Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 19 min czytania

Trudna miłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Początkowo wszystkie myśli skupiają się na miłości. Później miłość skupia się na myślach.

Albert Einstein

****

Patrzę na zegarek. Jeszcze wcześnie. Słyszę dźwięk komórki. Najpierw nieśmiały, jakby z przesłyszenia. Narasta. To Natalie.

— Może to nie najlepszy czas dla ciebie na oglądanie kaplicy Sykstyńskiej? — odzywa się ostrożnie.

— Każdy jest dobry.

Nie potrafię ukryć podekscytowania.

****

Po godzinie docieramy na miejsce. Rozglądam się. Jak okiem sięgnąć na ścianach, sufitach i plafonach wiją się freski Michała Anioła. Przeszło trzysta postaci przyprawia rysunkiem o zawrót głowy. Wszystko w tej samej chwili. Obrazy nakładają się na siebie, sumują bez końca, oszałamiają kolorami. Zdaje się, że mówią językami ludzi i aniołów. Mgliste porównania, wnikają w każdy zakątek duszy. Czas nie istnieje. Radość. Bicie serca. Pożeram wzrokiem scenę z Księgi Rodzaju. To, co dotąd wydawało się wielkie, w jednej sekundzie okazuje się ogromne. Mnóstwo pytań. Ogarnia fala gorąca, zaparowują szkła okularów. Z masy ciał splątanych na freskach, z ich oczu, rąk emanuje jakaś niezwykła energia. Błogo i ciepło, staram się nie zamknąć oczu, żaden sen nie był bardziej uroczy. To wielka sztuka, tak doskonale uchwycić ruch i mimikę twarzy! Talent i pasja... Coś świta w skołowanej głowie; próbuję odgrzebać w pamięci obrazy słynnych rzeźb mistrza. Jest ich tak wiele. Staje przed oczami Pieta Watykańska, jedyny wykończony przez genialnego rzeźbiarza pomnik. Jedni nazywają ją bóstwem, historycy sztuki mówią o nim elegancki. Kto, nie widział Kaplicy Sykstyńskiej, ten nie może mieć pojęcia, do czego zdolny jest tylko jeden człowiek.1 Czy do tych słów Wolfganga von Goethego można dodać coś więcej?

Szczęście nie trwa długo. Zwiedzających kaplicę z każdą minutą przybywa. Czuję woń ludzkich ciał. Każdy zachowuje się, jakby był sam na świecie. Nabieram powietrza, gdy gruba jejmość pępkiem świata nazywa kaplicę jak również jakąś wyspę na Pacyfiku i jeszcze jedno miejsce, którego nazwę natychmiast zapominam, bo nigdy nie kojarzyłam jednego z drugim. Nawet, bym nie wpadła na taki pomysł, grzmię w duchu.

Mąż przytakuje oxfordzką angielszczyzną. Obok słów podziwu dla kunsztu mistrza wylewa z siebie oburzenie i dezaprobatę dla wielości nagich ciał widniejących na freskach. Oto życie. Czasem wyobraźnia przerasta świat, który nas otacza i w tym tkwi problem, przemyka. Duszno. Oczy łzawią. Chce mi się pić. Nastroju nie poprawia muzyka sącząca się z niewidzialnych głośników.

Rozluźnijcie mięśnie ud i pośladków, spójrzcie na ten cud inaczej, mam na końcu języka. Zniecierpliwienie z każdą chwilą kumuluje się, to zły znak. Widzę, jak Natalie toruje sobie drogę w tłumie. Jej wzrok szuka moich oczu. Nasze spojrzenia spotykają się.

— Papież Paweł IV polecił Daniele da Volterra, zwanemu później majtkarzem, oraz Girolamie da Fano, na miesiąc przed śmiercią Michała Anioła, zakrycie gorszącej nagości.

