Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 8 min czytania

Trudne chwile

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Byłam zrozpaczona. Kiedy Isabel weszła do mojego pokoju przestraszyła. W pokoju było ciemno, a ja… Ja byłam okropnie dziwna.. Przez całą noc nie spałam, płakałam. Byłam cała rozmazana, zapłakana z podpuchniętymi oczami. Siedziałam wpatrując się w okno, udając, że jej nie zauważyłam. Siadła obok mnie i objęła mnie ramieniem. - Emma co ci się stało?! - zapytała z żalem w oczach. - Nie chcę o tym mówić.. – Powiedziałam załamanym głosem i zaczęłam ponownie płakać. Byłam tak zdołowana, że nie mogłam nic powiedzieć o tej sytuacji, a tym bardziej nie chciałam wspominać o nim… Ale Isabel była nie ugięta. Nalegała i w końcu jej powiedziałam… W mojej szkole zorganizowali konkurs zespołów. Przyjechało kilka grup. Uczniowie szkoły robili za publiczność. Razem z koleżankami usiadłam w pierwszym rzędzie. W jury zasiadał dyrektor i paru nauczycieli. Każdy miał kartkę z tabelami i w każdą rubrykę wpisywali odpowiednią liczbę punktów. Przez cały czas rozmawiałyśmy. Nie zwracałyśmy uwagi na scenę. Aż nagle zobaczyłam osobę, którą skądś znałam, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Cały czas się na niego patrzyłam. Zauważyłam, że on też od czasu do czasu na mnie zerka. Byłam tak zamyślona, że Nie wiedziałam co się dzieje dookoła. Był to ostatni występ. Kiedy się skończył dyrektor poprosił abym ja i Elizabeth zaniosły uczestnikom wody. Z chęcią poszłam. Ja dawałam wodę a Elizabeth mi podawała. Był tam straszy tłok. Każdy na nas patrzył. On również. Gdy skończyłyśmy rozdawać wodę wyszłyśmy. Nagle ktoś mnie złapał za rękę. Przestraszona, gwałtownie się obróciłam. - Nie bój się mnie – powiedział chłopak ze śmiechem. – To ja, Lucas. Nie poznajesz mnie? Wiedziałam, że skądś go znam! Lucas to kolega mojego brata. - A no tak. Już sobie przypomniałam. – Odpowiedziałam odwzajemniając jego uśmiech. Zaczęliśmy rozmawiać, gdy po ok. 10 minutach dyrektor wzywał na salę. - Powodzenia życzę. Będę trzymała kciuki. – Powiedziałam i chciałam odejść, ale on mnie przytrzymał za rękę, powiedział dziękuję i pocałował delikatnie w policzek. Byłam oszołomiona. Wróciłam z głową w chmurach na swoje miejsce. Parę razy uśmiechnęłam się do niego z wzajemnością. - Emma! Widziałaś tego przystojnego chłopaka? Cały czas się na ciebie patrzy! Może zagadasz do niego po wynikach? – Zaśmiała się Elizabeth. Nic nie powiedziałam. Lekko się uśmiechnęłam, zarumieniłam i odwróciłam głowę. Gdy szłam do domu dogonił mnie. - Co tak szybko uciekłaś? Chyba się nie obraziłaś za tamto? – Zapytał ze smutkiem. - Nie, nie obraziłam się. – Uśmiechnęłam się do niego. – Przepraszam, ale muszę iść do domu. Tutaj mieszkam. – Wskazałam żółty dom z zieleniutką trawą, brukową kostką i idealnym ogrodzeniem. – Masz jakąś sprawę? - W sumie to nie, tak tylko chciałem pogadać, bo dawno cię nie widziałem. Em.. A może znalazłabyś dla mnie chwilę, żeby się spotkać, gdzieś w tygodniu ? – Zapytał z zapałem. - Ok. To zdzwonimy się ? – Nie mogłam mu odmówić. - Dobra, ale dasz mi swój numer telefonu? – Zapytał z dużym uśmiechem. Dałam mu swój numer po czym się pożegnaliśmy, a on znów pocałował mnie w policzek. Weszłam do domu i uciekłam do pokoju z wymówką, że chcę się pouczyć, a głodna nie jestem. Cały czas o nim myślałam, gdy nagle przerwał mi sms. „Napisał!” – pomyślałam i zaczęłam się radować w sobie. „Hej Piękna. To ja, Lucas. To kiedy znalazła byś dla mnie czas? :* ‘’ – zaszokował mnie tą wiadomością. W końcu umówiliśmy się na Środę (był wtorek) w parku. W środę po szkole szłam zachwycona do parku. Gdy mnie zobaczył podbiegł

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Trudne chwile — czytnik · opowiadania