Romans · 16 min czytania
True love, rozdział 10
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część 10
Maciek zadzwonił do Ani w poniedziałek i poinformował, że wróci kilka dni później. Obiecał jednak, że pojawi się na imprezie u Karoliny. Chciał porozmawiać z dyrekcją szkoły we Wrocławiu. „On już postanowił. – pomyślała ze smutkiem. – Wyjedzie…” Myśl, że będzie się z nim widywać raz na kilka tygodni była nie do zniesienia. Ania całkowicie zamknęła się w sobie. Nie miała ochoty wychodzić z domu, ani z nikim rozmawiać. Przestała chodzić do szkoły. Miała taką możliwość, gdyż jej rodzice pracowali od rana do wieczora i niczego nie podejrzewali. Niemal cały czas płakała. Myślała o Maćku i o ich dziecku, którego mogła się spodziewać. Godziny niepewności ciągnęły się w nieskończoność. W czwartek popołudniu zadzwonił telefon. To był Piotrek. Gdy usłyszała jego głos, poczuła ogromne wyrzuty sumienia. Jednocześnie zapragnęła jego bliskości, przytulenia. - Proszę Cię… Spotkajmy się. – powiedziała do słuchawki łamanym głosem. – Nawet dziś, jeśli to możliwe. Stęsknił się za nią. Od ich ostatniego spotkania wciąż myślał o Ani. Wspominał ich pocałunki i pieszczoty. Śniła mu się, co noc. Nie chciał widywać jej tylko w snach i marzyć o niej na jawie. Ania zgodziła się na spotkanie. Nie musiała długo czekać. Piotrek zjawił się u niej w przeciągu najbliższej godziny. Już na wstępie przytulił ją i trzymał tak długo w objęciach, jak tego potrzebowała. Rozpłakała się. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła. Nie pytał o nic. Wiedział, że stało się coś strasznego. Wolał, aby Ania sama mu o tym powiedziała. - Przepraszam Cię! – wydusiła przez łzy. - Spokojnie. – mówił głaszcząc ją po głowie. – Nie masz, za co mnie przepraszać. Nie zrobiłaś mi nic złego. - Zrobiłam. – powiedziała z żalem. – Gdy opowiem ci, co zrobiłam, już nigdy nie będziesz chciał mnie widzieć. - Nie mów tak. – poprosił. Ania otarła łzy i odeszła kilka kroków od niego. Chciała pomyśleć. Ułożyć sobie w myślach słowa, które zamierzała wypowiedzieć. - Mam nadzieje, że mi kiedyś wybaczysz. – zaczęła mówić. – Chciałabym tylko abyś wiedział, że poprosiłam o to spotkanie, ponieważ sama już nie daje sobie rady. Czuje się bardzo źle, a wiedziałam, że Twoja obecność zmieni mój nastrój. - Chce być przy tobie, gdy jest ci źle. To naturalne… - powiedział Piotrek z zamiarem przytulenia jej. - Zanim wyjdziesz chciałabym cię prosić tylko o jedno. Pocałuj mnie! Zrób to teraz. – poprosiła. Piotrek nie rozumiał jej zachowania, jednak jej prośbę wykonał z przyjemnością. Z niepokojem oczekiwał na kolejne słowa. Przeczuwał, że wydarzy się coś, co mogło mu się śnić jedynie w najgorszych koszmarach. - Aniu, wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza… - rzekł dotykając jej włosów. - Wszystko może się zmienić… Proszę cię, abyś wysłuchał mnie do końca i nie przerywał. - powiedziała nabierając powietrza do płuc. Piotrek skinął głową twierdząco. – Nie byłam z Tobą do końca szczera. Właściwie to nie powiedziałam ci o czymś bardzo ważnym. Mam chłopaka. To Maciek, znasz go. Spotkaliśmy go kiedyś w kinie i przedstawiłam was sobie. Obraził się wtedy na mnie, za to, że spotkałam się z Tobą. Jednak teraz nie ma to najmniejszego znaczenia. On wyjeżdża. Na stałe. A ja… Chyba jestem w ciąży… Wypowiadając ostatnie zdanie, rozpłakała się. Mówiła szybko obserwując reakcję Piotrka. Przez moment miał wrażenie, że się dusi. Nie mógł nabrac powietrza do płuc, ani wydobyć z siebie słowa. Podejrzewał, że Ania może spotykać się z innym chłopakiem. Ale ciąża, świadomość, że była z nim tak blisko… Ta wiadomość sprawiła, że zakręciło mu się w głowie. Serce biło mu szybko, jakby chciało wyskoczyć z piersi. Przez myśl przechodziło mu tysiące pytań. Dlaczego ona to zrobiła? Dlaczego go okłamała? Dlaczego z nim flirtowała i pozwoliła mu się całować, dotykać? Piotrek poczuł się głęboko zraniony. Nie przypuściłby, że zakocha się w dziewczynie, która sprawi mu taki zawód. Nie pytał o nic. Zrobił dokładnie to, co podejrzewała, że zrobi. Wyszedł bez słowa.
