Fantastyka · 5 min czytania
Tropem snów rozdział III
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Musisz mi o tym opowiedzieć.- powiedział psycholog. Po wielu badaniach stwierdzono, że pod względem fizycznym jestem zdrowa i omdlenie musiało mieć podłoże psychiczne. -O czy?- zapytałam. -O tym, co się dzieje. Twój wujek powiedział mi o twoim śnie. „Zdrajca!” przemknęło mi przez myśl. Teraz nie było odwrotu. Opowiedziałam mu w skrócie o tym, co się działo. Notował to wszystko w małym notesiku. -I twierdzisz, że odnosisz rany?- uśmiechnął się pobłażliwie. Uznał mnie najwyraźniej za psycholkę. -Tak. -Jesteś pewna, że to nie samookaleczenie? Tym pytaniem mnie zaskoczył. Nie myślałam o niczym takim. Może… -Ma pan rację. Mogę być chora.- sama przed sobą musiałam to przyznać. Byłam pewna, że to wszystko mi się nie uroiło, ale tak podobno zawsze wydaję się chorym psychicznie. Mogłam się samookaleczać lunatykując… Psycholog zamknął notes. -Wystarczy badań na dziś. Dam ci środki nasenne, żebyś więcej nie miała tych snów. Tyle, że ja chciałam je mieć. -Dobrze, więc nie bierz. Zostaniesz na noc na obserwacji.
Noc w szpitalu. To coś, o czym każdy marzy. Starałam się zignorować ów fakt, ale ten zapach… coś okropnego. Na szczęście udało mi się zasnąć.
Stałam przed otwartą kryptą. Czekałam aż on wyjdzie z ukrycia. Nie chciał się ukazać. -Dlaczego to robisz? Co ci to daje?- zawołałam w ciemność. Choć nie miałam sił, płakałam. -Satysfakcję.- zacharczał głos. -Z czego!? Nic tym nie osiągniesz! Wiesz o tym. -Ale on też nie. Pokręciłam głową z rezygnacją i odeszłam. Mgła zasnuła cały cmentarz.
Nie, to nie była mgła. To był dym. Usłyszałam rock’n’rollowe dźwięki. Szłam z tacą przez bar, torując sobie drogę miedzy roztańczonymi parami. -No, nareszcie!- zawołał zniecierpliwiony Andy. Pokazałam mu język. Usiadłam obok i przytuliłam go. Ale on mnie odepchnął. -To i tak go nie uratuje.- powiedział, poprawiając kapelusz. Postanowiłam udawać, że nie wiem, o co chodzi. -Przestań, Jen. Wiem, że już się dowiedziałaś. Najwyższy czas. Wyszedł z baru.
-Obserwacja dobiegła końca. Możesz pomału szykować się do powrotu do domu.- poinformował mnie psycholog, budząc mnie wczesnym rankiem. -Ale przecież jestem chora!…