aktualnosci · 11 min czytania
Trzecie dno. Konteksty aresztowania i dręczenia ks
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy piszę ten tekst jest późno w nocy i co chwila w sieci pojawiają się nowe, często sprzeczne informacje. Opublikowany przez wiele mediów dramatyczny list osadzonego w areszcie kapłana jest celowo uznawany za przedstawiający nieprawdę o pierwszych chwilach po zatrzymaniu w marcu, w dodatku w Wielki Czwartek. Celowo podaję ten fakt, pragnę bowiem zastanowić się nad szerszymi i głębszymi kontekstami całej tej sytuacji, która znowu dzieli najpierw media równo na pół, a także całe społeczeństwo. Chcę postawić sprawę na ostrzu noża: ktoś tu kłamie. Stosując zasady logiki klasycznej, można stwierdzić, że zdania “A” oraz “-A” nie mogą być równocześnie prawdziwe. Idąc dalej, trzeba powiedzieć wprost: albo list księdza Michała zawiera nieprawdę, albo kłamą po kolei: służba więzienna, policja, rząd i ostatecznie premier Donald Tusk. Jeżeli ksiądz Michał napisał prawdę, a osobiście co do kwalifikacji moralnych i prawdomówności księdza nie mam żadnych wątpliwości, szczególnie w kontekście dotychczasowej działalności kościelnej kapłąna - to znaczy, że wszyscy zarzucający mu kłamstwo sami brną w coraz większe kłamstwa, tak, że kłamstwo goni kłamstwo, a w najlepszym przypadku półprawda goni ćwierćprawdę. Odwołując się ponownie do logiki klasycznej ktoś głosi publicznie celowo, premedytowane i bezczelne kłamstwa. Gdyby kapłan był rzeczywiście winny, przyjąłby zapewne nieludzkie traktowanie jako formę pokuty, jak to się działo z kapłanami winnymi faktycznie, na przykład przestępstwa molestowania czy pedofilii. Wszystko dziś tej nocy zaczyna układać się w czytelną całość. Wbrew szumnym zapowiedziom Tuska o “przywróceniu sprawiedliwości”, a tym bardziej rzekomo nie istniejącej przed 15.10/13.12.2023 roku praworządności, władza traktuje sprawiedliwość jako odwet, zemstę, cofając nas w rozwoju społecznym do głębokich zasad klanowo-plemiennych. Typowe. Można rzec - czego można by się spodziewać? Nie jestem wyznawcą mocnej prawicy, ani tym bardziej skrajnej prawicy, ale obiektywnie i wbrew moim licznym wcześniejszym tekstom, niejako podpalając swój własny stos, muszę orzec, że to, co się od pół roku wyprawia w Polsce, nie ma nic wspólnego z naprawianiem ewentualnych “błędów i wypaczeń”. To określenie w kontekście dręczenia i znęcania się psychicznego nad jednym z najbardziej zaangażowanych w duchową pomoc ludziom jest jak najbardziej na miejscu.
*** Drążąc głębiej. Nie będę przedstawiał historii Kościoła w Polsce w PRL, bo wszyscy wiemy, co komuniści na zlecenie Moskwy robili z kapłanami. Nie dziwię się więc, że dziś (01.07.) podczas prostestu pod aresztem, gdzie przetrzymywany jest ksiądz Michał, pośród zwyczajnych plakatów pojawiło się także zdjęcie księdza Jerzego Popiełuszki, który zginął z rąk esbeków w wyjątkowo straszny sposób, a tortury, jakie mu zadawano przekraczają granice nawet najbardziej wyrobionej wyobraźni. Owszem, Kościół w swej historii popełnił sporo błędów i trzeba to wiedzieć. Gdyby tak nie było, Święty Jan Paweł II nie przeprosiłby publicznie w jubileuszowym Roku 2000 za błędy i winy Kościoła. Nie można porównywać skali zła, ale to, co w XX wieku z Kościołem robiły obydwa totalitaryzmy, nie daje się nijak porównać nawet ze średniowieczną inkwizycją. Ci, co głoszą - sam tak przez chwilę myślałem - że obecnie Kościół na świecie doświadcza “słusznej kary” i jest poddawany “dziejowej sprawiedliwości” nie wiedzą, co mówią. Nie ma odpowiedzialności zbiorowej. A taką stosował zarówno faszyzm (na przykład za ucieczkę jednego więźnia z Oświęcimia zabijano 10 osób) oraz komunizm i jest to absolutnie najważniejszy kontekst.
Po 1989 roku myśleliśmy, że nastanie prawdziwa wolność, nie tylko “wolność od zła”, ale także “wolność do czynienia dobra”. Wybuch różnych ruchów religijnych, czasem niestety wypaczających misję jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościła,była naturalnym efektem kilkudziesięcioletnego niszczenia wiary, nadziei i miłości, wypierania wiary, tłumienia uczuć i potrzeb religijnych ludzi. Wracając do księdza Olszewskiego, pragnę tylko przypomnieć - cum grano salis - uwięzienie przez komunistów Prymasa Wyszyńskiego, który podczas całkowitego “zaćmienia Boga” podczas najczarniejszej nocy stalinowskiej nie był tak źle traktowany, jak obecnie sercanin. Oczywiście, niezłomna wola, silna wiara i poczucie odpowiedzialności za Kościół w Polsce, kardynał wiedział, że nawet najbardziej twardogłowi ubecy nie zdecydują się go torturować. To, co się dzieje teraz ma nie tylko drugie, ale trzecie i dziesiąte dno. Nie będę się rozpisywał, chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że na całym świecie codziennie są gnębieni, a nawet zabijani chrześcijanie. Na całym świecie przyznanie się do Ewangelii może poskutkować zwolnieniem z pracy i pójściem na zieloną trawkę. Prawda o tym jest tuszowana rzekomymi szykanami wobec osób LGBT, ateistów czy wyznawców innych religii. Chrześcijaństwo, szczególnie traktowane poważnie, głęboko, ewangelicznie, a jeszcze bardziej - katolicyzm pragnący naprawić ewidentnie już widoczne nawet dla lewej strony Kościoła modernistyczne błędy XX wieku - jest najbardziej…