— Dobrze, że chociaż ty nie poddajesz. Tego arcydzieła za jednym razem nie da się obejrzeć, nawet po łebkach. Już dłużej nie mogę — stwierdzam i zrezygnowana przysiadam na jedynym, wolnym krześle.

Natalie nachyla się i mówi szeptem.

— Michał Anioł uwiecznił ją na fresku, o tam, widzisz? To ona, Vittoria Colonna. — Pokazuje ręką. — To niezwykłe wyróżnienie dla kobiety, z uwagi na czasy i miejsce. Wierz lub nie, ale dwaj badacze renesansu, Benjamin Blech i Roy Doliener, postawili tezę, że postać kobieca, na którą patrzy Madonna z fresku Sąd Ostateczny, ta ukryta nieco za rusztem św. Wawrzyńca, to właśnie ona. Z Michałem Aniołem łączył ją namiętny romans.

Patrzę na to miejsce, kręcąc głową z niedowierzaniem.

— Miło, że mi opowiadasz.

****

Już wtedy wiedziałam, że wrócę do tematu i coś napiszę. Piękno. Dobro. Prawda. O, fuck!6. To wszystko, czego mi potrzeba. Pomysł przywarł jak pijawka, ale tekst formował się mozolnie, niczym upiorny feniks, niezadowolony ze swojego kształtu i wiecznie gotów do zmartwychwstania z niepoddających się spopieleniu plików5. Czułam się trochę jak złodziej, a trochę jak archeolog. Smakujące kurzem, skąpe przekazy wpędzały w czarną otchłań domysłów, nie było się na kim wesprzeć. Owoc też potrzebuje czasu, żeby dojrzeć, pokrzepiałam się skrycie.

Mój syn przegląda raz w tygodniu nowo powstałe dokumenty na moim laptopie. To nawyk, akurat z nim nie walczę. Popatrzyliśmy na siebie. Niewyraźny uśmiech. Coś jest na rzeczy?

— Czemu nie lubisz Michała Anioła?

— Naprawdę tak to widać? Każda skomplikowana istota budzi we mnie mieszane uczucia. We wszystkim, co robił widzę jakąś niezdrową zaciętość, chęć nadmiernej dominacji.

— A to takie dziwne?

Nasza dyskusja przez jakiś czas przypominała mecz dwóch nienawidzących się drużyn. Zbyszek do Michała Anioła ma stosunek niemal religijny, powinnam o tym pamiętać.

— Odstawmy Michała Anioła na bocznicę. Nie mam pomysłu na tytuł.

— Dałbym, miłość. O Boże! Nie sądziłem, że to kiedyś powiem.

Wybałuszyłam oczy, śmiejąc się bezgłośnie. Zagorzały przeciwnik kobiecej literatury rozgadał jak nigdy. Herbata wystygła, kolan jak z waty, kosmyki włosów z emocji opadły na twarz.

— Za późno na odwrót. Nie ma nic smutniejszego niż autor, który usiłuje przekonać wszystkich do siebie. Pisz i tyle.

Popatrzyłam zza okularów. Może powinnam się obudzić i inaczej spojrzeć?

— Zaczekaj, może dojrzała miłość nie jest najlepszym tematem, może jej brakować intensywności charakterystycznej dla namiętności młodości.

— Mamo, miłość to nie wzór skróconego mnożenia. Więź, która powstaje między partnerami w dojrzałym związku może być też piękna. Opiera się bardziej na kompletności i zaufaniu niż na intensywnych emocjach.

— Jasne, jasne...

Czyżbym coś przegapiła? Czasem wystarczy jeden gest, rozmowa.

Podbudowana pisałam dalej. Postacie Michała Anioła i Vittorii Collona były nadal nieuformowane, całe z mgły i marzeń. Aż dotarł do mnie ich głos. Moi bohaterowie tego chcieli, albo dobra wróżka dotknęła ramienia różdżką: Miałem pecha zakochać się w najcudowniejszej kobiecie, jaką kiedykolwiek spotkałem. Ona była czystą poezją i geniuszem5 . Już wiedziałam dla kogo biło jego serce, ale wizerunek mistrza opisywany przez historyków sztuki, całkowicie mnie zaskoczył.

