Romans · 13 min czytania
True love, rozdział 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Część 6
Zadzwonił dzwonek do drzwi. - Nie otwieraj. - poprosił Maciek nie przerywając pieszczot. Ania posłuchała go, jednak dzwonek znowu zadzwonił i znowu. - Muszę otworzyć. To może być babcia. – skłamała. Sama nie wiedziała, dlaczego to zrobiła. Kierował nią strach przed zbliżeniem z chłopakiem. Nie chciała zrobić czegoś, na co nie była gotowa. Nie chciała robić tego, mając jedynie poczucie winy. - Co z tego? Nie musi wchodzić. - powiedział nie wypuszczając jej z objęć. - Właściwie to ona miała dziś przyjść… Po jakiś materiał... Na sukienkę... Mama mnie prosiła. – mówiła starając się uwolnić z uścisku. Wstała, narzuciła bluzkę i podeszła do drzwi. Za nimi stała, nie wymyślona przez Anię babcia, tylko Karo. Otwarła drzwi i udała zdziwienie: - Cześć! Co ty tutaj robisz? - Jak to? Przecież miałam przyjść. - Rzeczywiście. - rzekła ze zdumieniem. - To ja już pójdę. - powiedział Maciek wychodząc z pokoju. – Mam nadzieję, że kiedy indziej dokończymy... Rozmowę. Objął Anię w pasie, pocałował i wyszedł. - No proszę! Jak na skłóconą parę to całkiem nieźle się trzymacie. - rzekła ironicznie Karolina. - Choć tu. Muszę ci wszystko dokładnie opowiedzieć. Ania zaczęła opowiadać całą historię poczynając od tego zajścia w kinie, kończąc na momencie przed przyjściem koleżanki. - Wkopałaś się po same uszy! - powiedziała Karolina.- I to przeze mnie. Gdyby nie Kubuś i randki w czwórkę to nigdy by do tego nie doszło. - posmutniała. - Sama jestem sobie winna. Powinnam już dawno skończyć z Piotrkiem. - To prawda. – stwierdziła Karolina. - I co zrobisz? Zakończysz znajomość z Piotrkiem, czy nie? Na to pytanie Ania nie umiała odpowiedzieć. Myślała o tym cały wieczór. Nie chciała stracić Maćka. Wiedziała, że nie dostanie kolejnej szansy. Jedynym rozsądnym wyjściem wydawało się być zerwanie kontaktu z Piotrkiem. Spotkała go kolejnego dnia rano, gdy szła do szkoły. - Cześć! Co ty tu robisz? – zapytała zaskoczona. - Słyszałem, że jesteś chora. Przyszedłem cię odwiedzić. Myślałem, że nie pójdziesz dziś do szkoły. - Dziś już idę. - Acha! A moglibyśmy się spotkać po szkole? Przyjdę po ciebie. – zaproponował Piotrek. - Raczej nie. Szczerze mówiąc to mam szlaban na jakiekolwiek wyjścia dopóki nie poprawie ocen. - Szkoda. Ale mógłbym ci pomóc w nauce. – zapytał mając dobre chęci. - Lepiej nie. Rodzice nie zgodzą się. Postaram się szybko nadrobić zaległości i wtedy gdzieś pójdziemy, ok? – powiedziała z uśmiechem. Postanowiła trzymać chłopaka na dystans, przynajmniej dopóki sytuacja z Maćkiem się wyjaśni. - Zgoda, ale nie wiem, jak ja wytrzymam bez ciebie tyle czasu. – westchnął. - Nie wierzysz w moje możliwości. To nie będzie trwało wieki. Możesz dzwonić. – rzekła spoglądając na zegarek. - Muszę lecieć. Pa! Pobiegła w stronę szkoły nie odwracając się za siebie.
