Fantastyka · 5 min czytania
Trybut
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Po klęsce - nie pierwszej, podnosząc przyłbicę Przechodzą, jak we śnie, ostatnie granice Przez cło przemycają swój okrzyk bojowy I kulę ostatnią, co w ustach się schowa Przy stołach współczucia nurzają się w winie I obcym śpiewają o tej, co nie zginie
Swą krew ocaloną oddają za darmo Każdemu, kto zechce połączyć ich z armią Farbują mundury, wędrują przez kraje I czasem strzelają do siebie nawzajem Pod każdym sztandarem - byle nie białym Szukają zwycięstwa - rozbite oddziały
Przychodzą po zmierzchu do kobiet im obcych A tam, kiedy przejdą - urodzą się chłopcy Gdy wrócą, przygnani kolejną zawieją Zobaczą, że synów swych nie rozumieją Spisują więc dla nich, dla nich noc w noc pamiętniki Nieprzetłumaczalne na obce języki I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski Niepomni, że mądry nie śmieje się z klęski
Bard cichutko nuci pieśń, której melodia wkrada się do umysłów wszystkich zgromadzonych w karczmie. Zakazaną pieśń, balladę powstańców. Za samą melodię można dziś zginąć w królestwie. Za znajomość słów czekają tortury. Siedzimy, więc, bez celu, w karczmie, a atmosfera jest gęsta niczym syrop. Nasze spojrzenia błądzą gdzieś w przestrzeni, jak gdyby w tak przyziemnym miejscu nie mogły znaleźć punktu, na którym warto byłoby się skupić. Wiemy, co zaszło, jakże możemy udawać, że nic się nie stało? Masakra powstańców przejmuje wszystkich. To byli nasi współbratymcy, nasi znajomi, nasi … przyjaciele. Niektórzy z nich nie liczyli nawet dwudziestu wiosen. Poszli na rzeź. Nie wahali się ani chwili, byli zdolni poświęcić swoje życie dla idei, która nigdy nie zginie – dla wolności. Pełni odwagi walczyli z tyranią, walczyli o lepsze jutro. Siedzimy więc tu – w karczmie. Wiemy po co się zgromadziliśmy. Nasze milczenie jest hołdem dla ich dzielności i nieustępliwości. Nasze twarze powiedzą Ci wszystko. Powiedzą o bezgranicznym uznaniu dla ich czynów. Powiedzą o . Powiedzą wreszcie o smutku z powodu ich straty. Pokolenie straceńców, zawiedzionych nadziei. Bard kończy pieśń, jednak ściany karczmy jakby zaklęte uparcie powtarzają słowa. Wtedy … wtedy drzwi od karczmy się otwierają a nasze twarze są omiatane chłodnym i wilgotnym od deszczu powietrzem. Trzy sylwetki wtaczają się, a…