Filozofia · 5 min czytania
Totalitarne Słońce
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wspaniały powiew delikatnego wiatru i odgłos pięknego śpiewu mej Chi-Yung... Taki otulający odgłos radości, pielęgnujący me marzenia, mimo tak ciężkiego dnia, jaki muszę spędzać na tej plantacji. Tak nakazuje jednak władca i żadna siła, nawet Boska nie jest w stanie tego zmienić. Wracam już po całodniowych zbiorach do domu i już u progu wita mnie uśmiechnięta córeczka, rzucająca się na mą szyję i pełna radości tuli się do mnie... Z cienia domu wychodzi ma żona i dziwna kobieta. Obie mają poważną minę, aczkolwiek ma żona bardzo smutną... "Ano onna no hito wa dare desu ka?!*", zwracam siedo żony, a ta nie odpowiada. Robi to za nią dziwaczka... "Shirimasen ka?**"- rzuca w moją stronę, po czym chwyta za dłoń stojącej już obok mnie córeczki i wyprowadza ją z domu. Ciągnie mocno, a ja stoję w bezruchu. Ma żona upada na ziemię... Mdleje... Z pokoju obok wybiega syn... Płacze... Kobieta wraz z mą córką znikła... A tak bardzo zawsze chciałem mieć córkę! Dlaczego cesarz zakazał posiadania więcej niż jedno dziecko... Dlaczego!? To totalitarne niebo!!! Brońcie brońcie nas ode złego Totalitarne słońce mój kolego Nasze nadzieje znów wystawione Totalitarne słońce czerwone Siedzę w więzieniu... Czeka mnie jeszcze wiele lat, więc nie liczę na obejrzenie choć jednego jeszcze zachodu słońca... W tej celi nie ma nic, poza małym otworem na jedzenie... Wydaje mi się że zostać skazanym za chęć pomocy innym to trochę bezsensowna sprawa, ale jak nakazał wódz, tak stać się powinno. Praktycznie jestem tutaj już drugi rok i przywykłem do skromnych posiłków dwa razy dziennie, godzinnych spacerów i odgłosów umierających ludzi... Co to dla mnie? Przecież nie jedno już w życiu przeżyłem... A chciałem tylko zmienić ten kraj na lepsze... Chciałem wiele a trafiłem tu.. Totalitarne słońce... Nadeszła taka chwila Gdy ludzkość nic dobrego od gwiazd już nie otrzyma Totalitarne myśli zbudowały tu potęge Umrzemy w wielkiej biedzie i wielkim obłędzie... Nie chcę tu dłużej być... Moje serce jest w moim kraju a reszta ciała tutaj... Może dlatego czuję się jakbym już dawno temu umarł... Wywieźli mnie w te mrozy gdy miałem zaledwie 5 lat. Najpierw jednak byłem taki jak każdy młody chłopiec... Ciekaw świata... Pełen nadzieii... Widziałem piękny czas i wpatrywałem się w swe odbicie w jeziorze. "Synu! Gdy minie wojna wykształcisz się i zostaniesz naukowcem!…