Fantastyka · 10 min czytania
TOŻSAMOŚĆ TARY- rozdział III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Wikę obudził chłód metalu, na którym ją położono. Chciała coś powiedzieć, ale każdy, nawet najmniejszy ruch, przynosił falę bólu. Jej ciało cierpiało. Każda kość, mięsień, ścięgno, każdy narząd wewnętrzny krzyczał z bólu.
- Kotku, wiem, że już nie śpisz.- usłyszała czyjś głos. Zapamiętała go. To Pegi.- No już! Wstawaj!- asystentka krzyczała i uderzyła Wikę w brzuch.
- Co tu się dzieje?- zapytała nieznana dziewczynie osoba, która weszła do pomieszczenia.- Co ty robisz, Pegi? Przecież ona powinna teraz otrzymywać ważne instrukcje, a ty co? Bijesz ją!
- Ale to nie tak…
- Co nie tak? - przerwała jej kobieta. - Wiedziałam, że jesteś przeciwna naszemu projektowi, wiedziałam! Nie wiem jak udało ci się oszukać testy… Okazałaś się zdrajcą Pegi. Dobrze wiesz co to oznacza. Przykro mi… Pokładałam w tobie wielkie nadzieje. Chłopcy, zabierzcie ją do sali numer 111. Nie wypuszczajcie dopóki nie wydam tego rozkazu osobiście!
Wika słyszała jak Pegi próbuje się tłumaczyć i wyrywać. Kiedy drzwi zamknęły się, wszystkie hałasy ucichły. Jednak wyczuła obecność jej wybawicielki.
- Już dobrze. Ja jestem dobra, nic ci nie zrobię. Możesz otworzyć oczy. Nie bój się.
Część 22 / 3
- Nie boję się.- wyszeptała Wika.- Jestem tylko trochę zdezorientowana.
- Przepraszam za Pegi. nie mogłam jej zwolnić z powodu moich przeczuć. Ale teraz już możesz otworzyć oczy.
- Nie mogę… nie mam siły… - jej głos był niemal niesłyszalny.
- Och, tak! Naturalnie. Wypij to. - do rąk Wiki został włożony plastikowy kubek.- Nie bój się. To nie trucizna. Nie jestem jak Pegi. Podała ci serum, który powoduje najpierw szybki zanik świadomości, a potem powolne konanie. W twoim stanie zadziałał bardzo szybko i stanowczo za mocno.
Wika uwierzyła kobiecie i postanowiła wypić lek. Przyłożenie kubka do ust było nie lada wysiłkiem, a co dopiero przełknięcie… na szczęście szybko podziałało. Z ulgą podniosła się do pozycji siedzącej. Nadal nic nie widziała z powodu załzawionych oczu. Mimo to obraz szybko wrócił. Przed nią stała wysoka, szczupła kobieta. Miała kasztanowe włosy upięte w kok. Krwistoczerwony kostium idealnie opinał jej ciało. W szarych oczach zobaczyła błysk nadziei.
- I jak? Pomogło?- zapytała kobieta zachrypniętym głosem.
- Tak. Dziękuję. Kim pani jest?- przeszła od razu do sedna sprawy.
Część 33 / 3
- Jestem Queen. Aktualnie zajmuję stanowisko prezydenta NGL-u. To na moje polecenie zostałaś tutaj przywieziona. Ale teraz nie jest pora na wyjaśnienia. Musimy się pośpieszyć. Pegi zabrała nam mnóstwo czasu. Chodź. Możesz chodzić, prawda?
- chyba tak…- ale zanim to powiedziała już słyszała stukot obcasów Queen na korytarzu. Przyjrzała się pomieszczeniu, w którym była. Do najmilszych nie należało… Ściany wyłożone białymi płytkami tak jak podłoga, na środku metalowy stół, na którym siedziała i lampy rozstawione w każdym rogu pokoju. Nic poza tym.
- No chodź! Ci ludzie czekali na ciebie wystarczająco długo, kochana…- ponaglała Queen. Wika wstała i poszła za panią prezydent. Na korytarzu było dużo chłodniej, a Pegi zabrała jej szal. Trzęsąc się z zimna, podbiegła do kobiety.
- Gdzie idziemy?- zapytała Wika, ale Queen nie zdążyła odpowiedzieć, bo przed nimi już otworzyły się ogromne, mahoniowe drzwi, ukazując dziewczynie amfiteatr wypełniony ludźmi, którzy wiwatowali na jej widok.- Kto to?- wyszeptała do kobiety.
- Ludzie. Ludzie, którzy przy twojej pomocy, zaczną tworzyć nową historię.- powiedziała Queen. Po wyjściu na balkon jakiś mężczyzna powiedział żeby stanęła po prawej stronie. Zrobiła jak kazał. Prezydent zaczęła swoją przemowę, która zawierała tylko połowę odpowiedzi na pytania Wiki.
- Witajcie.- poczekała aż tłum się uspokoi. Od Queen emanował spokój i profesjonalizm.- Dziś poznamy prawdę. Prawdę, na którą czekaliśmy długo. Zbyt długo. Ta oto kobieta- wskazała na Wikę.- wie, gdzie jest nasz ratunek. Wie jak nas ocalić. I powie nam to.- ludzie znowu zaczęli wiwatować.- 17 lat temu przyszła do nas bardzo stara kobieta. Nikt nie wiedział jak udało jej się przeżyć na powierzchni tyle czasu. Teraz to nie jest tajemnica. Przyszła do nas Tekna. To imię zna każdy. Dlatego zakazano nazywać tak nasze dzieci. Tekna jest sprawcą tego całego kataklizmu. Jednak kiedy pojawiła się, nikt jej o to nie podejrzewał. Była u nas dziesięć dni i dziewięć nocy. W ostatni wieczór stała dokładnie tu, gdzie ja teraz. Włączyła system blokujący drzwi i przemawiała, a nikt nie był w stanie jej przeszkodzić. Może nie, nie był stanie, co nie chciał. Zahipnotyzowała nas swoją przemową. Wtedy odkryła przed nami wielką tajemnicę. Tekna stworzyła Androle! To przez nią świat zmienił się nie do poznania! To przez nią musimy się teraz ukrywać i żyć pod ziemią jak szczury! Mimo to nie zabiliśmy jej od razu.