Kryminał · 6 min czytania
Topielec Zieleni cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mężczyzna, który porwał Laurę siedział na ławce na ulicy 3 Maja i obserwował młodych ludzi, którzy siedzieli na ławce naprzeciwko. Pili alkohol, przeklinali i zaczepiali przechodniów. Mężczyzna miał tego dość, nie mógł dłużej znieść ich wulgarnej mowy. Przywodziła mu na myśl jego dzieciństwo....
Siedział w ciemnym pokoju i płakał. Jego ojciec, w pokoju obok bił żonę. -Tatusiu! Zostaw mamę!- krzyczał chłopiec, uderzając w drzwi raz po raz. Były zamknięte. Nagle chłopiec z przerażeniem zauważył, że ktoś przekręca klucz w drzwiach. Do pokoju wszedł tata, niosąc w rękach lizaki, całe pudło lizaków. Postawił je na podłodze przed chłopcem i powiedział: -Jedz syneczku. Twoja mamusia śpi. Nie martw się. Gdy chłopiec ochoczo wziął się za lizaka ojciec podszedł do niego i uderzył go z całej siły. Chłopiec padł na ziemię, w ustach trzymając pysznego, owocowego lizaka. Takiego z firmy „Liwocz”...
Łza spłynęła po policzku mężczyzny wpatrującego się w grupę pijących nastolatków. Postanowił zrobić coś, aby przestali oni zaczepiać przechodniów. Wstał i podszedł do ławki, na której siedzieli młodzi ludzie: -Czego chcesz brudasie?- zapytał chłopak, który wyglądał na bardzo zadziornego. -Chcę, żebyście przestali zaczepiać ludzi. Nic wam nie zrobili. -A skąd wiesz? -Ja wiem wszystko. A teraz idźcie stąd! Jednak młodzi ludzie nie reagowali na słowa mężczyzny. Był już bardzo wściekły, bo krzyknął tylko: -Ja was uratuję!- i uderzył siedzącego najbliżej chłopca. Na to zdarzenie zareagowali przechodnie, podeszli do mężczyzny, zaczęli go szarpać i krzyczeć, że wezwą policję. Mężczyzna zdołał wyrwać się jednak i zaczął uciekać. Po chwili stwierdził z ulgą, że nikt go nie goni, więc może zwolnić kroku. Już uspokojony wszedł do bramy na ulicy Grunwaldzkiej i oparł się o ścianę. Kolejne wspomnienie z dzieciństwa próbowało opanować jego myśli...
-Pamiętaj synku. Jeżeli będziesz pił alkohol to skończysz tak jak tatuś. -Nie bój się nie tknę wódki tak jak ty. -Coś ty powiedział?! Jak śmiesz mi tu pyskować?! -Tato ja nie... -Tak! To właśnie zrobiłeś i czeka cię za to kara. -Tylko nie...
Mężczyzna nie mógł zapanować już nad myślami i emocjami. Wypadł z bramy krzycząc i strasząc przechodniów. Biegł ulica Grunwaldzką, nie zważając na ludzi próbujących go zatrzymać i mu pomóc. Wbiegł na ulicę. Samochody trąbiły na niego, niektórzy z kierowców wychylali się z samochodów krzycząc i przeklinając, ale on nie zwracał na nich uwagi. Dla niego ważny był teraz ból, który niemal rozsadzał jego głowę. Nagle zatrzymała go młoda, może szesnastoletnia dziewczyna. Delikatnie zapytała: -Co panu jest? Mężczyzna z ulga stwierdził, że delikatny głos dziewczyny pomógł mu odpędzić złe myśli. Uśmiechnął się nieśmiało i odpowiedział: -Nic się nie stało. -Na pewno?- dziewczyna miała tak kojący głos, że mężczyzna zapragnął słuchać go godzinami. -Na pewno. Dziękuję ci bardzo. -W takim razie pójdę już- powiedziała nieznajoma i ruszyła w stronę ulicy Grunwaldzkiej.…