Romans · 7 min czytania
Tragedia szkolna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Źle się dzieje w Karesom! Dwie zwaśnione ze sobą szkoły Tarcjasz i Gracjasz walczą o panowanie nad miastem, lecz żadna z nich władzy nie otrzyma, za to kara za wojnę ich spotka. Tu przedstawiona zostanie historia niepotrzebnej śmierci. Stoi grupa 4 osób, rozmawiają ze sobą. -Słuchaj, Dawid, jak mówię! Gdzie jest najważniejszy z nas? Gdzie jest Romeo?- zapytał Michał. -To prawda, spóźnia się, lecz czy to jego wina? -Tak! Gdyż wzdycha do siódmej już w tym miesiącu. -Nie teraz jest już ósma. A na imię jej Teresa. -Patrzcie przyjaciele nadchodzi mój brat. -Witajcie, przepraszam za spóźnienie. Lecz me serce wzywa, a ja jestem jego sługą. -Już my wiemy jak mu służysz bracie. Dzisiaj w szkole Tarcjuszy organizowany jest bal z okazji ich powodzeń. Mieli czas powodzeń, lecz trzeba je cofnąć. W tym mieście jest miejsce dla jednej szkoły! Dla Gracjuszy! Może wybierzemy się do nich? -Tak, zrobimy to. Lecz idziemy na bal. Nie będziemy jawnie „śmiecić”. Zrobimy rozpoznanie jak pewni siebie są. -Mądrze mówi mój brat. Chociaż umysł nie w pełni sprawny. Nie sprawny, bo zakochany. –Po tej wypowiedzi Michał wybuchnął śmiechem.- Ale zabawa i tak będzie świetna. Wyruszyli do szkoły Tarcjasz w kadilaku Michała. Kiedy do niej dotarli, przekradli się do środka. Grzegorz i Kuba zrobili mały chaos, tańcząc na stołach. Romeo tymczasem, wszedł na balkon po schodach. Gdy był już na górze rozległ się głos: -Oto stoi przed wami... Julia, córka dyrektora szkoły Tarcjasz. Po chwili weszła na salę piękna, młoda dziewczyna, która miała szesnaście lat. Romea serce szybciej zabiło, poprzednie odeszły w niepamięć. Kiedy otrząsnął się, porwał ją w swe ramiona i powiedział szeptem: -Piękna pani. Me imię brzmi Romeo. A me serce szybciej bije, gdy me oczy widzą ciebie. A usta, me usta, twe ustaa... –Romeo pocałował Julię, lecz po chwili rzekł: -Przepraszam, za to, lecz jestem sługą serca swego. A ja kocham ciebie. –Przerwał na chwilę. Patrzył w oczy Julii. Po chwili powiedział:- Teraz grzeszne me usta, które słowa nie te mówią, tobie ich grzech przekazały. Czy mogę odebrać swój grzech? -Tak. Bo czyż me usta mają nie swój grzech nosić? Romeo ją pocałował, tym razem ona przerwała i powiedziała: -Teraz me usta również zgrzeszyły i grzech twym przekazały. Powinnam odebrać grzech swój. -Tak to święta prawda, więc oddaję tobie grzech twój. –Romeo ją pocałował, po czym powiedział.- A teraz me usta zgrzeszyły i twym przekazały... Tak trwała rozmowa ich chwilę, lecz skończyła się wnet, gdy nadeszła służąca i rozdzieliła doje kochanków. -Julio, co czynisz? Ten mężczyzna jest z wrogiej szkoły. A ty jak śmiesz całować panienkę? -Bo me serce karze. -Lepiej żeby ono nigdy się nie narodziło. Rozmowa została przerwana, gdy nadeszli przyjaciele Romea i zaczęli wyciągać go ze szkoły Tarcjaszy. Kiedy odjeżdżali Romeo wyskoczył z samochodu. Na ten czyn odezwał się Michał: -Romeo, co czynisz? -To, co karze mi czynić serce. Biegnę do ukochanej. -Romeo nie wygłupiaj się. Przecież to wróg? Zginiesz. -Może i zginę, ale muszę to zrobić. I odjeżdżajcie stąd szybko. Nie próbujcie mnie powstrzymać. Romeo pobiegł z powrotem. Wpatrywał się w okna szkoły, aż zobaczył w jednym z nich Julię. Wspiął się po murze do jej okna, lecz jeszcze jej się nie pokazywał, bo usłyszał jak mówiła: -Ach, Romeo, czy musisz być Romeo? Wyrzeknij się nazwiska i szkoły, jeśli mnie kochasz, A jeśli nie możesz ja się wyrzeknę mego nazwiska i…