Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 11 min czytania

True love, rozdział 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Część 2

Maciek szedł powoli korytarzem rozsyłając uśmiechy dziewczynom, które z ogromną ochotą odpowiadały mu zalotnym spojrzeniem. Karolina poszła w jego stronę szybkim krokiem, a Ania podążyła za nią. - Maciek, posłuchaj! - zwróciła się do niego. Przystanął i zaczął nasłuchiwać nadal się uśmiechając. - Pilnie potrzebuje tej twojej gry komputerowej dla brata. Pamiętasz, mówiłeś mi o niej? Z tymi żołnierzami, czy wojskiem. Mógłbyś mi ją przynieść na jutro? - Jasne. - odrzekł. Serce Ani zaczęło mocniej bić, gdy usłyszała jego głos. Ciepły i spokojny… Teraz chciała, aby już zawsze do niej mówił, nigdy nie przerywał. To ją uspokajało. Karolina ciągnęła dalej: - Dzięki! Wybawiłeś mnie z opresji. Dzieciak uparł się, że chce grać i robi awantury. Myślę, że moi starzy będą ci wdzięczni. - Ja na szczęście nie mam młodszego rodzeństwa. To tylko utrapienie. – stwierdził rzucając plecak z ramienia. Postawił go na ziemi, co oznaczało, że nie miał ochoty szybko odchodzić. Dla Ani była to szansa… - Zgadzam się. – skinęła głową Karolina. Maciek spojrzał na Anię, która stała obok nich. Poczuła ukłucie w sercu, które przeszywało ją na wylot. Trwało to zaledwie kilka sekund, jednak ona miała wrażenie, że mijają godziny. Zanim zdążyła zareagować, znów usłyszała jego głos. - Chyba się nie znamy. - zwrócił się do Ani. Była zszokowana i szczęśliwa zarazem. Nie mogła wydobyć z siebie słowa. Zupełnie, jakby piłka utkwiła jej w gardle. Maciek mówił do niej! Dla Ani było to czymś niewyobrażalnie ważnym. Karolina, widząc zmieszanie Ani, delikatnie szturchnęła koleżankę. - Nie, raczej nie... - wykrztusiła Ania. Czuła, że ledwo łapie oddech. Podwyższył się poziom adrenaliny w organizmie. Nie potrafiła wyjaśnić, co się z nią działo. Zupełnie jakby wszystkie emocje, pozytywne i negatywne, szczęście i smutek, radość i gniew, kumulowały się i nie pozwalały normalnie funkcjonować. - Chodzicie do tej samej klasy? - spytał uważnie przyglądając się dziewczynom. - No. Nawet mieszkamy na sąsiednim osiedlu! Żyjemy na tej samej planecie... Ale coś mi się wydaje, że w innych galaktykach. - zażartowała Karo. Ona zawsze wiedziała, co powiedzieć, żeby rozładować atmosferę. Zadzwonił dzwonek. To oznaczało koniec rozmowy. Lecz Maciek jeszcze nie odszedł. To był dopiero początek przygody Ani. - Skoro tak, to może będziecie się czasami przyznawać do mnie na polu? - spytał. - My? A może raczej ty? Masz przewagę liczebną. Nas dwie, a was... Niech pomyśle. Jeden, dwa, trzy… - mówiła Karo. - Ja lub wy, co za różnica?! Wezmę dla ciebie tę płytę. Nara! - rzekł i odbiegł. Na Karolinie to zdarzenie nie zrobiło dużego wrażenia. Dla Ani wręcz przeciwnie. Nie mogła spać w nocy myśląc o Nim. Wyobrażała sobie kolejny poranek w szkole, kiedy Maciek będzie rozmawiał z Karoliną. Liczyła na to, że uda jej się znaleźć wspólny temat rozmów z chłopakiem. Długo zastanawiała się, czy porozmawiać z nim o komputerach, sporcie, a może filmach. W końcu zasnęła z uśmiecham na ustach pogrążona w marzeniach.

Następnego dnia starała się przyjść wcześniej do szkoły, żeby obrzęd przekazywania gry odbył się z jej udziałem. Niestety jej autobus przyjechał z opóźnieniem. Gdy weszła do szkoły od razu ujrzała Karolinę, która właśnie żegnała się z Maćkiem. Poczuła zazdrość i smutek, a do oczu zaczęły napływać jej łzy. Otarła je szybko, gdy Karo zaczęła iść w jej stronę. - Anka, gdzie ty się podziewałaś tyle czasu? - zapytała. - Znowu ominęło cię najlepsze. Co jest? Ty płaczesz? - Nie, tylko… Znów mi się nie udało! Dlaczego tak jest? – westchnęła. - Oj Ania! - przytuliła koleżankę. - Nie martw się. Będzie inna okazja. W końcu muszę mu oddać tę płytę.

Mimo ciepłych słów koleżanki, Ania była załamana. Wydawało jej się, że prześladuje ją okropny pech. Spotkała Maćka jeszcze tego samego dnia na przystanku autobusowym, jak w każdy piątek po szkole. Zastanawiała się czy podejdzie do niej i porozmawia, czy może ona pierwsza powinna się przywitać. Na początku przyglądał się jej, a Ania odwracała wzrok. Swoim zachowaniem zaintrygowała Maćka. Uznał, że w jej nieśmiałości jest coś niezwykle pociągającego. Nie narzucała mu się, tak, jak robiła to większość dziewczyn. Pomyślał, że warto spróbować zainwestować w tą znajomość. Zaczął iść w jej stronę. Serce zabiło jej mocniej. Gdy zatrzymał się tuż obok niej, nie potrafiła spojrzeć mu prosto w oczy. - Hej! Wczoraj nawet się nie przedstawiłem. Jestem Maciek. - zwrócił się do niej. - Tak wiem. – mówiła zerkając nieśmiało na jego roześmianą twarz. Gdy wyciągnął do niej rękę, przedstawiła się - Jestem Ania. Poczuła silny uścisk jego dłoni. W jednym momencie miała wrażenie, jakby znała go od zawsze, zupełnie jakby był jej bratnia duszą. Przez myśl przeszło jej, że on mógł odnieść takie samo wrażenie. Przełamała pewną barierę lęku, którą czuła do niego. Znikła jej niepewność, lecz nadal nie wiedziała, co ma mówić. Przyjechał autobus. W drzwiach przepuścił ją pierwszą. Usiedli. Maciek zaraz obok niej. Za wszelką cenę starała się nie wykazywać zdenerwowania. - Zdaje się, że wysiadam wcześniej. - przerwał milczenie. - No, chyba tak. - rzekła patrząc w okno. - Lubisz komputery? Karolina mówiła mi, że jej pomagasz. - Tak, trochę się nimi interesuje. - mówiła wbijając wzrok w podłogę. Czuła delikatny zapach jego perfum. Ten sam, co kiedyś. Zdawało jej się, że

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
True love, rozdział 2 — czytnik · opowiadania