Romans · 10 min czytania
True love, rozdzaił 11
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część 11
Ania z Piotrkiem wyszli do salonu, aby przywitać się ze znajomymi. Udawali, że wszystko jest w porządku. Uśmiechali się i rozmawiali swobodnie z innymi. Głównie po to, aby nie zepsuć przyjęcia Karolinie. Z minuty na minutę Ania czuła się coraz gorzej. Nic nie wypiła, ani nie zjadła, ponieważ bolał ją brzuch. Nie dawała po sobie poznać złych oznaków samopoczucia, jednak zdecydowała się wrócić do domu już po godzinie od rozpoczęcia imprezy. Szukała Karoliny z zamiarem pożegnania się, gdy usłyszała hałas dochodzacy z przedpokoju. Kłutnia stawała się coraz głośniejsza i po chwili usłyszeli to wszytscy zgromadzeni goście. - Wyjdź stąd! - krzyknął ktoś z przedpokoju do drugiej osoby, która się tam znajdowała. Nie trudno było się domyślić, że na przyjęciu zjawił sie niepożadany osobnik. Piotrek ściszył muzyke. Wtedy z łatwością dało się rozpoznać, iż dwa głosy dochodzace z przedpokoju nalezały do karoliny i Kuby. Jednak był tam ktoś jeszcze... Ania niepewnym krokiem zbliżyła się w ich strone. Ujrzała Maćka przepychającego się z Kubą. Karolina postanowiła nie wpuszczać Maćka do mieszkania, ponieważ był w okropnym stanie. Wyglądał na mocno pijanego. Z trudem utrzymywał sie na nogach. - Maciek? - zapytała z niedowierzaniem Ania. - Puść mnie! Musze z nią porozmawiać. - krzyknął Maciek, gdy spostrzegł Anię. Starał uwolnić się z uścisku Kuby. Gdy proźby nie dawały rezultatu, uderzył go z całej siły łokciem w brzuch. Ten cios powalił Kubę na ziemię. Nim zdążył się podnieść, Maciek już stał obok Ani. - Śmierdzi od Ciebie Alkoholem na odległość. - oburzyła się Ania. - Po co tutaj przyszedłeś? Nie mamy już o czym rozmawiać. - Nie, to nieprawda. - rzekł chwytając ją w pasie z zamiarem pocałowania. Jednak ona broniła się jak tylko umiała. - Nie zostawię Cię teraz. Już zawsze będziemy razem! - Dlaczego to robisz? Przecież wiesz, że to nie ma sensu. - mówiła ze smutkiem. - Nie wyjade stąd. Zostanę i zjame się wami. Nawet jeśli miałbym dożyć emerytury pracując na stacji benzynowej, albo jakiejś hurtowni. Nie moge Cie zostawić.Jakie masz inne wyjście? - Zrobie to, co będę musiała zrobić. Z tobą to nie ma nic wspólnego. - To jest tez moja sprawa! - krzyknął podniesionym tonem. - Bo dotyczny naszej przyszłości, orazj mojej kariery sporotowej, której przez ciebie nie zrobie! Urodzisz moje dziecko i nie pozwole, abyś je zabiła, albo oddała komuś innemu! Ania rozejrzała się powoli po pokoju. Spojrzenia wszytskich zgromadzonych były skierowane na nią. Oczywiście nikt nawet nie podejrzewała, jaka jest prawda. Szokiem była dla nich wiadomość, że Ania spodziewa się dziecka. Jednak fakt, iż miałaby dokonac aborcji, lub oddać je do adopcji, był nie do przyjęcia. Słowa Maćka sprawiły, iż większość znajomych z góry osądziła Anię jako “tą złą”. On nie kontrolował swojego zachowania. Ania rozumiała to, jednak w zaistaniałej sytuacji poczuła, jak jej serce wypełnia smutek i złość na niego. Szepty innych osób, które wciąz słyszała, wyprowadziły ją z równowagi. - Nienawidze Cię. - powiedziała patrząc Maćkowi prosto w oczy. Do tej pory patrzyła na niego w ten sposób tylko, gdy mu mówiła, że go kocha. Jeszcze kilka dni wczesniej do głowy by jej nie przyszło, że może oczuwać nienawiść w stosunku do Maćka. Odwróciła się i szybkim krokiem wyszła z pokoju. Zamknęła się w łazience, ponieważ wiedziała, że tam nikt nie wejdzie. Poszedł za nią Piotrek, jednak jego również nie zamierzała wpuścić do siebie. Gdy pukał do drzwi, odpowiadała przez łzy: “Odejdź!”. Miała mętlik w głowie. Czuła się upokorzona i przez nikogo nie rozumiana. Jej smutek i rozczarowanie pogłębiał się z każdą sekundą. Po głowie chcodziły jej tylko myśli o tym, w jaki sposób skończyć ze sobą. Chciała się zabić, żeby nie być uciążliwa dla Maćka. Ponadto miała wrażenie, że cokolwiek robi w życiu jest skazane na niepowodzenie. Gdy szukała jakiś tabletek, ktore mogłaby połknąć, lub choć nożyczek, do podcięcia żył, zaczęła odczuwać znajome skurcze brzucha. Szybko zorientowała się, że ma to związek z poczatkiem miesiączki. Wtedy stało się oczywistym... Nie była w ciąży! Piotrek, słysząc jej płacz dochodzacy zza drzwi łazienki, postanowił wziąść sprawy w swoje ręce. Wrócił do salonu, gdzie panowala dość niesympatyczna atmosfera. Karolina z Kubą wciąz starali się pozbyć Maćka z mieszkania. Reszta znajomych plotkowała o Ani, dopisując sobie niesprawdziwie, zmyślone przez nich samych historie. - Oni mają racje! Powinieneś stąd wyjść. - tymi slowami Piotrek zwrócił się do Maćka. - Widze, że ciebie też zaproszono. Czyżby jako osobę towarzyszącą mojej kobiety?! - oburzył się Maciek. Chciał zaznaczyc fakt, iż Ania nadal jest z nim związana, dlatego dokładnie zaakcentował ostatnie zdanie. - Pewnie liczyła na to, że uda jej się wrobić Ciebie w ojcostwo. Nie licz na to! Nie pozwole! - Spójrz na siebie. - rzekł Piotrek z politowaniem. - Przychodzisz tutaj pijany, mówisz jakies głupoty o dziecku, aborcji i…