Dla dzieci · 2 min czytania
Truskawki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Truskawki
Rozległe pole rozściela się w dali, Tuż za szpalerem przydrożnych drzew; Pole usłane małymi krzaczkami Co w równych liniach biegną jak szew.
Maleńkie główki się chylą nad nimi, Uważnie patrzą na każdy krzak. Suną tak, wolno, wzdłuż każdej linii By zebrać owoc kraśny jak mak.
Kobiałki pełne u nóżek im stoją, Dziecięcym trudem pękają w szwach – Trudem, którego się dzieci nie boją, Woląc truskawki niż szkolny gmach.
Wśród nich dziewczynka. Przysiadła na koszu, Zmęczoną dłonią ociera pot. Kucała długo, a teraz nie może Poruszyć stopą… „Cóż to za czort?