Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 6 min czytania

troszke inny przerazacz... ;-))

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Patrząc w niebo można odnieść wrażenie,że nadchodzi świt. Jednak to tylko blask miliona świateł ogromnej metropolii rozświetla okolicę. Ogrom anonimowych ludzi śpi spokojnie w swych mieszkaniach. Drugi ogrom rozkoszuje się magią miasta,które nigdy nie śpi. Bawią się,poznają nowych ludzi... ten czy drugi popełnia właśnie jakieś przestępstwo,wielu oddaje się cielesnym igraszkom... Jeśli zastanawiacie się co to za miasto to się niestety odpowiedzi nie doczekacie. Dla tej oto opowiesci nazwa nie jest istotna. Ba,akcja nie dzieje się nawet w tym mieście. A już się cieszyliście na opowiastkę o paru mordercach,paru ofiarach,nieprawdaż?... a to wszystko w oparach świeżego powietrza wydzielanego przez kominy fabryk... No to przejdzmy teraz do właściwego miejsca.. Przenieśmy się więc około sto kilometrów na wschód,gdzie noc naprawdę jest nocą,a gdzie nikt nawet nie pomyśli o tym,by wystawić stopę za próg domu. A wszystko za sprawą tej oto delikatnej istotki,i jej podobnych,której rozpaczliwe łkanie hula razem z wiatrem między nagrobkami na starym cmentarzu. "Jak to sie mogło stać? Pytam się:JAK?! Przecież to wszystko miało się udać. Jednak przez głupią chwilę słabości przekreśliłam całe moje dotychczasowe życie. Jeśli to można było kiedykolwiek nazwać życiem..." -obrzydliwy rechot wydobywa się nagle z jej gardła. Coż może być przyczyną tej rozpaczy?Śmierć kochanego kotka uduszonego w sianie? Nieodwzajemnione uczucie do wsiowego casanovy? Nieeeeeee... Zagłada całej rodziny. I ogromne poczucie winy,oczywiście.

The beginning (troszkę dramatyzacji nikomu nie zaszkodziło)

-Gdzie jest ta dziewczyna,gdzie jest ten dom...-słowa tej cudnej pieśni rozlegały się po całej polanie. Urocza,na oko 16-letnia,dziewczyna tańczyła wesoło do melodii wydobywającej się z jej ust. Jej kruczoczarne włosy powiewały na wietrze,biała suknia sprawiała wrażenie,że tylko cudem trzyma sie przy ciele(nie martwcie się,mimo to nie odkrywała zbyt wiele,w końcu to nie ma być historia o nastoletniej naturystce). Więc śpiewała tak sobie,a jej porcelanowa skóra lśniła w blasku księżyca. Mogłoby się wydawać,że nie powinna tak sama spacerować po nocy,tym bardziej,że w okolicy grasowało ogromne ZŁO,mordujące ludzi. Ale nie musicie się obawiać o nią,ona... właśnie ona... jest częścią tego ZŁA. -Serafino moja droga!- rozległ się ostry głos. Dziewczyna przystanęła spokojnie i spojrzała w stronę drzewa. Naraz sfrunęła (tak,właśnie sfrunęła) na ziemie kobieta w średnim wieku. -Setki lat ci już powtarzam,że masz wracać do domu godzinę przed świtem,a ty sobie z tego nic nie robisz. Co ja mam z tobą zrobić? -Ja mam już 324 lata,sama potrafię zadbać o siebie-Serafina patrzyła zimnym wzrokiem na kobietę. -Sama jesteś tylko o 50 lat starsza,Mariszo - wyszczerzyła kły. Uważąm,żę były podobne do kłów tygrysa szablozębnego,ale kto by tam słuchał narratora. -Skarbie-powiedziała wyniośle Marisza-gdyby to chodziło tylko o ciebie to nie zawracałabym sobie głowy,lecz cały…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
troszke inny przerazacz... ;-)) — czytnik · opowiadania