Nie mając dwudziestu lat, dokładnie wiedział, co jest jego powołaniem11, napisał jeden z biografów. Człowiek ogromnie zamożny, ale przesadnie pracowity. Wszędzie, gdzie przebywał tworzył: rzeźbił, malował, pisał. Talentów miał znacznie więcej niż każdy inny człowiek. Tworzył w każdym materiale. Jeden z Medyceuszy w zimie roku 1493 zlecił mu wykonanie bałwana ze śniegu, no i ponoć go ulepił. Bałwan przetrwał całą zimę, z oczywistych powodów nie przetrwał do naszych czasów. Niestety podobny los spotkał wiele wczesnych dzieł Michała Anioła, które wykonał podczas pobytu na dworze Medyceuszów. Z kronik wiedziałam, że stworzył wtedy posąg Herkulesa, o wysokości 2,5 metra. Te arcydzieła, które pozostały, świadczą o absolutnej wielkości mistrza. Jednocześnie ci sami kronikarze bezlitośnie mu wytykali, że był odludkiem, mężczyzną o trudnym charakterze, nie miał daru zjednywania sobie przyjaciół. Brzydki, ze złamanym w młodości nosem, nikłej postury, chorowity, wybuchowy, opętany wyłącznie swoją sztuką, zrażający sobie wszystkich, także możnych mecenasów7. Neurotyczny geniusz renesansu. Swoją legendę tworzył już za życia, a lansowany przez niego przydomek był odzwierciedleniem jego narcyzmu i megalomanii, powiedział w wywiadzie dla Deutsche Welle, profesor Arnold Nesselrath.

Boże, jak bardzo lektury kształtują wyobraźnię. A kim była, kochanka i muza Michała Anioła, Vittoria Colonna? Co czuła? Co myślała? W głowie rozsiadł się mętlik. Czy pisać prawdę, czy puścić wodze fantazji? Ale skoro on już za swojego życia był określany mianem, divino — boski, to jego muza nie mogła być córką rzeźnika czy stolarza.

Nie myliłam się. Czysta i piękna, uczona w łacinie i wysoka na duchu, posiada wszystkie cnoty i zalety, jakimi szczycić się może niewiasta. Należała do rzędu najdostojniejszych i najsławniejszych niewiast w Italii i w Europie. Michała Anioła spotkała między rokiem 1536 a 1538 9. Michał Anioł pracował wówczas nad Sądem Ostatecznym 3, twierdzą badacze. Miała wtedy pięćdziesiąt lat, była w kwiecie wieku. To jeszcze nie czas, by rezygnować z miłości. Bogata wdowa zaskarbiająca z łatwością względy i poparcie, mająca silnych, wpływowych sojuszników. Niewątpliwie musiała budzić pożądanie, musiała mieć piękną duszę..

Po śmierci męża Vittoria szukała pocieszenia w wierze, była wielce pobożną osobą, uważaną powszechnie za damę bez skazy, o odpowiednim, dobrym rodowodzie i rodzinnych koneksjach. Wspierała zakon Świętego Ignacego Loyoli. Spotykała się także z kilkoma przedstawicielami reformacji między innymi z Hiszpanem, Giovannim Valdesem. Vittoria nigdy nie odeszła od wiary katolickiej, ale uważała zmiany w Kościele za konieczność. Jej poglądy na reformację oraz ewangelickie wartości – prostotę, czystość oraz ubóstwo spowodowały, że Watykan stale ją szpiegował. Vittoria całe dnie spędzała w klasztorach. Zamieszkała nawet z mniszkami w klasztorze św. Katarzyny w Rzymie, przy Via dei Funari. Jej wykształcenie i twórczość poetycka skupiły w końcu wokół niej grono intelektualistów. Spotykali się przy…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%