Pisarstwo · 4 min czytania
Tragedia w czterech akapitach
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
1
Ania była weganką. Jej ośmiomiesięczna córeczka, Aspazja – urodzoną wegetarianką. Ania, jako kobieta wyzwolona od patriarchatu, a zniewolona przez korporacje, planowaną ciążę wypełniła tuż przed hormonalnym deadlinem. Ustawiona finansowo – również dzięki swojemu towarzyszowi życia poznanemu na korpowigilii – nie zamartwiała się wizją powrotu do pracy. Zdawała sobie sprawę, że nawet dzieląc obowiązki wychowania Aspazji ze swoim partnerem, i tak będzie pod ciągłą presją filozofii ASAP-u (As soon, as possibile), która doprowadzi do coraz częstszych fakapów1 – a ich nienawidziła. Teraźniejszość Ani wypełniało za to obecnie poczucie nieatrakcyjności swojego cielesnego targetu, które powodowało depresyjność i obawę przed utratą stałego klienta. A na to nie mogła sobie pozwolić! Od paru miesięcy realizowała zatem plan faszystowskiej diety oraz cykl ćwiczeń niezwykle popularnej amerykańskiej jutuberki. Wszystko to, aby zrzucić ochłapy odwiecznego piętna (ciąży) kobiet.
1 Fuck up – fon. fakap, pot. zawalony, niedotrzymany termin projektu.
2
Przyczyna nie leżała w sferze zdrowotnej, bo ta wypieszczona była niezwykle starannie przez Anię, od momentu uzyskania świadomości eko. Jadała produkty pochodzenia wyłącznie niewzbudzającego podejrzeń o skażenie chemiczne, a widok (nie wspominając już o zapachu) surowego mięsa przyprawiał ją o mdłości. Dotknięta wczesnodziecinną traumą pożerania wiejsko-kalorycznych tłuszczów, czy krwistej kaszanki, nie miała zamiaru ZGOTOWAĆ takiego samego losu Aspazji. Bycie obywatelką Europy zobowiązuje. Nie bacząc na przemądrzałość dziedziców hipokratejskiej myśli – oderwanych przecież od współczesnych badań – postanowiła, że wychowa swoją pierwszą i jedyną pociechę, jako wyznawcę wega od kołyski. Mimo usilnych starań, Aspazja robiła kupę równie…