chciała powiedzieć, bo powiedziała: to niespodzianka. Wydusiłam z niej tylko że do pięknego, odnowionego parku a potem się zobaczy. Poruszała temat Tomka, jak tam między nami jest. - Justyna, po pierwsze nie między nami bo NAS nie ma. Dobrze wiedziała że ta niewiadoma mnie męczy. Po około 1,5 godz jazdy dojechałyśmy na miejsce. Parking przed parkiem zapowiadał ciekawy i piękne widoki. Wysiadłyśmy i poszłyśmy w kierunku wejścia. Wszędzie było sporo ludzi, z dziećmi, ale również starszych i nastolatków. Wesoło było, a widoki rzeczywiście zachwycające. Co chwile latałam i wąchałam kwiaty. Jakiś chłopczyk podszedł do mnie i też chciał powąchać, jednak nie mógł dosięgnąć nosem bo za daleko był kwiat. - chcesz kwiatka? – zapytałam Zawstydzony pokiwał głową. Zerwałam i mu dałam. Zarumienił się i powąchał. Chwile staliśmy koło tych kwiatów, a nikt nie krzyczał na chłopczyka. Odwróciłam się, ale nikogo kto mógłby być jego mamą nie widziałam. - gdzie mama? Zapytałam w końcu, on pokazał w niewiadomo jakim kierunku i chciał więcej kwiatków żeby mu zerwać. Pozrywaliśmy i wtedy usłyszeliśmy donośny męski głos: Adaś wracaj ! Chłopczyk odwrócił się, ja zresztą też, ale nikogo nadal nie widzieliśmy. Wzięłam go za rękę i poszliśmy na główną alejkę. Widziałam że chłopczyk zaczął się denerwować. Po kilku sekundach zobaczyliśmy biegnącą młodą kobietę w stronę chłopczyka. Wzięła go w ramiona, zaczęła mi dziękować. Po kilku sekundach podszedł do niej…Tomek. Byliśmy tak zszokowani swoim widokiem, że nie wiedzieliśmy co powiedzieć. Ta kobieta zaczęła opowiadać że znalazłam Adasia i jeszcze raz mi dziękowała. Odzyskałam głos, powtórzyłam że zebraliśmy kwiaty dla mamy, Adaś dumny pokazał kwiatki które miał w ręce. - Widze że nie tylko tulipany lubisz i zaczęliśmy się śmiać. Przedstawił nas sobie. Dopiero po kilku sekundach zobaczyłam że nigdzie nie ma Justyny, zapytałam Tomka czy ją widział. Zadzwoniłam do niej, powiedziała że koleżankę spotkała i jest w barze przy wejściu a gdzie ja jestem. Wtedy jej powiedziałam że spotkałam Tomka. - Tomka tu? To chodźcie na colę do nas. Mówiła tak głośno że wszyscy usłyszeli. Skierowaliśmy się w kierunku baru. Zaczęliśmy rozmawiać z Martą, jego siostrą i Tomkiem o różnych sprawach. Zachwycałam się parkiem, był naprawdę ładny, siostra Tomka opowiadała o nim jak go remontowali, ile lat to zajęło, ale jednak z ich ładniejszych atrakcji, przyznała. Adaś rzeczywiście był chłopcem który chciał wszystkiego dotknąć i wąchać. Widziałam że Tomek opadał z sił. Marta mu powiedziała: zobaczysz, jak będziesz mieć dzieci to tak będzie. Przy okazji zapytała czy mam dzieci bo mam takie do nich rodzicielskie podejście, nie, nie mam ale chciałabym. - Już zna imiona dla swoich przyszłych dzieci- wtrącił się Tomek. - Tak? A to ciekawe, i kolejny temat rozgorzał. Córka by miała imię jak nasza mama, mówiąc to odwróciła się do Tomka. - To ja od Twojej siostry się tego dowiaduje? A Ty nie mogłeś powiedzieć? Ale tajemnica, udawałam obrażoną. Siostra Tomka bardzo sympatyczna i wesoła. Doszliśmy do baru, gdzie była Justyna i jej koleżanka. Chwile posiedzieliśmy ale Adasia nosiło. Tomek już nie miał sił, poszłam z nim niedaleko na plac zabaw. - napijcie się kawy spokojnie, Tomek pewnie dwie bo ledwo żyje, a my idziemy pojeździć na zjeżdżalni i pobiegliśmy z Adasiem. Widziałam tylko uśmiechniętą Justyne podtrzymującą konwersację. Plac zabaw był nowocześnie wyposażony, specjalna mata żeby dzieci nie zrobiły sobie krzywy, jakieś siatki do chodzenia, oczywiście huśtawki, zjeżdzalnie. Adaś nie wiedział czym najpierw się zająć, wszystkiego chciał spróbować. Gdy huśtałam go, przyszedł Tomek, sam. Jak zobaczył go Adaś, krzyczał że on chce na barana. Wziął go na ramiona i zażądał odwrót. - Idziemy na obiad młody człowieku. Poszłam z nimi, ale sama nie wiedziałam co mam teraz zrobić. Z jednej strony przyjechałam z Justyną, z drugiej chętnie zjadłabym obiad. Tomek chyba czytał w myślach bo powiedział że zaprasza na domowy obiad, u nich w domu. - Nie, nie będę przeszkadzać, tu cos na pewno jest do jedzenia. Próbowałam się szybko wymigać, jak to do niego do domu? Nie wypada…Doszliśmy do reszty towarzystwa i