Nie widziała się z Piotrkiem ponad dwa tygodnie. Cały czas wolny poświęcała na spotkania z Maćkiem. Starała się umawiać z nim poza domem, aby nie zostawali sam na sam. Stał się trochę oschły i podejrzliwy, choć Ania nie dawała mu powodów. Bardzo chciał móc całować Anię po piersiach, brzuszku, po całym nagim ciele, jednak ona broniła się. Nawet, gdy ją mocniej objął, starała się go odsunąć. Gdy zrozumiał, że dziewczyna stara się unikać odważniejszych pieszczot, wstąpiła w niego obawa. Pragnął kochać się z nią, jednak nie widział u niej podobnych chęci. Nie była jeszcze gotowa, na taki krok. Za każdym razem, gdy ją namiętnie całował i odważniej dotykał, Ania wyczuwała presje, jaką wywiera na niej chłopak. Zaczęła tęsknić za Piotrkiem. Chciała móc spędzać czas wolny w inny sposób, niż z Maćkiem. Zadzwoniła i umówiła się na spotkanie. Potrzebowała chwili oderwania się od trwającej monotonii. Jednak tym razem nie zamierzała okłamywać ukochanego. Gdy przyznała się do tego spotkania swojemu chłopakowi, nie odzywał się do niej przez cały dzień. Później znów prosił o deklaracje miłości, które Ania oczywiście złożyła. Zaczęła odnosić wrażenie, że Maćkowi zależy tylko na tym, aby zaciągnąć ją do łóżka. Ona wciąż nie pozwalała przekroczyć tej granicy. Powiedziała mu o tym, co myśli na ten temat, a on postanowił zmienić swoje zachowanie. Zabierał ją w różne miejsca, kupował drobne upominki. Codziennie przynosił jej kwiaty do domu, aby pokazać, że zależy mu na niej, jako na osobie. Jednak wciąż próbował dostać coś więcej, niż tylko pocałunki. To było silniejsze od niego. Ania strasznie mu się podobała. Poza tym był przekonany, że może mieć każdą dziewczynę. Za każdym razem, gdy byli u niej w pokoju i atmosfera stawała się gorąca, dziewczyna wstawała i proponowała wyjście. Maciek starał się nie nalegać na coś, na co nie miałaby ochoty. Starał się, więc przeczekać.
Zbliżał się szkolny wyjazd na obóz i tak się złożyło, że między innymi klasy Ani i Maćka jechały w tym samym terminie. To oznaczało, że spędzą dwa tygodnie razem… Bez Piotrka, bez rodziców, bez przyzwoitki… Maciek był zachwycony tym biegiem zdarzeń. Ania przeczuwała, że będzie to niezapomniana podróż. Dzień przed wyjazdem spotkała się z Piotrkiem. Dał jej drewnianą bransoletkę na rękę, aby myślała o nim, gdy będzie daleko. Obiecał, że będzie myślał o niej codziennie i często dzwonił. Ten pomysł nie spodobał się Ani. Wolała nie myśleć o innym chłopaku będąc z Maćkiem.
W dzień wyjazdu, już od pierwszych minut drogi, musiała wysłuchiwać narzekań Karo, że ona nie chce zostawiać Kubusia i nie wytrzyma bez niego tyle czasu. Ania wielokrotnie starała się zmieniać temat rozmów. Bez skutku. Odetchnęła z ulgą, gdy tylko przekroczyły próg pokoju w pensjonacie. Karolina zaczęła zachwycać się przepięknymi widokami, po czym poszła z kilkoma koleżankami zwiedzać okolice. Jeszcze tego samego wieczoru Maciek zjawił się w pokoju Ani. Została w pokoju, ponieważ chciała odpocząć po podróży. - Zgadnij, kto cię odwiedza?! - powiedział wchodząc do pokoju. Podeszła i złożyła na jego ustach pocałunek. - Co ty tu robisz? - zapytała z uśmiechem. - Jeszcze nic, ale zaraz zacznę cię całować. Co ty na to? - Nie mam nic przeciwko, ale zaraz może ktoś wejść. - O to się nie martw. – rzekł uśmiechając się delikatnie. Przekręcił klucz w zamku w drzwiach, podszedł i objął ją w pasie. - Poprosiłem Karo, żeby dała nam trochę czasu dla siebie. Jest teraz z koleżankami. Urządzają małą imprezę], więc nie wróci szybko. Mamy dla siebie bardzo dużo czasu. Poczuła jego oddech na szyi, a na brzuchu ciepłą…