Po tych wydarzeniach Ania obawiała się, że znajomość z Piotrkiem należeć będzie do przeszłości. Chciałaby teraz liczyć na Maćka. Jednak tak naprawde mogła liczyć tylko na samą siebie.
Maciek wrócił w piątek popołudniu. Ania od razu do niego poszła. Uznała, że nie może dłużej ukrywać tej tajemnicy. Przywitał ją gorącym pocałunkiem. - Muszę ci powiedzieć coś bardzo ważnego. - zaczęła mówić. - Ja również… - powiedział podekscytowany. Od razu zauważyła, że rozpiera go entuzjazm. On jednak nie dostrzegł jej przygnębienia. Ania spodziewała się, jaką informację chce jej przekazać chłopak, dlatego postanowiła go uprzedzić. - Ja pierwsza! – mówiła szybko. - Musisz iść ze mną do lekarza w piątek i… - Zostałem przyjęty! Będę chodzić do szkoły sportowej! – przerwał jej wypowiedź. Zachowywał się zupełnie tak, jakby nie usłyszał tego, co powiedziała. To wybiło Anię z rytmu. Przymrużyła oczy z niedowierzaniem. - Czy ty mnie słuchasz? – spytała. - Mam problem! Ty również. Musisz… Maciek rzucił walizkę na łóżko i zaczął wrzucać do niej rzeczy, które wcześniej przygotował. Drugą walizkę nadal miał spakowaną po poprzedniej podróży. Ania odsunęła się od niego i obserwowała uważnie zachowanie. - Nareszcie spełni się moje marzenie. Wszystkie formalności są już załatwione i mogę zacząć od poniedziałku. Co mi jeszcze może być potrzebne? - zaczął zastanwiać się rozglądając po pokoju. - A ja? Co ze mną? Czy moje zdanie już się nie liczy? – oburzyła się. Z jego twarzy w końcu znikł uśmiech. Przerwał pakowanie. Patrzył na nią, ale inaczej niż kiedyś. Zachowywał się, jakby był zaskoczony jej reakcją. Poczuła mocne ukłucie w sercu. Strach zacisnął jej gardło. - To nie tak, ale zrozum… Drugiej szansy nie będę miał. - Chcesz mnie tak po prostu zostawić? – rzekła rozczarowana. - Będę dzwonić i odwiedzać Cię. To nie koniec świata. - To jest koniec świata! Maciek! - jęknęła błagalnie. Podeszła i chwyciła go za rękę. Chciała go na chwile odciągnąć od pakowania. Starała się zwrócić uwagę na powage sytuacji. Dotknął jej włosów i dostrzegł łzy w oczach. Spodziewał się, że Ania nie przyjmie łatwo tej wiadomości. Ale, żeby od razu płakać?! - Mamy cały weekend dla siebie. Pojadę w niedziele wieczorem. – mówił spokojnym, ciepłym tonem głosu. - Uzgodniliśmy, co innego. Miałeś to jeszcze przemyśleć. - Tak, pamiętam. - rzekł biorąc głęboki wdech. - Ale mało miałem czasu na podjęcie decyzji. Mam już zapewnione miejsce i dość sporą konkurencje. Rezygnacja z tej oferty byłaby dla mnie sportowym samobujstwem. Czas szybko minie, zobaczysz. Za dwa lata, wrócę i znów będziemy razem cały czas. - Dwa lata! Maciek… - jęknęła znowu. - I nic nie zmieni twojej decyzji? - Kotku... Będę daleko, ale moje serce będzie przy tobie. Zawsze możesz na mnie liczyć. Gdyby coś się stało, po prostu zadzwoń. Cały czas będę o tobie myślał. Odebrała słowa Maćka, jako jedne wielkie kłamstwo. On nie myślał o niej, ani o jej uczuciach. Był zbyt podekscytowany realizowaniem swoich planów. Ania dobrze znała dalszy scenariusz. Chłopak pozna we Wrocławiu dziewczyny, które podzielają jego fascynacje sportem. Będzie szukał najróżniejszych wymówek, aby nie wrócić z powrotem do miasta. Ona zostanie zepchnięta na drugie miejsce. Może nawet całkiem o niej zapomni. Dopiero teraz to zrozumiała. Nie może liczyć na jego pomoc. Gdy Maciek objął ją z zamiarem pocałowania, odepchnęła go. - Muszę już iść. Cokolwiek powiesz, mam wrażenie, że już się nie zobaczymy. - mówiła powstrzymując łzy. Otwarł usta, żeby coś powiedzieć. Jednak Ania nie pozwoliła mu. - Nie dzwoń. Tak będzie lepiej. Nie stać mnie na to, żeby mieć chłopaka na odległość. Nie w tej sytuacji. Nie byłabym w stanie tego wytrzymać. Jedź! Poznasz tam wiele wspaniałych dziewczyn.…