Tomek zakomunikował: Ewa ma stracha przed obiadem u rodziców i nie idzie. Nie musiał tego mówił wszystkim, ale coś w tym było. Marta powiedziała że nie ma co się bać, a pozatym mama robi najlepsze pierogi na świeci i musze spróbować, a poza tym Tomek nigdy nie przyprowadza dziewczyn do domu, więc muszę to koniecznie zmienić. Widziałam minę Tomka, jakby mógł to wzrokiem by zabił. Justyna chciała zostać, bo dawno się z koleżanką nie widziała. - ale jak tu długo będziesz? Bo jakoś muszę wrócić..zaczęłam na prędce kombinować co z powrotem. Weź rzeczy na wszelki wypadek, będziemy w kontakcie nie martw się. Wydawało mi się że puściła oczko do Tomka, ale pewnie jestem przewrażliwiona. Samochód Tomka był duży i wygodny. Widziałam profesjonalny zestaw głośnomówiący, tym urządzeniem mnie włącza jak z nim czasem rozmawiałam w drodze do domu. Po paru minutach byliśmy na miejscu. Dom ogromny, wielki ogród, trzy samochody… robiło wrażenie. Jakaś pani wyszła nam naprzeciw, pewnie ich mama.. Przywitaliśmy się, Tomek nas przedstawił, Adaś koniecznie chciał mi pokazać swój pokój, już, natychmiast. Zdążyłam ściągnąć buty, on wbiegł w nich. Nie miałam wyjścia, poszłam z nim na górę. Pokój miał ogromny, było w nim pełno zabawek. Widać jednak było że jest zmęczony. Usiedliśmy na podłodze, ściągnęłam mu buty, po chwili poszliśmy do łazienki, umyliśmy ręce. Widziałam już w łazience że już prawie usypia. Położył się na łóżku, zaczęłam mu czytać bajkę..Nie wiem czy minęło 10 minut jak usnął. Weszła Marta, zdziwiona. - Nigdy nie usnął bez mamy, masz kobieto rękę do dzieci. Zeszłyśmy na dół, obiad był już na stole. Oczywiście Marta nie omieszkała wszystkim zakomunikować że uśpiłam Adasia. Wszyscy patrzyli zadziwieni, łącznie z ich mamą. Siadłam koło Tomka i jadłam pirogi. Były rzeczywiście pyszne. Po obiedzie nie wiedziałam co mam robić. Było wesoło, ale chętnie bym posiedziała z Tomkiem. - Dziękujemy za obiad i idziemy na górę. Pokazał wzrokiem żebym wstała i szła z nim. Podziękowałam i poszliśmy. Tak jak spodziewałam jego pokój był równie duży jak Adasia. Tak jak w pracy, wszystko poukładane do milimetra. Nie mogłam się powstrzymać i mu to powiedziałam, pytając równocześnie gdzie mogę siąść bo nie chce mu psuć idealnego porządku. - nie przesadzaj, siadaj gdzie chcesz. To wybrałam wielkie łóżko. Położyłam się. Zaczął się śmiać: masz tyle miejsca i zajęłaś mi moje ulubione miejsce. Równie wesoło powiedziałam: chodź, zmieścimy się, masz takie wielkie spanie że jeszcze 1 osoba by się zmieściła spokojnie. - Ok, położe się, ale najpierw idę po kawę, naszą ulubioną- dodał wychodząc z pokoju. Czekając na niego wzięłam jego komputer żeby włączyć jakąś muzykę. Otworzyłam laptopa a tutaj wyświetlił mi się jakiś wiersz.. Zaczęłam czytać. Był piękny, o miłości, o pięknej kobiecie. Tak się zaczytałam że nie słyszałam jak wszedł. Położył kawy na stoliku i dopiero stuk kubka wyrwał mnie z czytania. Zaczęłam się tłumaczyć, że muzykę chciałam włączyć, że to się pojawiło. Piękny wiersz, dodałam. Wziął ode mnie laptopa, nic nie mówiąc, włączył muzykę i odstawił laptopa na szafkę. - Masz więcej wierszy? Piękny ten był, naprawdę. Próbowałam wrócić do świetnego humoru sprzed kilku minut. Tak, mam. I znowu nic nie mówił. - przepraszam, weź się nie fochaj, mówię że był przepiękny, delikatnie go szturchnęłam. Po chwili zaczęliśmy rozmawiać normalnie, pijąc kawę. Łóżko było rzeczywiście duże, leżał dość daleko ode mnie, tak że nie miałam możliwości go dotknąć. Wypiliśmy kawę i leżeliśmy swobodnie. - Super sobota, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy- powiedziałam po chwili ciszy. - Kto by pomyślał że wylądujesz w moim łóżku- zaczął się śmiać. Rozmawialiśmy na tematy wszelakie. O jego rodzicach, o rodzeństwie, o kocie którego mają i ma dwoje kociaków, o domu. Jednak po jakimś czasie coś mówię do Tomka, a on nie odpowiada. Patrzę, a on śpi. Stwierdziłam że też bym się przespała, i po chwili zamknęłam oczy. Po jakimś czasie ledwie słyszalnie, dobiegł mnie głos otwieranych drzwi, ktoś wszedł do pokoju. To Adaś się skradał. Pokazałam mu palec na ustach, zobaczyłam

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%