Erotyka · 4 min czytania
Tortury kuszenia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Przyśniła mu się znowu. Regularnie nawiedzała go w snach, najpierw jako niematerialna postać, wywołując to samo, znane już poczucie niepewności, połączone z drżeniem serca. I ulatniała się równie szybko, a on o niej zapominał. Bywało tylko, że w środku dnia nagle oświecała go wizja ze swojego snu. I oto pewnej nocy objawiła mu się na tyle by mógł ją w pełni zobaczyć. I nie dała się dotknąć, choć zbliżała się na wyciągnięcie dłoni. Odwracała się do niego śmiejąc się perliście i odchodziła, a on mógł tylko obserwować jak znikała niczym dym papierosowy, z taką rozkoszą wypuszczony z płuc.
I przychodziła co noc. Co noc ta sama roześmiana twarz tańczyła przed nim. I znikała ilekroć do niej się zbliżał. Nie wytrzymywał, wciąż myślał o tej zagadkowej dziewczynie ze snów. Doprowadzała go do obsesji, w twarzach obcych kobiet doszukiwał się wciąż nocnej towarzyszki. Myślał o niej cały czas, przyłapywał się na tym, że to ona organizuje jego życie. I bił się z myślami, z samym sobą- żeby na dorosłego mężczyznę tak wpływała jakieś nieistniejące ciało?
Kiedy już myślał, że dopadła go choroba psychiczna stało się coś, o czym tylko marzył. Dziewczyna jak co noc pojawiła się przy nim. Jak grom z jasnego nieba stanęła bardzo blisko niego, tak, że ich twarze dzielił niewielki dystans.
Była dużo niższa, więc patrzyła do góry. Uśmiechała się przy tym zawadiacko, a zarazem zalotnie, jakby wiedziała, jakie uczucia wywołuje w nim. Zadrżał, spojrzał w jej oczy- jakby bezmiar błękitu, jak ocean o zachodzie słońca ciemnych, z jednej strony pięknych, z drugiej takich, w których czaiło się coś nowego, innego.
Spojrzał w dół onieśmielony i zaraz podniósł wzrok z powrotem. Dziewczyna tym razem zachichotała widząc na jego policzkach rumieńce. Zrobiła krok do tyłu i zakręciła piruet. Na moment zabrakło mu oddechu a w podbrzuszu zamrowiły motylki. Jej