Romans · 12 min czytania
True love, rozdział 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część 1
Wieczór był dość zwyczajny, miły i spokojny. Zza okna słychać było szum wiatru oraz krople deszczu uderzające o szybę. Ania leżała na łóżku w swoim pokoju rozmyślając o nadchodzącym dniu. Obawiała się kartkówki z biologii, oraz możliwości zapytania z fizyki i historii. Uczyła się długo, jednak wciąż odczuwała niepokój związany z tymi przedmiotami. Ostatnio pogorszyły jej się oceny w szkole. Nie potrafiła skupić się na nauce. Myślała o Nim. To trwało już od pół roku. Głowę zaprzątał jej pewien chłopak. Zdawał się jej być niedostępny i tajemniczy, być może dlatego tak bardzo pociągał ją. Maciek, bo tak miał na imię, był bardzo pewny siebie i tym zwracał na siebie uwagę dziewczyn. Chodził do najwyższej klasy, lecz to miało najmniejsze znaczenie. Niestety nie zwracał uwagi na Anię, przynajmniej ona miała takie wrażenie. Była niemal pewna, że nawet nie wie o jej istnieniu. Obserwowała go z ukrycia marząc o nim dniami i nocami. Raz w tygodniu wracali ze szkoły tym samym autobusem. Wiedziała, że to szansa, aby spojrzenie Maćka, choć na chwilę zatrzymało się na niej. Z utęsknieniem czekała na ten dzień. Przez te kilkanaście minut był tak blisko niej. Dobrze pamiętała dzień, w którym usiadł obok niej w autobusie. Stało się tak tylko raz, przez przypadek, ponieważ nie było innych wolnych miejsc siedzących. Serce biło jej jak oszalałe. Czuła wtedy jego zapach, który doskonale zapamiętała. Tak intensywny i delikatny zarazem. Wierzyła, że tak samo smakowałyby jego pocałunki. Pragnęła pewnego dnia przekonać się o tym na własnych ustach.
Ania była spokojną i ułożoną dziewczynką. Nie sprawiała zbyt wielu problemów rodzicom. Znajomi lubili ją, jednak uważali za zbyt nieśmiałą. Zupełnie inna była jej przyjaciółka, Karolina. Teraz, gdy Ania uczyła się w domu, Karo bawiła się na imprezie, na której był również Maciek. Ania nie lubiła chodzić w takie miejsca. Wolała nie patrzeć, jak Maciek podrywa i tańczy z innymi dziewczynami. Karo potrafiła rozkręcić każdą imprezę, dlatego chętnie była zapraszana. Potrafiła bawić się ze znajomymi, śmiać samej z siebie, rozmawiać na wszystkie tematy, tańczyć i wszystkich chłopców traktowała, jak dobrych kolegów. Była świadoma swojej atrakcyjności, co potęgowało jej pewność siebie. Choć miała powodzenie u płci przeciwnej, nie wykorzystywała tego. Chciała, aby chłopak pokochał ją za charakter, nie za wygląd. Dlatego też musiałaby bardzo dobrze znać potencjalnego kandydata na stałego partnera.
Następnego dnia, Ania, od rana szukała Karoliny po szkole. Chodziła po korytarzach rozglądając się nerwowo. Musiała dowiedzieć się, co też ją ominęło na ostatniej imprezie. Zawsze chciała mieć pewność, że Maciek nadal jest „wolnym mężczyzną”. Nie zniosłaby wiadomości, że ubiegłej nocy poznał piękną, tajemniczą dziewczynę, z którą zapragnąłby spotykać się. Odkąd zaczęła zwracać na niego uwagę miał już kilka dziewczyn. Jednak były to tylko przelotne flirty. Myśl, że Maciek mógłby zakochać się w innej, była dla Ani nie do zniesienia. - No i jak było? - zapytała Ania na wstępie biorąc kilka głębokich wdechów. - Hmm. A gdzie powitanie? Wystarczy zwykłe: „Cześć”. - Cześć! Jak było? - spytała ponownie. - Cześć! Fajnie... – odpowiedziała Karolina wzruszając ramionami. Wyjęła z plecaka batonika, którego kupiła sobie w sklepiku szkolnym i oczekiwała na dalsze pytania koleżanki. - Tylko tyle?! - oburzyła się. - A Maciek był? - Był. - odrzekła zwięźle. Starała się nie okazywać emocji. Wiedziała, że tym wzbudzi ciekawość Ani. Karolina uwielbiała, gdy Ania z zaangażowaniem dopytywała się o chłopaka. - A tańczył z kimś, czy tylko tak stał? - Tańczył. - No, więc...? Nie trzymaj Mnie dłużej w niepewności. Kim ona była…. - No, więc... Tańczył z Kaśką z 2b, Martą K. z 3c, Patrycją z 3a, Justyną z 2f, Karoliną z 2a... Mam wymieniać dalej? - No jasne! Zaraz... „Z Karoliną z 2a”,czyli z Tobą! – rzekła wstrzymując oddech. Poczuła lekkie uczucie zazdrości. Bardzo chciałaby się znaleźć na miejscu koleżanki. - Rany! Tańczył z Tobą! - Mhmm... – odrzekła mnąc papierek, w który zawinięty był batonik. - I dopiero teraz mi o tym mówisz? Ty szczęściaro! - Tez mogłaś być tą „szczęściarą”. Trzeba było przyjść. - rzuciła obojętnie. - Ja. Po co? - zapytała Ania rozczarowana. - Jak to?! Na pewno by z Tobą zatańczył. Wystarczyłoby tylko, żebyś… - Na pewno nie chciałby. - przerwała Ania. Mówiła spoglądając za okno. Poczuła smutek, gdyż znów naszły ją myśli, że ona nie ma u Maćka szans. Wydawał się być zbyt idealny, a ona zbyt przeciętna ażeby kiedykolwiek zwrócił na nią uwagę. Wzrokiem szukała Maćka wśród grupki chłopców stojących przed szkołą. Codziennie rano czekała z niecierpliwością na moment, gdy zobaczy go po raz pierwszy danego dnia. - Do jakiej piosenki tańczyliście? - Już nie pamiętam. - Więcej niż jeden raz? - dopytywała się rozglądając wkoło. - Tak, kilka. O! Patrz, kto idzie. - wskazała palcem na wprost. To był On. Schodził w dół po schodach, a właściwie zbiegał. Maciek spojrzał w stronę dziewczyn i zaczął zbliżać się. Serce Ani zaczęło bić jak oszalałe, a dreszcz przebiegł po jej plecach. Nie wiedziała, co zrobić. Z każdą sekundą, był bliżej. Uśmiechał się. Zaczęła marzyć, że do nich podejdzie i zacznie rozmowę, taką, jaką zawsze prowadziła z nim w swoich marzeniach. Jednak rzucił tylko krótkie: „Cześć” do Karoliny i zniknął za zakrętem. „Pewnie gdyby Karo była sama to stanąłby i z nią pogadał.” – zasmuciła się Ania, a po głowie zaczęły krążyć przeróżne myśli. - Dasz mi odpisać zadanie z matmy? - Karo przerwała chwile milczenia. - Nooo... - odpowiedziała Ania przeciągając. - Dużo było? - Nieee... - rzekła wciąż zamyślona. - Zdążę przepisać w pięć minut? Ania skinęła głową i