Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 11 min czytania

Trzy bajki - ANNA - bajka pierwsza roz. 4

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

4.

Tego wieczoru Ania nie wychodziła z pokoju. Zabrała się za pisanie zaległego referatu, by tylko nie myśleć o Klarze i jej sytuacji. Czuła, że cała ta mistyfikacja i tak niedługo się skończy, ale wolała, aby dziewczyna dowiedziała się od niej, a nie od złośliwych plotkarzy. Chwilami chciała iść do Sylwii i zapytać ją, dlaczego spotykała się z Szymonem, ale stwierdziła, że to faktycznie nie jest jej sprawa. Pozostało tylko czekanie na dalszy rozwój wypadków i wiara, że Klara nie będzie miała jej za złe, że ukryła przed nią tą wiadomość. Coś po godzinie osiemnastej zadzwoniła komórka. Na wyświetlaczu pojawiła się nazwa„ Mama” - Cześć Anuś - dziewczyna usłyszała w słuchawce - Możesz rozmawiać? - Tak jestem w pokoju. - Chciałam cię zapytać, kiedy przyjeżdżasz do domu? Już marzec, a Ty nic nie piszesz, nie dzwonisz. - Oj mamuś przecież wiesz, że pracuję. - No już ty się tą pracą tak nie wymawiaj. Na pewno znajdziesz dwa wolne dni, by odwiedzić rodzinę. W maju to my przyjedziemy do ciebie. Ciocia zaprosiła nas na weekend, a my chętnie skorzystamy z zaproszenia. Zobaczymy przy okazji jak mieszkasz, bo ja jeszcze nie byłam u ciebie w akademiku. - Oooo – Ania jęknęła. - Widzę, że się cieszysz – roześmiała się mama. - A po co ciocia was zaprosiła? Szykuje się jakaś impreza? - Urodziny Kamilki. Oczywiście też jesteś zaproszona, ale skoro pracujesz to pewnie nie będziesz miała czasu. No chyba, że akurat masz wolny pierwszy weekend maja. - Zobaczę. - Ja muszę już kończyć, ale bardzo cię proszę, przyjedź jakoś do domu. I daj wcześniej znać, to kupię coś dobrego. Zuzia pytała o ciebie i kazała cię pozdrowić. Anna uśmiechnęła się. - Ucałuj ją proszę ode mnie. - Dobrze. To do usłyszenia, a może i zobaczenie. Papa Ania odłożyła telefon i zamyśliła się. W domu nie była już ponad miesiąc. Jakoś w tym wszystkim zapominała, o odwiedzinach w rodzinnym mieście. Nie ciągnęło jej do Kluczborka, bo właściwie nie zostawiła tam nikogo, poza rodzicami i młodszą siostrą. Wszystkie jej najbliższe koleżanki rozjechały się po świecie i nie utrzymywały z nią kontaktu. Zresztą mieszkały w miejscowościach położonych pod Kluczborkiem, więc możliwości spotkania zawsze były niewielkie. Na początku Anna nie mogła się pogodzić, że koleżankom nie zależy na podtrzymywaniu ich znajomości, ale po jakimś czasie stwierdziła, że będzie musiała na nowo poszukać sobie przyjaciół. Żałowała, że tak to się wszystko potoczyło, ale aby mogła istnieć przyjaźń potrzeba dwóch osób. Ania mieszkała z rodzicami i młodszą siostrą Zuzią. Miała też starszego brata Grzegorza, ale ten już od dawna miał żonę i dwójkę dzieci i wyprowadził się z Kluczborka do Wrocławia. Stamtąd, pochodziła jego żona i tam odziedziczyła mieszkanie w blokach. Grzegorz przyjeżdżał z rodziną od czasu do czasu, ale jego praca wymagała od niego częstych wyjazdów na delegacje, więc nie zawsze mógł się wyrwać na dłużej niż na dwa dni. Anna planowała, że studiując we Wrocławiu będzie mogła przez jakiś czas mieszkać u brata, ale plany te nie powiodły się i dziewczyna musiała je całkowicie zmienić. Teraz zastanawiała się, kiedy może pojechać do Kluczborka, by spotkać się z rodzicami i siostrą. Wzięła do ręki terminarz i zaczęła sprawdzać grafik w pracy. Nagle przypomniała sobie, że nie była dziś u pani Kazi, a przecież obiecała jej zrobić zakupy i ugotować obiad na dwa dni. - Niech to szlag – zaklęła głośno, ale stwierdziła, że jeszcze zdąży ją odwiedzić. Szybko wskoczyła w spodnie, wzięła pierwszą lepszą bluzkę i wyszła z akademika. Na wolontariat dla starszych ludzi Anna zapisała się na początku listopada. Na zajęciach odwiedziła ich, siostra zakonna, która zajmowała się werbowaniem młodzieży do pracy społecznej. Oprócz pracy z osobami starszymi można było iść do świetlicy, albo do Domu Dziecka. To jednak nie przemawiało do Ani. Zdecydowała się spróbować czegoś innego i choć na początku bała się tego wyzwania, stwierdziła, że do odważnych świat należy. Siostra Wenancja przydzieliła jej panią Kazię. Staruszka mieszkała niedaleko akademika i prawie wcale nie opuszczała swojej małej kawalerki w starej kamienicy. Miała chyba z osiemdziesiąt lat, ale Anna nie wiedziała tego na pewno. Pani Kazia przeżyła traumatyczne wydarzenia, które niestety teraz powracały do niej w snach. Była więźniem obozu koncentracyjnego, gdzie trafiła jako młoda dziewczyna wraz z rodziną i gdzie też tę rodzinę straciła. W zasadzie udało jej się przeżyć dzięki pomocy jednego z niemieckich żołnierzy. Całe swoje życie pani Kazia poświęciła innym ludziom. Nie założyła własnej rodzimy, bo obiecała Bogu, jeszcze w obozie, że jeśli ją ocali, ona odwdzięczy się mu po stokroć. Pracowała ochotniczo w szpitalu, gdzie brakowało chętnych do opieki nad kalekami wojennymi, zajmowała się sierotami i organizowała zbiórki jedzenia dla najbiedniejszych. Pomogła też chłopakowi z rodziny Żydowskiej, ukrywając go w stodole, ale niestety nie udało mu się przeżyć. To była dla niej jedna z najgorszych chwil w życiu, gdy dowiedziała się, że złapali go w lesie i rozstrzelali. Pani Kazia żywiła, bowiem wobec niego uczucie i nawet wieść, że nie przeżył, go w niej nie zabiła. Anna znała tę historię, ale to pan Włodek wcześniej o wszystkim jej powiedział. Przestrzegł również, że pani Kazia jest ostatnio w nienajlepszym stanie i, że ma jakieś przywidzenia. Lekarz nie widział jednak na razie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Trzy bajki - ANNA - bajka pierwsza roz. 4 — czytnik · opowiadania